Nowy Numer 37/2019 Archiwum

Upadek rumuńskiego PiS?

Wiktor Orban i Jarosław Kaczyński stali się punktami odniesienia dla oceny polityki w naszym regionie Europy. Kiedy więc słabną partie, które kojarzą się niektórym z PiS i Fidesz, pojawiają się porównania do Polski i Węgier. Porównania nie zawsze uzasadnione.

W Rumunii potężna niegdyś Partia Socjaldemokratyczna (PSD) znalazła się w kryzysie. Socjaldemokraci, którzy jeszcze 3 lata temu zdobyli 45 proc. głosów, teraz notują w sondażach poparcie dwa razy mniejsze, i są w tyle nie tylko za Partią Narodowo-Liberalną, ale i za nowo utworzonym, antyestablishmentowym Związkiem Zbawienia Rumunii.

Przypadek rumuński jest o tyle ciekawy, że rządy PSD są porównywane do rządów PiS w Polsce. Przede wszystkim ze względu na konflikt tamtejszej władzy z unijnymi instytucjami. Ale partia Jarosława Kaczyńskiego, podobnie jak partia Wiktora Orbana na Węgrzech, stały się punktem odniesienia dla wielu krajów naszego regionu. Do PiS i Fidesz porównuje się nie tylko rumuńską PSD, ale i słowacką SMER i czeską ANO. A wszystko dlatego, że te wymienione partie niespecjalnie podobają się brukselskim elitom.

Jednak sami czescy, rumuńscy i słowaccy zainteresowani odżegnują się od porównań do Polaków i Węgrów. I rzeczywiście, PSD, SMER i ANO mocno różnią się od PiS i Fidesz. PSD i SMER są partiami socjaldemokratycznymi. ANO jest zaś partią liberalną, współrządzącą z socjaldemokratami. Rumuńskich, słowackich czy czeskich „populistów” można więc zaliczyć do centrolewicy. Polscy i węgierscy „populiści” sytuują się raczej po prawej stronie sceny politycznej.

Słowacki SMER przeżywa właśnie podobne problemy, jak rumuńska PSD. Słowacka lewica, podobnie jak jej rumuński odpowiednik, po latach dominacji może niedługo stracić władzę na rzecz prawicy. W obu przypadkach o utracie poparcia zdecydowały słabe reakcje władzy na skandale z dużą polityką w tle. Przypadki SMER i PSD przypominają więc raczej przypadki SLD w Polsce i Węgierskiej Partii Socjalistycznej (MSzP).

Przypadki PiS i Fidesz są zupełnie inne. Obie partie pozostawały długi czas w opozycji. I obie wykorzystały ten czas na budowę programu rządzenia. Dzięki temu, kiedy PiS i Fidesz dostały się wreszcie do władzy, zrealizowały programy, które tylko zwiększyły poparcie społeczeństwa dla nich. Fidesz, podobnie jak PiS, odwoływało się też od początku do wartości narodowych. Kiedy więc rządy tych partii wdały się w sprzeczki z brukselskimi elitami, to duża część Polaków i Węgrów stanęła po stronie swoich politycznych reprezentantów. Nie mogli na to liczyć reprezentanci odwołującej się do „europejskości” centrolewicy.

Wszystkie wymienione wyżej kraje przeżywają właśnie okres szybkiego rozwoju. I duża w tym zasługa rządów tych krajów, oskarżanych często o „populizm”.  Kiedy jednak „populistyczne” partie w Polsce i na Węgrzech zyskują poparcie, „populiści” słowaccy i rumuńscy szybko je tracą. Może więc nie mamy do czynienia z jedną postawą polityczną, wrzucaną do worka z napisem „populizm”. Może więc za PiS i Fidesz stoją inne programy niż za SMER, PSD i ANO. Partie te łączą tylko pewne elementy, jak niechęć do masowej imigracji z południa i ingerencją brukselskiej biurokracji w sprawy krajowe.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bartosz Bartczak

Redaktor serwisu gosc.pl

Ekonomista, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach specjalizujący się w tematyce historii gospodarczej i polityki ekonomicznej państwa. Współpracował z Instytutem Globalizacji i portalem fronda.pl. Zaangażowany w działalność międzynarodową, szczególnie w obszarze integracji europejskiej i współpracy z krajami Europy wschodniej. Zainteresowania: ekonomia, stosunki międzynarodowe, fantastyka naukowa, podróże. Jego obszar specjalizacji to gospodarka, Unia Europejska, stosunki międzynarodowe.

Kontakt:
bartosz.bartczak@gosc.pl
Więcej artykułów Bartosza Bartczaka

 

  • TomaszL
    10.09.2019 09:27
    TomaszL
    Populizm czy też "populizm" jak to Autor zaznacza kończy się, gdy zaczyna brakować mamony. Bo wtedy dochodzi do głosu większy populizm.
    W krajach postsocjalistycznych wielu ludzi nienauczonych ponoszenia odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich wybierać będzie zawsze opcje "równych żołądków" i "mi się należy". I nie ma znaczenia czy partia uważa się za lewicę, prawicę czy centrum. Ważne jest co obieca i co "da" swemu elektoratowi. A idealna partia to ta, która zabierze pracowitym i zaradnym i odda tym, którym się nie chce uczyć, dokształcać i pracować.
    Kanoniczny przykład to zapowiedź w Polsce płacy minimalnej na poziomie wyższym niż najwyższe wynagrodzenie podstawowe nauczyciela.
    Co ciekawe, młodzi ludzie wyjeżdżając z tych krajów potrafią dostosować się do rynków na których płaca jest adekwatna do wykształcenia i zaangażowania.
    doceń 9
  • podajnik
    10.09.2019 11:43
    Żeby tak wszystkie kraje zostały dotknięte populizmem zerowego deficytu i wygaszanego długu jak my.
    doceń 8
  • Drem00r
    10.09.2019 12:43
    Drem00r
    Redaktor ma rację, PSD ma niewiele wspólnego z PiS. Rumuński rząd był krytykowany przez Brukselę nie za osłabianie rządów prawa, tylko za ryzyko przegrzania gospodarki. Gdy nasz PiS zajęty był rozdawnictwem w postaci socjalu 500+, Rumuni obniżyli VAT do z 24% do 19%, obniżyli podatki dochodowe do 10%, podnieśli kwotę wolną od podatku do równowartości 23 tysięcy złotych, obniżyli opodatkowanie małych firm, obniżyli bezrobocie do 3,9%. W przeciwieństwie do Polski, która konsumpcję gospodarstw domowych podniosła przy pomocy transferów socjalnych podniosła o 4,8%, Rumunia w tym czasie dzięki samej obniżce podatków osiągnęła wynik 10,3%. Do tego masa ułatwień dla przedsiębiorców, zmniejszenie biurokracji, poprawa w urzędach, słowem wszystko to, co powinna robić Polska w okresie koniunktury, zamiast przejadać owoce wzrostu przez rozdmuchane transfery socjalne.

    Patrząc tak realnie, to Rumuńscy socjaldemokraci są bardziej na prawo, niż PiS, który w kategoriach gospodarczych bardziej na lewo być nie może.
    doceń 9
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji