Nowy numer 43/2020 Archiwum

W ogniu nieporozumień

Palą się lasy Amazonii. Na portalach społecznościowych aż roi się od informacji o zagładzie płuc Ziemi. W rzeczywistości sytuacja jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.

Notki stworzone na podstawie zdjęć satelitarnych wykonanych przez Amerykańską Agencję Kosmiczną NASA były w ostatnich dniach publikowane przez miliony ludzi na całym świecie. Czy można się dziwić tym ogromnym zasięgom i emocjonalnym reakcjom? Skoro za chwilę ulec mają zniszczeniu płuca planety, należy bić na alarm.

Po pierwsze: zdjęcia

Spróbujmy rozebrać na czynniki pierwsze umieszczane w internecie informacje. Po pierwsze: co widać na zdjęciach? Bardzo często nie Amazonię, tylko pożary lasów z innych części świata – od USA, przez Europę, po Indie. Niektóre z publikowanych zdjęć zostały zrobione co prawda w Amazonii, ale są stare. Na przykład prezydent Francji Emmanuel Macron umieścił pod jednym ze swoich tweetów zdjęcie sprzed ponad 20 lat. Inna fotografia, opublikowana przez Madonnę, została zrobiona ponad 30 lat temu.

Nie znaczy to, że lasy w Brazylii nie płoną. Dzięki rejestracji promieniowania podczerwonego satelity są w stanie dokładnie określić obszar, na którym występuje znacznie podwyższona temperatura, charakterystyczna dla ognia. Ponadto inne systemy, o ile nie ma chmur, mogą sfotografować w widmie promieniowania widzialnego smugi dymu. Obecnie na terenie Brazylii pożary mają miejsce, ale spora część z nich nie jest pożarami lasów, tylko są to tereny, które już wcześniej (czasami znacznie wcześniej) zostały wylesione. Zdaniem badaczy z University of Maryland większość widocznych pożarów powstaje na polach uprawnych. Są one wzniecane przez rolników po to, by przygotować grunty orne do zasiewów. To coś w rodzaju wypalania traw, które i u nas pojawia się na polach. Te tereny były co prawda kiedyś lasami (także deszczowymi), ale wiele lat temu zostały wylesione. Gdy przeanalizujemy zdjęcia satelitarne obszaru Amazonii miesiąc po miesiącu, zauważymy, że obszar pożarów w dużej mierze nakłada się z terenami rolniczymi, a ich nasilenie się koreluje z okresem, w którym zaczynają się przygotowania do sadzenia soi i kukurydzy. Analizując zdjęcia satelitarne, nie da się także potwierdzić informacji, która pojawiała się w wielu mediach, że tegoroczne pożary są wyjątkowo rozległe.

Po drugie: las

Liczba wszystkich pożarów zarejestrowanych w Brazylii jest w tym roku znacząco wyższa niż w roku poprzednim, ale tylko o kilka procent wyższa niż średnia z ostatnich 10 lat. Po prostu w zeszłym roku pożarów na terenie Brazylii było wyjątkowo mało. Ponadto tylko część wszystkich pożarów dotyczy lasów, a wśród nich z kolei tylko część stanowią lasy Amazonii. Co ciekawe, liczba pożarów oczyszczających teren po wykarczowaniu za poprzednich lewicowych rządów była znacznie większa. Wtedy nie wywoływało to międzynarodowego poruszenia, a co najwyżej poruszenie niektórych organizacji ekologicznych.

Puszcza Amazońska pokrywa ok. 40 proc. powierzchni Brazylii, ale zalesienie tego kraju wynosi 70 proc. A to znaczy, że niemal tyle, ile zajmuje Puszcza Amazońska, zajmują inne lasy, w tym lasy gospodarcze. Sporą część terenów Brazylii stanowią zarośla, które wypala się dla pozyskania terenów pod uprawy i hodowlę. Ale pożary zarośli to nie to samo co pożary lasów deszczowych. Jeśli spojrzeć na statystyki w dłuższym okresie, w tym roku nie dzieje się nic, co tłumaczyłoby takie międzynarodowe poruszenie. Owszem, w latach 2004–2012 wylesianie Amazonii spadało, a teraz nieznacznie rośnie. Ale nie przekroczyło poziomu z 2004 r., kiedy to tempo karczowania puszczy było największe.

Po trzecie: tlen

W wielu relacjach dotyczących pożaru Amazonii puszczę nazywano płucami Ziemi. Miliony osób na całym świecie obejrzało i udostępniło wpisy aktorów i celebrytów, którzy alarmowali, że zaraz te płuca znikną, a przecież wytwarzają 20 proc. tlenu na Ziemi. Czy to oznacza, że wraz z rozprzestrzenianiem się pożarów w atmosferze zabraknie tlenu?

Puszcza Amazońska nie stanowi płuc Ziemi i nie produkuje 20 proc. tlenu w ziemskiej atmosferze. Nie produkuje nawet 10 proc. ani 5 proc. Amerykańskie wydanie tygodnika „Newsweek” cytuje prof. Philipa Fearnside’a, pracującego w Brazylijskim Narodowym Instytucie Badań Amazońskich. Twierdzi on, że poziom tlenu w atmosferze jest stabilny i niezależny od lasów tropikalnych. Drzewa wydzielają więcej tlenu, niż zużywają, tylko w okresie wzrostu, ale w takich systemach jak puszcza ilość biomasy jest mniej więcej stała. Oczywiście niektóre drzewa rosną, ale inne obumierają i próchnieją. Nadwyżka tlenu, którą dają rośliny w fazie wzrostu, jest wykorzystywana przez organizmy, które żyją w glebie, a które są odpowiedzialne np. za procesy biodegradacji drewna. W skrócie mówiąc: dodatni bilans tlenowy (gdy lasy produkują więcej tlenu, niż zużywają) dają tylko lasy w fazie wzrostowej, a dziewicza Amazonia, ale także np. Puszcza Białowieska, nie ma wpływu na bilans tlenu i dwutlenku węgla w atmosferze. Paradoksalnie więc, jeżeli chcemy, by las produkował więcej tlenu, niż go pochłaniał, musimy wycinać drzewa, które osiągnęły już maksimum wzrostu, a w ich miejsce sadzić młode. Amazonia mogłaby w całości spłonąć, a ilość tlenu w atmo­sferze byłaby w zasadzie niezmieniona. Obliczenia mówią, że od 30 lat zawartość tlenu spadła o 0,005 proc., a to wartość całkowicie pomijalna. Co nie zmienia faktu, że lasy Amazonii rzeczywiście ogromne ilości tlenu produkują. Ile? Cytowany przez amerykański „Newsweek” Andrei Lapenas, profesor klimatologii z Uniwersytetu w Albany, w stanie Nowy Jork, szacuje, że jest to około 32 mld ton rocznie. Mniej więcej tyle samo tlenu jednak zużywają.

Wszystko jest OK?

Czy to znaczy, że z Amazonią jest wszystko OK i nie ma się co martwić? Nie! Właśnie na tym polega pułapka wpadania w tak silne emocje. Trzeba dbać o Amazonię i chronić ją, ale nie zrobi się tego, wzniecając międzynarodową histerię. 25 proc. brazylijskiego PKB jest wytwarzane przez rolnictwo. To logiczne, że mieszkańcy i administracja dążą do tego, by ten odsetek zwiększyć. Puszcza nie daje zatrudnienia i pieniędzy. Rolnictwo daje. Jego rozwój może być zresztą jednym z powodów międzynarodowej awantury. Brazylia chce przedłużyć umowę o wolnym handlu z Unią Europejską, a to nie jest na rękę Francji, której produkty rolne mogłyby zająć miejsce tych z Brazylii. Być może to tłumaczy ogromną popularność tematu lasów amazońskich szczególnie wśród francuskiej opinii publicznej, w tym prezydenta, który publikuje nieprawdziwe informacje w internecie. Na niedawno zakończonym szczycie najbogatszych państw G7 (którego gospodarzem była Francja), wrogość pomiędzy prezydentem Macronem a brazylijskim prezydentem Jairem Bolsonaro nie była nawet ukrywana. Oficjalnie chodziło oczywiście o Amazonię i ekologię. W tych prawdziwych czy udawanych fochach gubi się jednak meritum. Brazylia to kraj z ogromnymi nierównościami społecznymi. Jednym ze sposobów, by te nierówności choć trochę zniwelować, jest właśnie rolnictwo. Społeczność międzynarodowa zdaje się tego nie dostrzegać. Uważa, że Brazylia ma pewne obowiązki związane z lasami deszczowymi w imię celów wyższych. I nikt nie przeczy, że te cele wyższe istnieją. Ale istnieją też konkretne potrzeby ludzi.

Mentorski ton bogatej Francji czy Niemiec jest więc hipokryzją. Tymczasem dbałość o przyrodę i o ludzi da się pogodzić. Ale to wymaga innego podejścia i wzięcia na swoje barki także większych obowiązków przez społeczność międzynarodową. Amazonia jest domem dla tysięcy gatunków roślin i zwierząt, które znikną z powierzchni Ziemi, gdy las będzie się kurczył. Z punktu widzenia bioróżnorodności to byłaby katastrofa. W ciągu ostatnich 40 lat zaobserwowano 53-procentowy spadek populacji gatunków leśnych. Wycinka puszczy, która ma miejsce nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat, doprowadza także do obniżania poziomu wód gruntowych oraz do dużej erozji gleby. Z czasem plony na odebranych lasom terenach będą coraz gorsze, a ogromne obszary, które kiedyś były lasami deszczowymi, staną się sawanną. Zdaniem specjalistów jesteśmy blisko punktu, z którego trudno będzie niekorzystne zmiany cofnąć. Dzisiaj wylesianie Amazonii wynosi ok. 17 proc. Przy 20–25 proc. zrujnowane ekosystemy będą już nie do odtworzenia (tak przynajmniej uważa ekologiczna organizacja WWF).

Epilog

Jest jeszcze coś. Część terenów rolniczych w Brazylii jest przeznaczana na uprawę roślin energetycznych, z których powstają biopaliwa. Dochodzi w związku z tym do gigantycznego paradoksu. Wycina się puszczę po to, by zrobić miejsce na uprawy postulowane przez samych ekologów. Unia Europejska, ale także USA, a nawet Japonia bardzo chętnie eksportują biomasę z Ameryki Południowej, bo dzięki temu same mogą się pochwalić zielonymi energetyką i transportem. Na terenie Europy nie ma tak dużych obszarów, by na miejscu wyprodukować wystarczające ilości biopaliw. Europejskie prawodawstwo nakazuje dodawanie np. biokomponentów do paliw tradycyjnych. Tymczasem z kukurydzy, która wystarcza do wyżywienia jednego człowieka przez cały rok, produkuje się tylko 50 litrów paliwa. To pokazuje prawdziwą skalę tego zagadnienia. I tak wycinamy lasy po to, by sadzić na nich rośliny, które – jako ekologiczna biomasa, zwykła sieczka czy słoma – statkami spalającymi mazut, najgorszy rodzaj paliwa, rozwozimy po całej planecie. Dzięki temu bogate kraje zyskują zielone alibi. Kto na tym traci? Przyroda, jej bogactwo i różnorodność. Ale także ludzie, szczególnie ci biedni, bo biopaliwa, zdaniem ONZ, są głównym powodem wzrostu cen żywności w skali globalnej. Tylko że takie wytłumaczenie tego, co dzieje się w Amazonii, niewielu interesuje. Ciekawsze są nieprawdziwe tytuły i zdjęcia, z których część zrobiona została nawet kilkadziesiąt lat temu w innych miejscach świata.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także