Nowy numer 42/2019 Archiwum

Gdzie ta dziura?

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że w budżecie na rok 2020 nie będzie deficytu. Taka sytuacja pojawi się po raz pierwszy od 30 lat.

Budżet, a właściwie projekt budżetu „bez deficytu”, został przyjęty przez rząd i trafi do Sejmu. Zgodnie z jego zapisami w 2020 roku do budżetu państwa wpłynie 429,5 mld złotych i dokładnie tyle samo wydamy. Premier tłumaczył, że budżetu nie zbilansowano dzięki cięciom. – Wszystkie dziedziny, które są dla Polaków ważne, zostały potraktowane priorytetowo – mówił. A potem podał przykłady, między innymi ten, że rosną nakłady na służbę zdrowia – w 2020 roku wyniosą 5 proc. PKB (120 mld złotych) – i będą się zwiększać, by w 2024 roku osiągnąć poziom 6 proc. PKB. Największy wzrost mają osiągnąć wydatki na cele społeczne. Premier mówił, że w 2020 roku będą trzykrotnie wyższe niż sześć lat wcześniej, a więc w 2014 roku. Zwiększyć się ma także budżet na wojsko, i to o 5 mld złotych.

Wydajemy więcej

Największym wydatkiem budżetu są programy socjalne. Głównie Program 500+, który obejmuje już nie tylko drugie dziecko i kolejne, ale także pierwsze, wyprawka szkolna, podwyżka dodatku pielęgnacyjnego i zasiłku dla osób niepełnosprawnych. Do tego dochodzi wypłata emerytur dla matek, które wychowują co najmniej czworo dzieci, oraz tzw. trzynasta emerytura. Jak gdyby tego było mało (albo właśnie dużo), premier zapowiedział, że w 2020 roku obniżona zostanie najniższa stawka podatku PIT z 18 do 17 procent, a młodzi ludzie (do 26. roku życia) zostaną całkowicie zwolnieni z podatku dochodowego. Podwyższeniu ulegnie także kwota wolna od podatku. Innymi słowy ujmując te kwestie, z budżetu nigdy nie wydawano tak dużo. Równocześnie premier chce sprawić wrażenie, że zasypując dziurę w budżecie, nie sięga głębiej do kieszeni podatników.

Skąd zatem wzięły się dziesiątki miliardów złotych na zbilansowanie kasy państwa? Pytany o to w jednym z wywiadów, M. Morawiecki odpowiedział, że państwo polskie nie jest już bankomatem dla przestępców, czyli w zasadzie powtórzył jedno z głównych haseł PiS-u z kampanii wyborczej 2015 roku: „Wystarczy nie kraść”. Czy rzeczywiście budżet dostał skrzydeł, ponieważ poprzednicy byli złodziejami? Sytuacja jest bardziej złożona.

Po pierwsze, pomiędzy zapowiedzią premiera, a nawet pomiędzy przyjęciem budżetu przez rząd a jego realizacją jest naprawdę długa droga. Na przełomie sierpnia i września projekt trafi do Rady Dialogu Społecznego, po czym wróci do rządu. Ten przekaże go do Sejmu na przełomie września i października. Przez ten czas hasło „pierwszy budżet bez deficytu” może być, i z całą pewnością będzie, używane w kampanii wyborczej. PiS był często krytykowany za rozdawnictwo i za „kupowanie” wyborców. Argumenty o podporządkowywaniu budżetu kampanii politycznej czy o wydawaniu pieniędzy po to, by zwiększyć szanse na wygraną własnej partii, pojawiają się bardzo często. Czy można wyobrazić sobie lepszą neutralizację tych haseł niż pokazanie „budżetu bez dziury”? Czy można wyobrazić sobie skuteczniejsze skompromitowanie ekspertów opozycji, którzy od początku rządów PiS mówią o nadciągającej katastrofie gospodarczej, rozsypującym się i trzeszczącym budżecie? Może się zepnie. A jak nie, najwyżej się go znowelizuje. Później. Już po wyborach.

Skąd te pieniądze?

Niezależnie od tego, czy zaproponowany budżet jest realny, czy jest raczej blefem przedwyborczym, rząd Morawieckiego (a wcześniej Szydło, z Morawieckim jako ministrem finansów) zrobił bardzo dużo, by zwiększyć jego dochody. Głównym źródłem dodatkowych środków jest uszczelnienie systemu podatkowego. Poprzednim rządom przez palce przelatywały dziesiątki miliardów złotych. Obecnej władzy przecieka dużo mniej. W ciągu ostatnich kilku lat, tylko dzięki uszczelnieniu systemu podatkowego, do budżetu państwa wpłynęło około 100 mld złotych. To jedna piąta całego budżetu. W roku 2020 wpływy z VAT mają być o 8 proc. wyższe niż w roku 2019. Rządowi sprzyja także koniunktura gospodarcza. Nasz wzrost PKB szaleje. W tym roku ma wynieść 3,7 proc. Na ten imponujący wynik wpływ ma sytuacja międzynarodowa, ale także działania samego rządu.

Wyższe wpływy z podatków i duży wzrost gospodarczy to jednak za mało. Mimo że uszczelnienie podatków VAT i CIT ma przynieść prawie 10 mld złotych, a składek na ZUS i podatku PIT kolejne 5 mld, to jednak wciąż nie wystarczy, by zbilansować budżet. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. W 2020 roku budżet będzie miał kilka źródeł dochodu, które są jednorazowe. Na przykład sprzedaż częstotliwości telefonii 5G czy praw do emisji CO2. Z tych dwóch źródeł powinno wpaść niecałe 10 mld złotych. Ale to tylko jednorazowy zastrzyk. Z kolei przez dwa lata budżet może zarobić około 13 mld złotych z tytułu 15 proc. podatku od przeniesienia środków z funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne. Kolejnych 7,5 mld kasa państwa zarobi na zniesieniu limitu składek na ubezpieczenie społeczne. To wszystko przyniesie zastrzyk na chwilę. Co więcej, niektóre z tych zmian będą generowały koszty w przyszłości. Zniesienie limitu składek na ubezpieczenie społeczne pociągnie za sobą w dłuższej perspektywie konieczność waloryzacji emerytur.

Co jest sprawiedliwe?

Skąd więc pieniądze na zasypanie dziury budżetowej? Z uszczelnienia systemów podatkowych oraz ze wzrostu gospodarczego. Rząd nie ma innych źródeł dochodu niż podatki, składki czy opłaty. Sztuką jest sprawiedliwe rozkładanie ich pomiędzy obywateli. Czy tak się dzieje? Uszczelnienie VAT-u z pewnością jest ruchem sprawiedliwym. Ale czy planowana podwyżka podatku akcyzowego także? A co ze zniesieniem limitu składek? Niektórzy płacą je w zależności od swoich dochodów, ale innych ta zasada nie obowiązuje. Czy to sprawiedliwe? Od roku 2020 wszystkich mają obowiązywać te same zasady. A czy sprawiedliwe jest rozmontowanie kosztem oszczędzających systemu Otwartych Funduszy Emerytalnych? Rząd wymusi przeniesienie zgromadzonych tam środków. Każdy ma wybór – przenosi je albo do ZUS-u, albo do IKE (Indywidualne Konta Emerytalne). W pierwszym przypadku transakcja ta nie będzie obarczona żadnymi kosztami, ale pieniądze znajdą się pod opieką dziurawego systemu emerytalnego. Z kolei przeniesienie pieniędzy z OFE do IKE pochłonie 15 proc. zgromadzonych w OFE środków. Tylko na tym zabiegu rząd zarobi kilkanaście miliardów złotych. Budżet jednorazowo zyska, oszczędzający stracą.

Nawet jeżeli rok 2020 będzie pierwszym po 1989 budżetem bez deficytu, kolejny budżet dziurę mieć już będzie. Jeżeli nie nastąpi recesja, a wydatki państwa nie zostaną rozdmuchane, będzie ona jednak nieporównywalnie mniejsza od tych, z którymi mieliśmy do czynienia w przeszłości. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL