Nowy numer 14/2020 Archiwum

Sprzeczności na lewicy

O złej strategii lewicowego komitetu wyborczego, wykluczających się elektoratach oraz o małych szansach lewicy mówi prof. Rafał Chwedoruk.

Bogumił Łoziński: Coś Pana zaskoczyło na sierpniowej konwencji komitetu partii lewicowych? Jakiś nowy pomysł, rozwiązanie?

Prof. Rafał Chwedoruk: Pod tym względem nic. To była manifestacja tego wszystkiego, co potocznie uważa się dziś za lewicowość w kwestiach społeczno-gospodarczych i kulturowych. Jeśli było coś zaskakującego, to w innych aspektach. Mamy powtórkę z rozrywki. Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej idzie drogą z wyborów w 2015 r.

Wówczas nie dostali się do parlamentu, dziś mają w sondażach około 10 procent poparcia.

Partie lewicowe, z SLD i Ruchem Palikota (w którym przecież był przez długi czas Robert Biedroń) na czele, startowały jako Zjednoczona Lewica i nie przekroczyły ośmioprocentowego progu. Było to spowodowane m.in. tym, że odstraszyły od siebie część tradycyjnego elektoratu SLD, który albo nie poszedł na wybory, albo zagłosował na Platformę Obywatelską.

Co go odstraszyło?

Obecność na listach Janusza Palikota i eksponowanie tematyki kulturowo-obyczajowej.

Teraz ugrupowania te robią to samo i nie zmieniło się to, że w kwestiach światopoglądowych wyborcy SLD są raczej umiarkowani, a Wiosny i Partii Razem skrajnie liberalni. Jak na tę sprzeczność zareagują wyborcy?

Hasło kampanii lewicy brzmi: „Łączy nas przyszłość”. Tymczasem dla trzonu jej elektoratu, czyli tradycyjnych wyborców SLD, problemem jest przeszłość, którą prawica przez swoją politykę historyczną próbuje im odebrać. Chodzi nie tylko o symbole, jak zburzenie pomnika gen. Berlinga, ale też o emerytury byłych pracowników służb specjalnych PRL i w ogóle o ocenę tego okresu. Na konwencji o tych emeryturach było pół zdania w wystąpieniu Włodzimierza Czarzastego, a o PRL ani słowa. Za to znaleziono czas np. na prawa zwierząt czy rozważania, że człowiek jest istotą seksualną, jakbyśmy tego wcześniej nie wiedzieli.

Różnice dotyczą też kwestii gospodarczych.

Klasycznie lewicowy elektorat w kwestiach społeczno-gospodarczych w Polsce obejmuje przede wszystkim mieszkańców wsi i małych miast. W wystąpieniach Adriana Zandberga i Czarzastego było bardzo dużo na ten temat, padały liczne obietnice socjalne. Pytanie, czy przy obecnym silnym podziale politycznym w jakikolwiek sposób można dotrzeć do tego elektoratu, będąc jednocześnie we wszystkich innych sprawach fundamentalnym przeciwnikiem Prawa i Sprawiedliwości. Według mnie nie.

Siłą SLD jest to, od czego jego kierownictwo paradoksalnie prawie zawsze chciało tę partię uwolnić, mianowicie sentyment do PRL. Nie chodzi o tęsknotę za ówczesnym reżimem politycznym czy za pozostawaniem pod wpływem wschodniego sąsiada, lecz o sentyment związany z bezpieczeństwem i przewidywalnością codziennego życia, pełnym zatrudnieniem, wysokim poziomem dostępnego dla wszystkich szkolnictwa itd. Szczególnie dotyczy to epoki lat 70., zwłaszcza pierwszej połowy. Znamienne, że na osiedlach, gdzie są bloki oddawane do użytku w tym okresie, SLD dostaje wysokie poparcie, a w mieszkaniach wybudowanych w latach 80. już nie. Wiarygodność SLD w naturalny sposób może być budowana jedynie w oparciu o symbole, a w mniejszym stopniu o praktykę sprawowania władzy po 1989 r., która była bardzo różna. Tymczasem ucieczka od PRL delegitymizuje kwestie socjalne.

Z kolei młodzi ludzie, których naturalnym partnerem może być Zandberg, są gospodarczo ultraliberalni, mimo prospołecznych deklaracji Partii Razem. Elektoratu lewicowego w kwestiach socjalnych i liberalnego w sprawach obyczajowych praktycznie w Polsce nie ma. Partia Razem przekonała się o tym w ostatnich i przedostatnich wyborach, w których dostała po jednym procencie.

Z tego, co Pan mówi, wynika, że trzy partie tworzące lewicową koalicję mają różny elektorat.

W przypadku Partii Razem trudno mówić o jakimkolwiek elektoracie, natomiast rzeczywiście SLD ma wyborców lewicowych w kwestiach gospodarczych i umiarkowanych światopoglądowo, a Wiosna liberalnych w obu tych sferach. Tradycyjny elektorat SLD jest wciąż aktywny, w wyborach do sejmików województw, w skrajnie trudnych dla siebie warunkach, partia ta dostała sześć procent, czyli ponad milion głosów, a w wyborach europejskich ich kandydaci bili rekordy popularności. Tymczasem w obecnych wyborach wielu z nich może natrafić na „tęczowy antykomunizm”, czyli liberalnych obyczajowo działaczy Wiosny czy Partii Razem, którzy nie chcą na listach rozpoznawalnych postaci związanych z SLD. To jest przypadek Tadeusza Iwińskiego czy Moniki Jaruzelskiej, którzy nie znaleźli się na listach komitetu.

W programie lewicowej koalicji bardzo mocnym elementem jest walka z Kościołem. Tymczasem tradycyjny elektorat SLD nie był antyklerykalny. Kolejna niespójność programowa?

W stosunku do Kościoła wyborcy SLD byli blisko polskiej średniej. Popierali prawo do aborcji, byli krytyczni wobec zaangażowania politycznego Kościoła, ale w żadnym razie nie chcieli wyrugować religii z życia publicznego. Pragmatyczna postawa SLD w tej materii przynosiła efekty. Paradoksem ostatnich tygodni jest fakt, że to Prawo i Sprawiedliwość znalazło się w tej przestrzeni pragmatyzmu jako partia, która bardziej broni pewnego status quo, nie dąży do radykalnej zmiany obyczajowej. Natomiast jej oponenci znaleźli się w strefie radykalizmu i epatowania nim wyborców.

To jest proces, który wzmacnia istniejące od lat zjawisko walki o ten sam elektorat między PO a jakimikolwiek ugrupowaniami lewicowymi. Antyklerykalizmem, tematyką LGBT zainteresowani są wyborcy, którzy krążą między PO a Wiosną Biedronia, czyli 30-latkowie z wielkich miast. Mamy do czynienia z efektem naczyń połączonych: jeśli Platforma przekroczy 30 procent, to wątpię, aby komitet lewicowy przekroczył 10 procent, i odwrotnie: jeśli lewica przekroczy 10 procent, to PO trudno będzie zdobyć ponad 30 procent.

Przed wyborami europejskimi Wiosna miała w sondażach dziesięć procent, a uzyskała sześć. Na ile na ten spadek poparcia miał wpływ radykalny antyklerykalizm, który jej politycy prezentowali w tamtej kampanii i po który sięgają także teraz?

Te wyniki pokazują, że część elektoratu liberalnego kulturowo woli pragmatyczną Platformę, a nie żywiołowy antyklerykalizm. Bardzo znamienne jest to, że PO nigdy nie opierała swojej tożsamości na kwestiach kulturowych. Przyjmowała polityków o wszystkich możliwych poglądach, od działaczy ZChN po członków PZPR. Spajać ją miały kwestie gospodarcze i polityka zagraniczna. Po wyborach europejskich Platforma ostentacyjnie uciekła od sporów światopoglądowych, uznając, że zaangażowanie w nie było jednym z powodów dużego dystansu między nią a PiS. Diagnoza komitetu lewicy opiera się na założeniu, że skoro i tak nie mamy szans na zwycięstwo, to musimy szukać różnych nisz, w tym grupy wyborców skrajnie antyklerykalnych.

Wydawałoby się, że w dobie laicyzacji radykalna walka z Kościołem mogłaby być skutecznym paliwem wyborczym. Dlaczego popiera ją stosunkowo niewielka grupa?

Stawianie na walkę z religią wynika z anachronicznego myślenia jeszcze sprzed czasów globalizacji i niewyciągania wniosków z tego, co się dzieje w Europie. Mamy przykłady bardzo katolickich społeczeństw w Europie Zachodniej, które w dobie globalizacji przeszły gwałtowny proces laicyzacji, jak Hiszpania, Irlandia czy Austria. Jednak mimo to lewica wcale tam nie zyskała, a jeśli tak, to przejściowo i ze względów społeczno-gospodarczych, a generalnie poparcie dla niej się zmniejsza. Powód tego leży dużo głębiej niż same strategie partyjne. Otóż w dobie globalizacji nastąpiły daleko idąca atomizacja i indywidualizacja życia społecznego. Zaczęły słabnąć wszelkie dawne tożsamości – wyznaniowe, klasowe, narodowe itd. Nie znaczy to, że one zniknęły, ale osłabły i w społeczeństwie konsumpcyjnym są przez młode pokolenie nierozumiane. Ta indywidualizacja spowodowała pewną prywatyzację wiary. Zaczęliśmy traktować wiarę i religijność trochę tak, jakbyśmy weszli do supermarketu i kupowali, co nam się podoba, a to, co nie, odkładali na półki. Czyli możemy akceptować nauczanie Kościoła w jednym aspekcie, a innego nie przyjmować do wiadomości, co nie oznacza, że od Kościoła odchodzimy. Paradoksalny efekt tego zjawiska polega na tym, że dzisiaj obywatel, bez względu na to, czy ma poglądy liberalne, czy konserwatywne, nie chce ingerencji władzy w kwestie światopoglądowe. Nie chce, aby państwo cokolwiek w tej sferze narzucało. Dlatego wokół problemów obyczajowych nie da się zbudować trwałej wspólnoty politycznej. Zrozumiał to PiS, który zawsze miał jasne stanowisko w sprawach kulturowych, a teraz ich nie podejmuje, pokazując, że nie chce wchodzić w sferę prywatną obywateli, a nawet ją broni przed lewicowo-liberalnymi radykałami, np. sprzeciwiając się prawu do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Według mnie ta sprawa jest granicą tego, co Polacy są w stanie zaakceptować. Wyrazisty antyklerykalizm, w stylu lat 90., jest dziś pomysłem na wyborczą niszę, a nie na mobilizację milionów obywateli.

Jaki wynik wyborczy komitetu lewicy Pan prognozuje?

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, nie sądzę, żeby wynik tego komitetu odbiegał od tego, co partie lewicowe dostają w ostatnich kampaniach, a jest to przedział między sześć a osiem procent. Na razie nie ma społecznej przestrzeni, aby ich notowania przekroczyły 10 procent.•

Rafał Chwedoruk

jest politologiem, doktorem habilitowanym nauk humanistycznych, profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się m.in. w historii myśli socjalistycznej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama