Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Strach się bać

O fascynacji klimatami z piekła rodem i kazaniach opartych na lęku opowiada dominikanin o. Paweł Adamik.

Marcin Jakimowicz: Filmik o tym, co mówi demon w czasie egzorcyzmów, obejrzało milion osób. Opowieści o Bożej miłości cieszą się o wiele mniejszą klikalnością. Dlaczego katolicki naród tak bardzo jest zainteresowany „ciemną stroną mocy”?

O. Paweł Adamik: To nie jest normalna sytuacja. Nie rozumiem tego fenomenu, tej koncentracji na złu. Pamiętam, że gdy zacząłem uczyć katechezy i spytałem uczniów, co chcieliby usłyszeć w czasie lekcji, większość proponowała hasła: „opętanie”, „egzorcyzm”. Dlaczego ludzi fascynuje ta ciemna otoczka? Może dlatego, że jest ona spektakularna, namacalna. Gdy mówimy o Bożej miłości, obecności, to są to pojęcia dla wielu nieuchwytne, ulotne, zwiewne.

A krzykliwe zło jest na dotyk?

Tak! Spotykałem ludzi, którzy jeździli na modlitwy pewnej wspólnoty jedynie po to, by ujrzeć manifestacje demoniczne, bo jak mi opowiadali, „budowały one ich wiarę w niewidzialną rzeczywistość”. „Ojcze – słyszałem – naprawdę widzieliśmy, że Bóg działa!”. Krzyczący, wijący się w konwulsjach na ziemi ludzie byli dla nich… doświadczeniem wiary. Mówili: „Bóg istnieje. Zobaczyliśmy działanie demona”. Przedziwna konstrukcja... Sam pojechałem na spotkanie tej wspólnoty i zobaczyłem m.in. kobietę, która pokazywała podobne sceny swym dzieciom jako dowód istnienia rzeczywistości duchowej. Nie rozumiem tej narracji. Nie rozumiem budowania wiary opartej na strachu.

Dostępne jest 14% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Drem00r
    29.08.2019 12:42
    Drem00r
    Zjawisko zostało przez Kościół opisane już jakiś czas temu. Pamiętam, że jakoś 20 lat temu przedstawiano diagnozę, w której zwracano uwagę na zjawisko "prymitywizacji wiary", charakteryzującej się odejściem od instytucjonalnego Kościoła na rzecz wiary w zjawiska nadprzyrodzone.

    No, ale takie czasy, że niektórych dziś mniej szokuje człowiek odrzucający istnienie Boga, niż człowiek odrzucający istnienie szatana. Wychodzi na to, że dla wielu wiara w szatana jest ważniejsza, niż wiara w Boga.
    doceń 9
  • mm18
    02.09.2019 00:19
    Oj ci dominikanie. Niestety to kolejna wypowiedź tego Ojca co myśli że postradał rozumy, a okazuje się że jest marnym Teologiem. Teologia biblijna jasno ukazuje po primo że egzorcyzmy są znakiem nadejścia Królestwa Bożego!!!! „Jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło do was królestwo Boże” (Łk 11,20; Mt 12,28), a po drugie egzorcyzm według Ewangelii Synoptycznych ma charakter cudu. Ojciec głosi herezje!! odebrać mu misję nauczania. Na pierwszym miejscu T. Duchowości i kierownictwo duchowe a gdzieś dopiero na końcu pomoc psychologa(dobrego, wierzącego - takich mało niestety). Musimy się modlić za takich kapłanów, bo ludzi na manowce sprowadzą.
  • mm18
    02.09.2019 09:47
    Ciekawe jacy redaktorzy hahahaha :D Nic bardziej mylnego. Ewangeliści na określenie osobowych, złych mocy posługują się najczęściej wyrazami: pneuma akatharton, poneron, pneuma, daimonion, daimon. Dwa pierwsze typowo semickie (szcz. Duch nieczysty)pozostałe przejęte zostały ze świata greckiego. To prawda że żydzi współcześni Jezusowi nie widzieli wyraźnej granicy pomiędzy chorobami i opętaniem ale ta granica jest. Ostatecznie obie te formy cierpienia przypisywano Szatanowi czy demonom(źródło). Nie twierdzę że opisane w Piśmie Świętym wszystkie sceny gdzie ma miejsce egzorcyzm były uwolnieniem od złego ducha ale jest to mniejszość. Takie twierdzenie że <wypędzenie ducha" tożsame jest z uwolnieniem od choroby psychicznej, najczęściej epilepsji.> jest destrukcją teologi Biblijnej i wiary. Ten nowy styl biblistyki, która sprowadza sceny biblijne ukazujące np. egzorcyzmy tylko i wył. do chorób jest budowaniem na piasku!! Przed tym przestrzegają dokumenty Kościoła np. GAUDETE ET EXSULTATE pkt 160. Nie uznamy istnienia diabła, jeśli będziemy skupiali się na patrzeniu na życie jedynie przez pryzmat kryteriów empirycznych i bez perspektywy nadprzyrodzonej. To właśnie przekonanie, że owa zła moc jest pośród nas, pozwala nam zrozumieć, dlaczego czasami zło ma tak wielką siłę niszczącą. To prawda, że autorzy biblijni mieli ograniczony zasób pojęć do wyrażania pewnych rzeczywistości i że w czasach Jezusa można było na przykład pomylić epilepsję z opętaniem przez diabła. Jednak nie powinno to prowadzić nas do zbytniego uproszczenia, polegającego na mówieniu, ŻE WSZYSTKIE PRZYPADKI OPISANE W EWANGELIACH BYŁY CHOROBAMI PSYCHICZNYMI I ŻE OSTATECZNIE DIABEŁ NIE ISTNIEJE LUB NIE DZIAŁA. Jest on obecny na pierwszej stronie Pisma Świętego, które kończy się zwycięstwem Boga nad diabłem[120]. W istocie, kiedy Jezus zostawił nam Modlitwę Pańską, chciał, abyśmy na końcu prosili Ojca, by uwolnił nas od Złego. Użyte tam wyrażenie nie odnosi się do zła abstrakcyjnego, a jego dokładniejsze tłumaczenie to „Zły”. Wskazuje ono na istotę osobową, która nas dręczy. Jezus nauczył nas, abyśmy codziennie prosili o to wyzwolenie, aby jego moc nie panowała nad nami.

    161. Nie myślmy więc, jakoby był to jakiś mit, wyobrażenie, symbol, postać czy pojęcie[121]. To oszustwo, które prowadzi nas do osłabienia czujności, do braku troski o siebie i do bycia bardziej narażonymi. On nie musi nas opętać. Zatruwa nas nienawiścią, smutkiem, zazdrością, wadami. I tak, gdy ograniczamy obronę, on to wykorzystuje, aby zniszczyć nasze życie, rodziny i wspólnoty, bo „jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” (1P 5, 8).
  • mm18
    02.09.2019 22:48
    DREM00R ja o Niebie ty o chlebie
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji