Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Święta z Częstochowy

Jasnogórski obraz Maryi z Dzieciątkiem jest materialnym znakiem łaski, której materialną miarą wycenić nie można.

To była koszmarna tragedia. Tamtego dnia Marcin Lanio, rzeźnik z Lublińca, śląskiej miejscowości niedaleko Częstochowy, poszedł po zakupy, a jego żona Małgorzata wybrała się po zakwas do sąsiadki. W domu zostali synowie – czteroletni Piotruś i dwuletni Kazio. Starszy wpadł na pomysł, żeby zabawić się w tatę. Znalazł nóż rzeźnicki i… wbił go w ciało swojego śpiącego braciszka. Widząc broczącego krwią chłopczyka, przeraził się i schował do pieca chlebowego. Matka, nieświadoma sytuacji, po powrocie zaczęła rozpalać ogień. Gdy usłyszała dobiegający z pieca krzyk, wyciągnęła Piotrusia, ale było za późno. Syn udusił się dymem. Po chwili Małgorzata dostrzegła leżącego we krwi dwulatka. W rozpaczy zaczęła rwać włosy z głowy i tarzać się po podłodze. Wtedy wrócił mąż. Widząc martwe dzieci, uznał, że to żona jest winowajczynią i zabił ją siekierą.

Wydarzyło się to w roku 1540. Dziś podobne historie też mają miejsce, a ich ponurym zwieńczeniem bywa czasami samobójstwo. Człowiek nie widzący żadnej nadziei szuka ucieczki w śmierci. Wtedy jednak stało się inaczej. Marcin zdał sobie sprawę z tego, co zrobił, ale pojawiła się sąsiadka, która poradziła mu, żeby wezwał pomocy Maryi Częstochowskiej (ważna nauka: ludzie, którzy widzą skutki swoich błędów, potrzebują słów wsparcia i nadziei, bo wszystkie inne słowa mówi im już diabeł). Rada ta była jak snop światła w najczarniejszym tunelu. Marcin załadował trumny ze zwłokami na wóz, przeżegnał się i odprowadzany wzrokiem wstrząśniętych gapiów ruszył do Częstochowy, wzywając wstawiennictwa Maryi. Po dotarciu do celu poprosił przygodnych ludzi, żeby wnieśli trumny do kaplicy Cudownego Obrazu. On sam padł krzyżem przed wejściem i leżąc, błagał przechodzących o modlitwę. W miejscu tym panował półmrok, ludzie śpiewali nieszpory, którym przewodniczył o. Stanisław Oporowski. Podczas hymnu Magnificat, gdy zabrzmiały słowa: „Uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest i święte imię Jego”, zmarli poruszyli się i wstali z trumien. W kaplicy rozległ się długo niemilknący krzyk zdumienia i wdzięczności.

Księga cudów

To było najgłośniejsze zdarzenie, jakie notują księgi cudów i łask Jasnej Góry. Przedstawiający je duży obraz wisi między kaplicą Maryi Częstochowskiej a bazyliką, przy schodach wiodących do zakrystii. „Sława tego cudu rozniosła chwałę Maryi po całym świecie. Dowiedziawszy się o tym, cesarz niemiecki kazał sprowadzić kopię cudownego obrazu do Wiednia, którą następnie zawieszono w świątyni” – tymi słowami kończy się opis wydarzenia, zawarty w pierwszej części dwutomowego rękopisu Liber Miraculorum Beate Virginis Monasteri Czenstochoviensis.

Księga cudów i łask otrzymanych za wstawiennictwem Maryi z Jasnej Góry zawiera obecnie około 1400 świadectw spisanych w pięciu tomach, poczynając od 1402 roku. Znajdziemy tam opisy ponad 30 wskrzeszeń, wielu uzdrowień i innych nadzwyczajnych zdarzeń. Ich wymownym świadectwem są niezliczone wota wiszące na ścianach sanktuarium.

Bezcenny prezent

Dla nas, Polaków, ta historia zaczęła się w 1384 roku. Jak mówi dokument Translatio tabulae, 31 sierpnia książę Władysław Opolczyk przekazał paulinom z częstochowskiego klasztoru obraz. TEN obraz. Mnisi w białych habitach, którym patronuje św. Paweł Pustelnik, nie przypuszczali, jak bardzo dar księcia Władysława zmieni ich sposób życia. Odtąd będą przede wszystkim strażnikami cudownego wizerunku Maryi i sługami ludu, który ściąga na częstochowskie wzgórze. Sam ofiarodawca, książę opolski, też nie wiedział, że właśnie ofiarowuje narodowi polskiemu skarb, z którym nie sposób porównać niczego.

Ten wizerunek od początku przykuwał uwagę. Legendy głosiły, że 13 lat po męce Chrystusa namalował go Łukasz Ewangelista na desce ze stołu z domu Świętej Rodziny z Nazaretu. Potem miał trafić do Konstantynopola, gdzie po wiekach cesarz przekazał go ruskiemu księciu Lwu. Tą drogą miał dotrzeć do Bełza, gdzie w czasie toczonej wojny przejął go namiestnik króla Ludwika Węgierskiego – Władysław Opolczyk. Dalszą historię już znamy.

Profanacja

„Obraz Maryi Najchwalebniejszej i Najdostojniejszej Dziewicy i Pani, Królowej świata i Królowej naszej (…) wykonany dziwnym i rzadkim sposobem malowania (…) o przepięknym wyrazie twarzy, która spoglądających przenika szczególną pobożnością – jakbyś na żywą patrzył” – relacjonował średniowieczny kronikarz Jan Długosz w dziele Liber Beneficiorum. To najstarszy zachowany opis cudownego obrazu Maryi z Jasnej Góry. Rzeczywiście, twarz Maryi Jasnogórskiej jest pełna niezwykłej szlachetności i jakiegoś mistycznego smutku. Ten smutek zdają się wyjaśniać szramy na policzku – świadectwo ludzkich grzechów, którymi ludzie ranią Serce Jezusa i Serce Jego Matki. Cięcia te jednak nie są tylko symboliczne, stanowią pamiątkę po prawdziwej profanacji obrazu, która miała miejsce 14 kwietnia 1430 roku. Jan Długosz tak pisał o tym zdarzeniu: „Pewni szlachcice polscy, którzy zbyt rozrzutnie roztrwonili swoje majątki po ojcach i mieli długi, przekonani, że klasztor Częstochowa, czyli Jasna Góra, należący do zakonu pierwszego eremity świętego Pawła, ma wielkie skarby i dużo pieniędzy, dlatego że się tam gromadził wielki tłum z całego Królestwa Polskiego i sąsiednich krajów, a mianowicie ze Śląska, Moraw, Prus i Węgier w czasie uroczystości NM Panny, której obraz rzadkiej piękności znajdował się w tym miejscu (...), dobrawszy sobie rabusiów z Czech, Moraw i Śląska, w uroczystość Wielkiejnocy wspomniani szlachcice napadają na tenże klasztor”.

Jasna Góra nie ma jeszcze w tym czasie obwarowań, więc eskapada rycerzy-rozbójników nie stanowi szczególnie trudnego zadania. Napastnicy spodziewają się większych skarbów i są zawiedzeni, gdy takowych nie znajdują. Wykradają więc sprzęt liturgiczny i, jak czytamy, „ograbiają nawet sam obraz Najjaśniejszej Naszej Pani, którą pobożni wierni przystroili złotem i perłami. I nie poprzestając na tej grabieży, przebijają w poprzek mieczem twarz obrazu i łamią ramy, w które był oprawiony obraz, żeby na podstawie tak okrutnych i niegodziwych czynów wzięto ich nie za Polaków, ale za Czechów. Po dokonaniu tak niegodziwego czynu wychodzą z klasztoru z niewielkim łupem, bardziej zniesławieni niż wzbogaceni”.

Odarty z ozdób obraz znaleziono poza klasztorem w fatalnym stanie. Twarz Maryi była kilkakrotnie cięta ostrym narzędziem, a całe malowidło prawdopodobnie rozpadło się na trzy części, wskutek czego w kilku miejscach wykruszyła się farba, a płótno oklejające deskę rozerwało się.

Król Władysław Jagiełło na wieść o profanacji sprowadził okaleczony wizerunek do Krakowa i zespołowi artystów zlecił naprawę. Podczas gruntownej renowacji części rozbitej tablicy sklejono, a ubytki uzupełniono. Na twarzy Maryi zachowano blizny wykonane ostrym narzędziem, a nawet podkreślono je cynobrem, żeby wyglądały jak rany. Wzmocniony obraz otrzymał gotycką ramę, a król Jagiełło jako wotum złożył srebrne i złote blachy o bogatej treści chrystologicznej i mariologicznej, zasłaniające tło, i nimby nad głową Maryi i Dzieciątka.

Ochroniarze

Po renowacji i ozdobieniu kosztownościami obraz w uroczystej procesji przeniesiono z Krakowa do Częstochowy. Profanacja z 1430 roku i powrót Matki Bożej na Jasną Górę odbiły się wielkim echem w Polsce i jej okolicach. Wydarzenia te spowodowały wzrost kultu Matki Boskiej Częstochowskiej. Wzmogły też czujność paulinów, którzy w kolejnych wiekach w chwilach zagrożenia podejmowali „działania specjalne” dla ochrony cudownego obrazu. Tak było w czasie potopu, w związku z oblężeniem Jasnej Góry przez wojska szwedzkie. Dzień przed nadejściem wroga, 17 listopada 1655 roku, prowincjał o. Teofil Bronowski wywiózł cudowny obraz z Jasnej Góry do paulińskiego klasztoru w Mochowie na Śląsku.

Bezpieczeństwo wizerunku Czarnej Madonny było zagrożone jeszcze wiele razy, choć obraz – w szczególnych sytuacjach zastępowany kopią – nigdy nie opuścił Jasnej Góry. Nieraz bywało jednak groźnie. Pod Jasną Górę wielokrotnie podchodziły wrogie wojska.

Wybuch II wojny światowej zmusił paulinów do podjęcia nadzwyczajnych środków ochrony cudownego wizerunku. Najeźdźcy byli świadomi znaczenia, jakie ma on dla Polaków. Wymownym tego świadectwem jest słynna notatka w pamiętniku gubernatora Hansa Franka pod datą 2 marca 1940 roku: „gdy wszystkie światła dla Polski zgasły, to wtedy zawsze jeszcze była Święta z Częstochowy i Kościół”. W związku z zagrożeniem paulini zamurowali obraz w jednej z cel klasztornych, a potem ukryli go w bibliotece, w specjalnie przygotowanym blacie stołu o podwójnej konstrukcji. Tak przetrwał wojnę. Po kolejnej renowacji wizerunek Maryi z Dzieciątkiem znów trafił na swoje miejsce, podtrzymując Polaków w latach komunizmu i patronując w czasach wolności. Czarna Madonna stała się ostoją Polaków w ich trudnej historii i dzięki Niej Jasna Góra pozostała miejscem, o którym Jan Paweł II powiedział: „Tu zawsze byliśmy wolni”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • paszczyk2
    26.08.2019 13:47
    Jak to się stało, że ten cud nad cuda jest tak mało znany? Jak okazuje się, nigdy nie można tracić nadziei, nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji! Jak się okazuje, Maryja nie pozostawia nas samych, bo jest posłana przez Jezusa do nas jako Matka («Niewiasto, oto syn Twój» J 19,26). A my? Czy nie mamy się czuć posłani przez Jezusa? Dlatego powinniśmy czym prędzej zacząć uzdrawiać chorych, wskrzeszać umarłych, oczyszczać trędowatych, wypędzać złe duchy (Mt 10,8).
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL