Nowy numer 19/2021 Archiwum

Komendant

Elegancki niemiecki oficer nadzoruje ładowanie na wóz broni z garnizonowego magazynu. Potrzebuje jej na tajną akcję przeciw Polakom. Tak przynajmniej wydaje się wartownikom. Bardzo się jednak mylą.

Po tej akcji oficer, a był nim porucznik Alfons Zgrzebniok, został okrzyknięty przez Niemców największym polskim bandytą.

Rakoczy

Urodził się 16 sierpnia 1891 roku we wsi Dziergowice na Opolszczyźnie. Jego patriotyczną postawę ukształtowały dom rodzinny i parafia, w której proboszczem był wybitny polski działacz narodowy ks. Paweł Brandys. Alfons był najstarszy z dziewięciorga dzieci Juliusza, szewca, i Eleonory, prowadzącej sklep spożywczy. Do wybuchu Wielkiej Wojny studiował teologię, ekonomię współczesną i filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim. Już wtedy należał do tajnych polskich organizacji studenckich, takich jak „Zet”. Powołany do armii niemieckiej wykazywał wybitny talent wojskowy i jako jeden z nielicznych Ślązaków dosłużył się stopnia oficerskiego. Na froncie został trzykrotnie ranny.

Ponadto w numerze:

Pod koniec 1918 roku zaczął organizować w powiecie kozielskim, w porozumieniu z Józefem Dreyzą, struktury Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Przyjął jako pseudonim panieńskie nazwisko swojej matki: „Rakoczy”. Pod jego kierunkiem organizacja szybko zdobywała nowych członków. W rodzinnych Dziergowicach działała pod przykrywką chóru, którego kierownikiem był Alfons. W tym czasie oberleutnant Zgrzebniok w niemieckim mundurze pojawiał się w różnych garnizonach i pobierał broń „na rozkaz z samego Berlina”. W końcu jednak został zdekonspirowany i osadzony w więzieniu w Raciborzu. Szybko udało mu się z niego uciec, a władze niemieckie wysłały za nim list gończy.

Trzy razy Śląsk

Alfons Zgrzebniok był jednym z autorów planów I powstania, które miało wybuchnąć 22 czerwca 1919 roku. Termin nie został jednak zaakceptowany. Doceniając zdolności Zgrzebnioka, Naczelna Rada Ludowa w Poznaniu mianowała go w lipcu głównym komendantem POW na Górnym Śląsku. Po masakrze w kopalni w Mysłowicach 15 sierpnia 1919 roku i wybuchu powstania został jego komendantem. 24 sierpnia musiał wydać trudny rozkaz zaprzestania walk i ucieczki do pobliskiego Sosnowca. Jego energia i zapał nie pozwoliły mu jednak siedzieć bezczynnie. Od razu zabrał się za organizację pomocy dla powstańców i ich rodzin. Z rozkazu gen. Hallera przygotowywał Milicję Górnośląską jako zaplecze kadrowe dla przyszłych powstańczych oddziałów.

Już w marcu następnego roku był znów na Śląsku. Osobiście dowodził obroną hotelu Lomnitz w Bytomiu, gdy 27 maja 1920 roku bojówki niemieckie zaatakowały mieszczący się tam Polski Komisariat Plebiscytowy i dowództwo POW. Po wybuchu II powstania 19 sierpnia 1920 roku, które również przygotowywał, został jego naczelnym wodzem. Zryw zakończył się sukcesem, a znienawidzona niemiecka policja została zastąpiona mieszaną – polsko-niemiecką (APO).

Po rozwiązaniu POW Alfons zaangażował się w pracę w powstałej w jej miejsce Centrali Wychowania Fizycznego, a w Dowództwie Obrony Plebiscytu odpowiadał za kontakty z Warszawą w sprawach wojskowych. Jako doświadczony konspirator był jednym z pomysłodawców utworzenia grupy śląskich komandosów, czyli oddziału destrukcyjnego Wawelberga, którego zadaniem było wysadzenie mostów na Odrze i odcięcie Górnego Śląska od dostaw z Niemiec. Podczas III powstania był członkiem Naczelnej Komendy Wojsk Powstańczych. Po zakończeniu walk brał udział – w stopniu kapitana w sztabie gen. Szeptyckiego – w przejmowaniu terenu po podziale Śląska. Był współzałożycielem Związku Byłych Powstańców Śląskich.

As wywiadu

W 1922 roku został nauczycielem wychowania fizycznego w Gimnazjum Klasycznym w Królewskiej Hucie, ale po zamachu majowym wrócił do czynnej służby wojskowej. Oficjalnie był kierownikiem referatu w Wydziale Wojskowym Komisariatu Generalnego RP w Wolnym Mieście Gdańsku, a tak naprawdę zajmował się pracą wywiadowczą. Jego ekspozytura odnosiła spore sukcesy, ale został w końcu rozpoznany przez Niemców i z powodu zagrożenia zamachem na jego życie odwołano go pod koniec 1931 roku do Warszawy. Już jako cywil został naczelnikiem Wydziału Pracy i Opieki Społecznej w Urzędzie Wojewódzkim w Toruniu, a w 1934 wicewojewodą białostockim. Zmarł nagle 31 stycznia 1937 roku, podczas urlopu w Marcinkowicach koło Nowego Sącza, na serce, ale do kłopotów zdrowotnych przyczyniła się też rana z frontu zachodniego.

Alfons Zgrzebniok został pochowany w kwaterze dowódców powstańczych na cmentarzu w Rybniku. Postać Zgrzebnioka, jako jednego z nielicznych przywódców powstań, była szanowana przez wszystkie strony bez względu na zapatrywania polityczne jako tego, „który pierwszy prowadził ten lud do walki o swoją wolność”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama