Nowy numer 42/2019 Archiwum

Mocni będą jeszcze mocniejsi

Przed najważniejszymi w tym roku meczami do reprezentacji Polski w siatkówce dołączył jeden z najlepszych zawodników świata: Wilfredo León.

Zakończyło się kilkuletnie wyczekiwanie. W polskiej reprezentacji siatkarskiej, w towarzyskim meczu z Holandią rozgrywanym w Opolu, zadebiutował Wilfredo León – Kubańczyk z pochodzenia, Polak z wyboru. W 2015 roku otrzymał polskie obywatelstwo, ale trudne negocjacje między związkami siatkarskimi sprawiły, że dopiero 2 lipca 2017 roku siatkarz zaczął odbywać dwuletnią karencję, która zgodnie z przepisami FIVB obowiązuje zawodników zmieniających barwy narodowe.

Opolska publiczność bardzo szybko kupiła Leóna. Po serii atomowych zagrywek cała hala skandowała jego nazwisko. Dołączeniu Kubańczyka do Biało-Czerwonych towarzyszyło wiele emocji. Z jednej strony panuje podekscytowanie, ponieważ naszą reprezentację wzmacnia – zdaniem wielu – najlepszy siatkarz świata, z nim w składzie rosną szanse na upragniony medal igrzysk olimpijskich. W dodatku od paru lat jest on związany z Polską rodzinnymi więzami i bardzo konsekwentnie przekonuje o chęci reprezentowania naszego kraju. Z drugiej strony, zdaniem krytyków, nasza kadra jest na tyle silna, że nie potrzebuje wspierać się naturalizowanym graczem, dla którego inni znakomici siatkarze musieli zwolnić miejsce.

Supertalent wyrzucony z kadry

Na Kubie szybko dostrzeżono, że rodzi się nowa siatkarska gwiazda. Urodzony w 1993 roku Wilfredo León zadebiutował w seniorskiej reprezentacji, mając zaledwie 14 lat. Jak ujawnił w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”, niemal wymusił na trenerze kadry, aby wpuszczono go na parkiet, gdzie zresztą zaczął seryjnie zdobywać punkty. W wieku 17 lat został już kapitanem kubańskiej drużyny narodowej i doprowadził ją do wicemistrzostwa świata w 2010 roku, a dwa lata później do brązowego medalu Ligi Światowej.

Jeszcze jako nastolatek musiał zmierzyć się z ogromnym życiowym dylematem. Kilka lat temu, zgodnie z rygorystycznymi przepisami obowiązującymi na Kubie, wyjazd do zagranicznego klubu bez zgody władz oznaczał wyrzucenie z kadry. Leóna chciały najlepsze zespoły świata. Jeśli zostałby w ojczyźnie, pozostałyby mu gra w słabej lidze i stypendium rzędu kilkunastu dolarów miesięcznie. Śladem innym gwiazd kubańskiej siatkówki początku wieku (jak Osmany Juantorena czy Robertlandy Simón) podjął ryzyko odbycia karencji. Pauzował od 2012 do 2014, potem dołączył do Zenitu Kazań. Jego usługi oferowano polskim zespołom, żaden nie był jednak w stanie spełnić wymagań finansowych jednego z najlepszych siatkarzy świata. Kariera Leóna w Europie to pasmo sukcesów. W dwóch najsilniejszych ligach świata (rosyjskiej, później włoskiej) stał się prawdziwym dominatorem – łącznie zdobył w nich pięć tytułów mistrzowskich, pięć krajowych pucharów, cztery razy wygrał też Ligę Mistrzów (z czego dwa razy przyznano mu tytuł MVP – najlepszego gracza rozgrywek). Obecnie reprezentuje barwy klubu Sir Safety Perugia – wicemistrza włoskiej Serie A, a od nowego sezonu jego trenerem będzie selekcjoner polskich siatkarzy Vital Heynen.

Najgroźniejszą bronią Wilfreda Leóna jest atak. Dzięki nadzwyczajnemu zasięgowi (nawet 3,8 m) zazwyczaj bez problemu omija blok przeciwnika lub umiejętnie go obija, wisząc przez moment na dużej wysokości. Drugim wielkim atutem siatkarza jest zagrywka. W minionym sezonie posłał zdecydowanie najwięcej asów serwisowych we włoskiej Serie A (aż 133, podczas gdy drugi zawodnik w zestawieniu miał ich 81). W trakcie jednego z meczów we Włoszech zmierzono prędkość serwowanej przez niego piłki – 134 km/h! Próbę możliwości w tym zakresie siatkarz zdążył zaprezentować w drugim towarzyskim meczu z Holendrami. Używając więc porównania piłkarskiego – to tak, jakby do polskiej kadry piłkarskiej dołączył właśnie Leo Messi.

Przyszłość wiąże z Polską

Ten spektakularny transfer odbył się w kluczowym dla nas momencie. Od 9 do 11 sierpnia w Gdańsku rozgrywa się pierwsza faza interkontynentalnych turniejów eliminacyjnych do Letnich Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020. W przypadku wygranej w grupie z Francją, Słowenią i Tunezją Polacy już zapewnią sobie prawo występu w Japonii. Tam Biało-Czerwoni zmierzą się z ogromną presją. XXI wiek obrodził w wielkie sukcesy zespołu: dwa mistrzostwa i jedno wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy. Na igrzyskach Polacy jednak nie potrafili potwierdzić swojej klasy. Cztery razy z rządu (IO 2004, 2008, 2012, 2016) odpadali na etapie ćwierćfinału. Tę nieszczęśliwą passę ma pomóc przełamać właśnie Wilfredo León.

– Kto nie chce mnie oglądać, niech wyłączy telewizję – zapowiedział Kubańczyk przed debiutem w rozmowie dla „Przeglądu Sportowego”. Niektórzy mogą to zachowanie odebrać jako arogancja. Bliscy Leóna przekonują jednak, że jest on po prostu pewny swoich związków z naszym krajem. Początek tych powiązań przypada na trudny czas odbywania karencji. W 2013 roku siatkarz poznał polską dziennikarkę Małgorzatę Gronkowską, z którą wziął ślub i doczekał się pierwszego dziecka – córeczki Natalii. Dwa lata później odebrał polskie obywatelstwo. Odrzucił oferty z kadr Rosji i Turcji, gdzie podobno za przyjęcie obywatelstwa oferowano mu nagrody pieniężne i materialne. W czasie przymusowej pauzy Wilfredo León trenował w Rzeszowie, prowadzenie swojej kariery powierzając polskiemu menedżerowi Andrzejowi Grzybowi. León deklaruje, że po zakończeniu kariery zwiąże się na stałe z Polską. Już pod koniec roku 2017 zaczął udzielać pierwszych wywiadów po polsku. Na wiele miesięcy przed debiutem w kadrze narodowej rozpoczął proces zaprzyjaźniania się z drużyną, regularnie przyjeżdżając na zgrupowania. Wydaje się więc, że i zawodnik, i sztab szkoleniowy reprezentacji zrobili wszystko, aby proces integracji przebiegł jak najlepiej.

Zasłużył na miejsce?

Z drugiej strony uważanie Wilfreda Leóna za zbawiciela polskiej siatkówki byłoby po prostu niesprawiedliwe, bo dotychczasowi zawodnicy udowodnili, że można wygrać z każdym na świecie. Trener Heynen dysponuje tak szerokim składem, z jakim nie może się równać żaden inny kraj. Demonstracją siły był lipcowy finał Ligi Narodów rozgrywany w USA. Priorytetem pozostaje turniej eliminacyjny do IO, za ocean poleciał więc rezerwowy skład. Mimo to w potyczce z najlepszymi drużynami świata nasz zespół wywalczył brązowy medal, dwukrotnie gromiąc Brazylię.

Konsekwencją wysypu talentów w polskiej siatkówce jest jednak ogromna rywalizacja o miejsce w składzie. Nikt nie mówi głośno o pretensjach, choć ciśnienie z pewnością było ogromne. Vital Heynen, ogłaszając skład na turniej eliminacyjny do igrzysk, przyznał, że zrobił to wcześniej, niż planował – na wyraźną prośbę zawodników mających dość niepewności. W tym momencie kolejny raz powróciły wątpliwości dotyczące powołania Leóna. Z kadry skreślono mistrza świata Jakuba Kochanowskiego oraz Bartosza Bednorza, grającego na pozycji przyjmującego – tak samo jak Wilfredo León. Bednorz był liderem Biało-Czerwonych podczas finału Ligi Narodów w USA, został wybrany do najlepszej drużyny turnieju i gra we Włoszech, w drużynie Azimut Modena. Co ciekawe, w minionym sezonie notował lepsze niż Kubańczyk statystyki w przyjęciu piłki, a ten element gry od lat stanowi piętę achillesową Wilfreda Leóna. Widać to było także w towarzyskich meczach z Holandią.

Nowy reprezentant kraju stanie przed zadaniem przełamania niekorzystnego wizerunku naturalizowanych sportowców, na który głównie zapracowali piłkarze. Przed Euro 2012, najważniejszej sportowej imprezie w Polsce w XXI wieku, trener Franciszek Smuda oparł skład na piłkarzach mających bardzo luźne związki z Polską. Ludovic Obraniak, Damien Perquis, Sebastian Boenisch i Eugen Polanski byli przykładami graczy, którzy zapałali chęcią gry w naszej kadrze, gdy nie zechcieli ich selekcjonerzy Francji i Niemiec, a Polska zyskała prawo do gry w wielkim turnieju. Na Euro wszyscy zaprezentowali się poniżej oczekiwań, szybko kończąc przygodę z kadrą. Obraniak i Polanski zrobili to w atmosferze kłótni i wywlekania w mediach sporów z polskim sztabem szkoleniowym.

Wilfredo León wskakuje od razu na głęboką wodę. Po meczach takiej wagi, jak turniej eliminacyjny do igrzysk, nasz nowy zawodnik natychmiast może zostać okrzyknięty bohaterem, ale w razie niepowodzenia spotka się z ogromną krytyką. Co ciekawe, wkrótce o polskie obywatelstwo i prawo do gry w kadrze zamierza ubiegać się kolejny Kubańczyk – David Fiel Rodriguez ze Skry Bełchatów, który także związał się z Polską i łączy swoją przyszłość z naszym krajem.

Niezależnie od gorącej dyskusji na temat pojawienia się w kadrze Leóna pewne jest jedno – nasi rywale, już teraz z respektem podchodzący do mistrzowskiego zespołu, będą obawiać się nas jeszcze bardziej.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL