Nowy numer 42/2019 Archiwum

Święci obok nas

Prości, zwyczajni święci. Oni naprawdę są wokół nas.

Oni naprawdę są! Sąsiadka, która walczy z rakiem w ciszy i modlitwie. Koleżanka z pracy, która modli się codziennie za głodujące dzieci z Afryki. Pani ze sklepu, która sumiennie sprząta wciąż te same półki, a z kieszeni fartuszka wystaje jej różaniec, na którym modli się o pokój na świecie. Dziadek przyjaciela, który walczył w powstaniu, a teraz pogodnie i z nadzieją patrzy w przyszłość. Ziemska przyszłość już mu się kończy. Ale ma po prostu inną perspektywę...

Czytam, że kapucyni z Warszawy podejmują starania dotyczące rozpoczęcia procesu informacyjnego brata Kaliksta Kłoczki. Brat zmarł niedawno, bo w 2013 roku. W zakonie przeżył ponad 60 lat. Kim był? Pewnie jakimś wielkim mędrcem, piszącym sążniste teologiczne księgi. Albo mistykiem unoszący się nad ziemią, gdy tylko złożył ręce do pacierza. Albo chociaż ewangelizatorem na misjach, który nawrócił tysiące duszyczek. Otóż nie. Brat Kalikst był stolarzem.

Pochodził z Podlasia, z parafii w Suchowoli. Wychowywał się w rodzinie wielodzietnej. W wieku 12p lat zachorował na dur brzuszny. Matka zaniosła go do parafialnego kościoła, powierzyła Maryi: „Jeśli wyzdrowieje, jest Twój”. Marian, choć lekarze nie dawali już nadziei, wyszedł z choroby. I faktycznie, należał do Maryi. Gdy dorósł, wstąpił do kapucynów. W klasztorze – choć najpierw skierowano go do obierania ziemniaków – szybko zabłysnął talentem stolarskim. I niemalże wyrywano go sobie z jednego kapucyńskiego domu do drugiego. Takim był dobrym rzemieślnikiem. Pracował w wielu kościołach kapucyńskich w Polsce, dłubał w drewnie z oddaniem, perfekcyjnie, profesjonalnie. Pozostawił po sobie drewniane dzieła, które zachwycają poziomem artystycznym i doskonałym rzemiosłem. I to była jego wielka modlitwa!

I Kalikst był dobrym człowiekiem. Po prostu. Pomagał w budowach w mieszkaniach prywatnych, u najuboższych, których nie było stać na jakąkolwiek zapłatę. A skąd wiedział, że potrzebują pomocy? Odpowiadał, że od... Anioła Stróża. Gdy natomiast ludzie zagubieni i w trudnej sytuacji przychodzili do Kaliksta po radę, otrzymywali proste, trafne przemyślenia, które ratowały niejedno serce i duszę. Bez czczego gadania i moralizatorstwa.

Prosty święty. Oni naprawdę są wokół nas.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

  • Urszula1983
    09.08.2019 10:48
    Niedawno sprzątałam w bieliźniarce i w kąciku szuflady znalazłam zwykłą białą chusteczkę do nosa. Dostałam ją na początku lat sześćdziesiątych od siostry Felicji franciszkanki w Sandomierzu.Był to prezent na Pierwszą Komunię.Siostra Felicja urodziła się prawdopodobnie na początku XX wieku,a przyjaźniła się z moją mamą.Nie wiem skąd się znały.Była między nimi różnica jednego pokolenia.Siostra Felicja była bardzo biedna.Chodziła w połatanym habicie,łata na łacie.Miała dużo podopiecznych,biedniejszych niż ona.Jakieś staruszki bez rodziny,jak to po wojnie.Zanosiła im swój obiad,a czasem też pozostałe jedzenie.Siostry traktowały ją z lekceważeniem.W domu rodzice mówili,że zdarzało się,że mdlała,pewnie z głodu.Mama zapraszała ją w niedziele na obiady i zaopatrywała w jedzenie,które oczywiście zanosiła swoim podopiecznym.Umarła,kiedy chodziłam jeszcze do podstawówki.Na cmentarzu w Sandomierzu,na zbiorowym grobie sióstr nie ma jej imienia.Nie była nikim ważnym.A jej chusteczka przeżyła ze mną ponad pół wieku.
    doceń 14
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji