Nowy numer 42/2019 Archiwum

Pielgrzym może więcej

Wielu ludzi prosi pątników o modlitwę. Nic dziwnego, ci ludzie naprawdę wiele mogą wydeptać.

Kilkanaście lat temu Piotr postanowił pójść na pielgrzymkę do Częstochowy. Chciał podziękować Maryi za życie córki, która urodziła się w połowie ciąży, a jednak mimo zagrożenia przeżyła i wyrosła na zdrową dziewczynę. Obiecał to Maryi, gdy dziecko się urodziło, ale potem zapomniał. Przypomniał sobie, gdy córka szła do Pierwszej Komunii św. Przyjechał więc z USA, gdzie mieszka, do rodzinnego Krakowa. Był maj, a wtedy piesze pielgrzymki na Jasną Górę nie chodzą. Postanowił więc iść sam. Zaplanował trasę na trzy dni – dziennie po 40 km.

Pierwszego dnia dotarł do Olkusza. W tamtejszym kościele wziął udział we Mszy wieczornej, a po jej zakończeniu pytał ludzi o nocleg. Reakcja była łatwa do przewidzenia – każdy go ignorował. Ludzie odwracali głowy albo zdawkowo rzucali, że nie mogą. W pewnym momencie podeszła jednak do niego kobieta, która chciała go przyjąć. Jak się okazało, była lekarką, mieszkała sama w dużym domu. Piotr był zaskoczony. – Dlaczego mi pani zaufała? – zdziwił się. – Bo wygląda pan jak ojciec, który idzie na pielgrzymkę w intencji swojego dziecka – wyjaśniła z prostotą.

Skąd wiedziała? Piotr nie ma pojęcia. Najwyraźniej miało to związek z Bogiem, który działa szczególnie mocno, gdy człowiek podejmuje trud ze szczerą intencją. Bo to On przecież jest jego ostatecznym adresatem. Jak ulał pasuje to do pielgrzymki. Nauka z tego płynie taka: Bóg doskonale wie, że idziesz, i wie, dlaczego idziesz – i obdarza cię szczególnymi łaskami. Nie bez powodu ludzie, którzy pozostają w domach, proszą pielgrzymów o modlitwę. Powszechne przekonanie, że pielgrzym może wiele u Boga „załatwić”, nie bierze się z powietrza.

Intencja trzyma

31 lipca tego roku. Sprzed bazyliki w Rybniku wyruszają tysiące pielgrzymów. Grupa za grupą, każda po kilkaset osób.

– Zawsze idę z jakąś mocną intencją i ona mnie trzyma. Bez niej nie przeszłabym dziesięciu kilometrów – mówi Sylwia, jedna z pątniczek. – Ale łaski są potem tak obfite, że widzę w tym rękę Boga – uśmiecha się. To jest doświadczenie wielu uczestników pielgrzymki. Pani Beata, oddziałowa ze szpitala, sądzi, że w tym roku będzie się jej szło trudniej. Dlaczego? Bo ma wiele spraw, które wzięła ze sobą. – Niosę też intencje moich koleżanek z pracy. Umówiłyśmy się, że jeśli przyślą mi puste esemesy, będzie to oznaczało, że proszą mnie o modlitwę w jakiejś ważnej sprawie – dodaje.

Obok stoi małżeństwo z niemal dorosłym synem. – Dwadzieścia trzy lata temu spotkałam na pielgrzymce Andrzeja – mówi pani Aurelia, patrząc na męża. – Dwadzieścia lat temu, też na pielgrzymce, pobraliśmy się. A osiemnaście lat temu wyprosiliśmy na pielgrzymce Jakuba. To nasze wymodlone dziecko. Lekarze nie dawali na to szans – opowiadają oboje z uśmiechami na twarzach. Uśmiech to zresztą normalna rzecz u pielgrzymów.

– Człowiek tu żyje radością. To jest nadzwyczajna wspólnota. Ja przez cały rok na to czekam – zapewnia pan Krzysztof, który pielgrzymuje już dwudziesty czwarty raz. Gdy idzie, modli się za spotykanych ludzi. – Proszę Boga za życzliwych i nieżyczliwych. Za tych drugich może nawet bardziej. Jestem pewien, że kiedyś zobaczą, jak im to było potrzebne – mówi.

Ach, co za śmierć

Późne popołudnie, jakieś 30 kilometrów od Częstochowy. Choć na drogę kładą się długie cienie, upał wciąż doskwiera. Pielgrzymi idą któryś dzień z rzędu.

W każdej grupie kapłan w sutannie lub w habicie, choć żar leje się z nieba i ciągnie od rozgrzanego asfaltu. Duchowni często przechodzą na koniec kolumny, bo ktoś prosi ich o spowiedź. Reszta śpiewa w rytm podawany przez gitarzystę.

– Ta miejscowość przed nami to jest nasz dzisiejszy nocleg. Widzicie tę wieżę? – woła do mikrofonu jeden z prowadzących grupę. – Widzimy! – odkrzykuje maszerujący tłum.

– Mojżesz też widział ziemię obiecaną, ale do niej nie wszedł! – pociesza idących prowadzący. I tak idą, przekomarzając się. Wesoło jest, przyjaźnie. Nikt nie narzeka, bo i na co. Wszyscy zresztą wiedzieli, na co się piszą, i sami tego chcieli.

Jest coś niezwykłego w pielgrzymowaniu. Mało jest takich, którzy raz tego spróbowali i nie chcieli iść ponownie. Ale właściwie dlaczego tak się dzieje? Co jest w tej wędrówce takiego szczególnego? Pielgrzymka to wierne odbicie drogi chrześcijanina do nieba. Jest w niej decyzja wyjścia, opuszczenia swojego domu, a więc strefy komfortu, jest dobrowolne podjęcie wysiłku i znoszenie niewygód w imię czegoś większego, i jest wreszcie cel – miejsce święte. Ostateczny cel to zbawienie. Gdy człowiek pielgrzymuje, wyjątkowo mocno w tym wszystkim uczestniczy.

„Wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana” – pisze św. Paweł (2 Kor 5,6). Mało kto rozumie to tak mocno i żywo jak pątnicy. Gdy cztery lata temu kilometr przed Jasną Górą zmarł pan Krystian spod Rybnika, w wielu mediach pisano: „Tragedia na pielgrzymce”. Pątnicy widzą to inaczej. – Och, taka śmierć! – z rozmarzonym spojrzeniem wykrzykuje pan Krzysztof. Wtórują mu inni. – Nie można sobie wyobrazić piękniejszej – deklarują. Mówią serio, mają łzy w oczach.

Ciężko? O to chodzi

„Człowiek tęskni za spotkaniem z Bogiem, a pielgrzymki kierują jego myśli ku przystani, do której można zawinąć na szlaku swoich religijnych poszukiwań” – pisał Jan Paweł II. Jesteśmy z daleka od Pana, więc idziemy, żeby się z Nim spotkać.

Pielgrzym to nie jest zwykły podróżnik, nie turysta. Nie idzie po to, żeby podziwiać widoki albo nabyć kondycji fizycznej, choć jedno i drugie bywa ubocznym skutkiem wysiłku. Pielgrzym wychodzi naprzeciw Boga pozbawiony wielu codziennych „ułatwiaczy” życia. Ogołocony z wygód łatwiej rozumie, jak bardzo we wszystkim zależy od Boga.

Życiowe problemy, które skłaniają niejednego do wejścia na pątniczy szlak, okazują się często błogosławione nie tylko dlatego, że człowiek znajduje tam ich rozwiązanie, ale nade wszystko dlatego, że zbliża się do Boga. „Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was” – czytamy w Liście św. Jakuba (4,8). To przystępowanie może wiązać się ze znoszeniem wielu niewygód – ale właśnie o to chodzi. Trudy drogi należą do istoty pielgrzymowania. Uczestnik wycieczki zazwyczaj chce uniknąć niedogodności, pielgrzym uznaje je za konieczne i przyjmuje w duchu wiary. Pielgrzym w uciążliwych warunkach drogi zaczyna dostrzegać, jak bardzo prawdziwe są słowa Jezusa, że nie samym chlebem żyje człowiek. A i to zaczyna widzieć, że Bóg troszczy się o tych, którzy Mu ufają, i daje im wszystko, czego naprawdę potrzebują.

Długa praktyka

Pielgrzymowanie ma w chrześcijaństwie długą tradycję. Już ojcowie Kościoła ­pochwalali tę praktykę. Celem najwcześniejszych podróży motywowanych wiarą były miejsca związane z życiem i śmiercią Jezusa. „Byłem na Wschodzie i dostałem się do miejsca, gdzie się to wszystko głosiło i działo, tam też poznałem księgi Starego Testamentu, a ich zestawienie tobie posyłam” – pisał przed rokiem 190 do przyjaciela Onezyma o swojej wizycie w Jerozolimie wczesnochrześcijański pisarz Meliton z Sardes. Ćwierć wieku później Aleksander, biskup z Kapadocji, miał sen, który odczytał jako wezwanie do przybycia do Jerozolimy. Jak pisał, udał się tam „na modlitwę i zwiedzanie miejsc świętych”. Około 230 roku wybrał się tam Orygenes, ponieważ chciał „ujrzeć ślady Jezusa i Jego uczniów”. Choć towarzyszyła temu modlitwa, trudno to nazwać pielgrzymką w ścisłym znaczeniu.

Z całą pewnością pielgrzymkę do Ziemi Świętej odbyła natomiast św. Helena, matka Konstantyna Wielkiego, i to ona upowszechniła wśród chrześcijan praktykę pielgrzymowania. Ponieważ w tym czasie chrześcijaństwo stało się w Imperium Rzymskim religią legalną, a niedługo potem państwową, na miejscach świętych stanęły okazałe kościoły. Najważniejszym miejscem i centrum ruchu pielgrzymkowego, co zrozumiałe, stała się bazylika Grobu Pańskiego. Kolejnym centrum pielgrzymkowym stał się Rzym, z grobami apostołów i męczenników, zwłaszcza wskutek arabskich podbojów, które utrudniły dostęp do Ziemi Świętej. Z czasem do najbardziej znanych miejsc pielgrzymkowych dołączyło sanktuarium św. Jakuba w Santiago de Compostela. W Polsce pielgrzymowano do grobu św. Wojciecha i na Święty Krzyż, ale sanktuaria te stopniowo traciły na znaczeniu. Dziś Polacy licznie pielgrzymują do Lichenia, krakowskich Łagiewnik i do Wadowic, ale przede wszystkim na Jasną Górę.

A rzeka płynie

W jednym z programów telewizyjnych przed referendum akcesyjnym do Unii Europejskiej w 2003 roku pokazano idących na Jasną Górę pielgrzymów. „Czy Europa nas takimi zaakceptuje?” – zapytał redaktor. „Europa nas takimi potrzebuje” – odpowiedział rozmówca. O, tak. Ciągnące latem wieloma drogami masy pielgrzymów są szczególną wizytówką polskiej religijności. I szczególnym świadectwem. Wiernych obecnych na niedzielnych Mszach św. skrywają budynki kościołów, ludzie modlący się też na ogół nie wystają na rogach ulic. Ale pielgrzymów widać. Widzą ich przechodnie i przejeżdżający obok kierowcy i często – zwłaszcza gdy są z zagranicy – nie rozumieją tego. Jak to, tylu ludzi, i to w dużej mierze młodych, w upale i kurzu albo dla odmiany w deszczu i błocie idzie przez wiele dni nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co? Co więcej – nawet gdy są umęczeni, są radośni.

Cóż, dla nas taki widok jest czymś normalnym. Na taką skalę ruch pielgrzymkowy trwa już od dziesięcioleci, więc przyzwyczailiśmy się do tego. Ale w Europie to ewenement.

Gdy przed kilkoma dniami wyruszała 74. pielgrzymka rybnicka, swoich parafian żegnało kilku proboszczów. Wzruszeni patrzeli na ciągnące tłumy.

– Pielgrzymka jest jak rzeka. Nurt, który niełatwo zatrzymać. A że źródło jest dobre, to długo popłynie – powiedział jeden z księży.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL