Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Łańcuchowe wychowanie

To, co otrzymujesz, to oddajesz. Jeżeli dasz dzieciom przyjaźń – one zrobią dokładnie to samo.

Zmarł Jesper Juul, terapeuta rodzinny i jeden z bardziej znanych światowych pedagogów. Pisał wiele na temat relacji w rodzinach, roli poczucia bezpieczeństwa w dorastaniu, mówił o konieczności budowania więzi, umiejętności i potrzebie rozmowy z najbliższymi. Niezależnie od poglądów warto zapoznać się z tekstami i wywiadami Juula. Wydaje się, że każda rodzina znajdzie w jego słowach coś ważnego, coś dla siebie. Szczególnie że Juul pisał i mówił ciekawie, zabawnie, operując przykładami. Nie bał się też wbijać kija w rodzicielskie mrowisko, w utarte schematy myślenia.

A tutaj tylko krótki fragment, ku pamięci i rozwadze, na temat wychowania i przyjaźni z własnym dzieckiem. To połączenie wymagań od dziecka i pozytywnych z nim relacji jest sprawą dość trudną. A po drugie – czyż można przyjaźnić się z własnym synem czy córką, nie tracąc autorytetu? Na jakich zasadach? Czy to w ogóle możliwe, szczególnie gdy mamy w domu… nastolatka?

Oto fragment wywiadu z Jasperem Juulem, który przeprowadziła Alicja Sajewicz: „Na początek musimy zdać sobie sprawę, że większość z tego, co nazywamy »edukacją w rodzinie« i wychowywaniem dzieci, to strata czasu. Tym, co naprawdę wychowuje nasze dzieci, jest to, co robimy, jak się zachowujemy i kim jesteśmy ze sobą nawzajem, z nimi itd. To jest najważniejsza część wychowania. Potem jest socjalizacja, czyli to, jak dopasowujemy się do ról w społeczeństwie. Często używam takiego przykładu: jestem Duńczykiem i adoptowałem chińskie dziecko, które ma dwa lata. Kiedy to dziecko przyjeżdża do Danii, myśli po chińsku, mówi po chińsku, ma chińskie oczekiwania. Dwa lata później to już jest duńskie dziecko. I naprawdę myślę, że jedyne, o czym powinni myśleć rodzice, to zasada, że to, co otrzymujesz, to oddajesz. Jeżeli dasz dzieciom przyjaźń – one zrobią dokładnie to samo”.

To, co otrzymamy od swoich rodziców, oddajemy swoim dzieciom. A te z kolei przekażą to jeszcze dalej i… oddadzą nam. Skomplikowane? Nie. Takie łańcuchowe wychowanie. Chociaż czasem, gdy się głębiej zastanowić, to zasada dość przybijająca. Nie jesteśmy idealni, oj nie. Z drugiej strony – zasada to godna podjęcia walki. Z czym? Z własnymi słabościami, trudnościami i zachowaniami. Warto.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

  • spe
    01.08.2019 11:48
    "połączenie wymagań od dziecka i pozytywnych z nim relacji jest sprawą dość trudną" - chyba nawet najtrudniejszą, dziś. Najbardziej naturalne jest, gdy pierwszym zajmuje się głównie tata, a drugim mama i starają się sobie w tym pomagać, nie burząc jedno drugiemu jego części pracy. Dziś jednak mamy - nomen omen - przerost oczekiwań względem ojców, by byli mamą... Mężczyzna zaś prowadzi dziecko w sposób naturalny do przyjaźni również, ale przyjaźni z jasnymi zasadami, a nie bezwarunkowej, co jest bardziej typowe dla kobiet. Obie te drogi są ważne, bo w istocie każda oddaje jakiś aspekt relacji człowieka z Bogiem.
    doceń 5
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji