Nowy numer 42/2019 Archiwum

"Prostota serca. Antonina Meo. Nennolina"

Ta niespełna siedmioletnia dziewczynka przepowiedziała swoją śmierć, istnieje pewność do 4 jej ekstaz, przynajmniej 7 wizji i kilku zjawisk nadzwyczajnych. Z cyklu, jaką książkę warto przeczytać.

Książkę dostałam na urodziny już jakiś czas temu, ale musiała na mnie trochę poczekać. Czyta się ją bardzo szybko. Ciekawy jest dość obszerny wstęp karmelity Luigiego Borriellego. "Prostota serca" to zbiór liścików, myśli i drobnych ofiar małej Antoniny Meo. Dziewczynka zmarła mając niecałe 7 lat, a z jej tekstów, pisanych głównie przez jej mamę, bije niesamowita mistyka. Benedykt XVI 18 grudnia 2007 roku podpisał dekret o heroiczności cnót Antoniny. 

Jej listy przypominają o tym, że trzeba stać się jak dziecko.
"<<Być jak dziecko>> nie oznacza wcale regresu psychologicznego, ani też zmiany sposobu zachowania, ale powrót do <<stanu pierwotnego>>, w którym jest się blisko źródła Życia, a więc jest się przygotowanym do przyjmowania jego dobrodziejstw i jego znamion, które pozostają w człowieku na zawsze" - cytuje we wstępie Karla Rahnera karmelita.

Antonina Meo urodziła się 15 grudnia 1930 roku w rzymskiej, bardzo pobożnej rodzinie - Michała i Marii Ravaglioli. W domu wołali na nią Nennolina. "Została ochrzczona w rodzinnej parafii, w bazylice Świętego Krzyża Jerozolimskiego, w dniu Świętych Młodzianków Męczenników. Na temat tego zbiegu okoliczności napisano później: << Nigdy dzień i miejsce chrztu nie były tak znaczące względem tego, co się później wydarzyło z tą dziewczynką. Wydarzenia naznaczone krzyżem Chrystusa, którego streszczeniem mogą być słowa św. Pawła: w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa (Kol 1,24)>>". Warto dodać, że po narodzinach Antoniny, jej mama uczyniła na ciele dziewczynki znak krzyża świętego. Nennolina powie później wiele razy do Jezusa: "Kochany Jezu ukrzyżowany (...) chciałabym na zawsze zostać na Kalwarii, blisko Ciebie i Twojej mamusi" (list z 28 stycznia 1937 r.).

Antonina naprawdę była niezwykle zakochana w Chrystusie, w Trójcy Świętej, w Matce Bożej. Czytając jej listy, choć miejscami wydają się wręcz nudne z powodu powtórzeń, zauważamy głęboką miłość i zrozumienie najważniejszych prawd wiary. Ona czeka na przyjęcie Jezusa w Eucharystii z utęsknieniem, pisze, by pomógł jej znaleźć dobrego spowiednika. Jej listy są adresowane do Jezusa, Maryi, Ducha Świętego, Boga Ojca, Trójcy Świętej. Pierwszym słowem, które napisała własnoręcznie było imię Jezus. Wielokrotnie podkreślała, jak bardzo Go kocha. 

« 1 2 »

Małgorzata Gajos

Redaktorka serwisu gosc.pl

Studiowała polonistykę (specjalność sztuki widowiskowe) i italianistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. Ukończyła podyplomowe studia biblijne na Papieskim Wydziale Teologicznym. Jest salezjanką współpracowniczką. Jej motto to hasło św. Jana Bosko: „Odpoczniemy w niebie”. A obszar specjalizacji to film i teatr.

Kontakt:
malgorzata.gajos@gosc.pl
Więcej artykułów Małgorzaty Gajos

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji