Nowy numer 42/2019 Archiwum

Jak w piecu

Tegoroczne lato zapowiada się wyjątkowo gorąco. Wiele wskazuje na to, że do ekstremalnych temperatur powinniśmy się przyzwyczaić i zaadaptować. Co robić, gdy na termometrze za oknem brakuje skali?

Udar cieplny i poparzenie skóry to realne zagrożenia, z jakimi możemy się zmierzyć w upalne i słoneczne dni. Na udar najbardziej narażone są małe dzieci, bo u nich system kontroli i utrzymania stałej temperatury ciała nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Drugą grupą zwiększonego ryzyka są osoby starsze i te, które cierpią na dolegliwości układu krążenia. Czym objawia się udar? Podwyższoną temperaturą ciała, zawrotami głowy, nudnościami, zaburzeniami widzenia i zwiększonym tempem oddychania. W skrajnych przypadkach może dochodzić do utraty przytomności. Gdy u kogoś występują wymienione objawy, trzeba szybko wezwać pogotowie ratunkowe. Zanim przyjedzie, cierpiącą osobę trzeba przenieść do chłodnego i zacienionego miejsca oraz spróbować ją schłodzić, np. polewając wodą albo kierując na nią wentylator. Co robić, by ryzyko udaru zminimalizować? Przede wszystkim trzeba dużo pić.

Ale samo picie to za mało. Wychodząc na zewnątrz, trzeba zadbać o zakrycie głowy. To szczególnie dotyczy osób, które mają na głowie włosy rzadkie, krótkie albo nie mają ich wcale. Głowa i twarz są bardzo ukrwione i działają jak chłodnica. Gdy jest gorąco albo gdy wykonujemy pracę fizyczną, to właśnie na głowie, na czole i na policzkach najszybciej pojawiają się kropelki potu. To tutaj dużo naczyń krwionośnych przebiega blisko powierzchni skóry i dzięki temu chłodzenie jest najwydajniejsze. Ale gdy temperatura niebezpiecznie wzrasta, to właśnie twarz i głowa powinny być szczególnie chronione.

Długi rękaw

Nasze ciało świetnie radzi sobie z utrzymywaniem odpowiedniej temperatury, pod warunkiem że mu w tym nie przeszkadzamy. Pocenie się jest podstawą, dlatego tak ważny jest odpowiedni poziom płynów. Gdy na powierzchni skóry pojawiają się kropelki potu, nie powinniśmy ich wycierać. One mają odparować, bo w czasie tego procesu następuje schładzanie skóry. Proces ten jest znany każdemu z nas. Niezależnie od temperatury powietrza czy wody wyjście z jeziora albo spod prysznica jest przyjemne, bo czujemy chłód. Właśnie dlatego, że parująca woda nas schładza. Ten przyjemny stan kończy się w momencie, gdy skóra staje się sucha – wtedy znowu jest nam gorąco. Warto więc skóry nie osuszać (np. wycierając się ręcznikiem), tylko dbać o to, by wilgoć sama z niej odparowała. Jeżeli chcemy naturalny system schładzania wspomóc, wystarczy od czasu do czasu zwilżać skórę twarzy czy rąk np. mokrym ręcznikiem albo zraszaczem do roślin. Więcej wody, większe parowanie, lepsze chłodzenie.

Pracując na świeżym powietrzu, przebywając w pełnym słońcu, warto dbać nie tylko o to, by zakryta była głowa. Dobrze jest zakryć całe ciało. Choć intuicja podpowiada, że w gorące dni najlepiej odkryć jak największą powierzchnię skóry, w tym przypadku jest to postępowanie nieprawidłowe. Promienie ostrego słońca mogą spowodować oparzenia. Powierzchnia odkrytej skóry w słoneczny, gorący dzień może mieć temperaturę nawet 50 st. C. Jakie zatem jest wyjście? Długi rękaw i długie spodnie. Ważne, by ubranie było luźne (aby nie przyklejało się do skóry), przewiewne (aby nie utrudniało parowania) i w jasnym kolorze. Jasne – a najlepiej białe – powierzchnie odbijają promienie słoneczne, podczas gdy ciemne je pochłaniają. W jasnej, lnianej koszuli będzie chłodniej niż w koszuli ciemnej. Inspiracji nie trzeba daleko szukać. Wystarczy spojrzeć na stroje ludzi, którzy mieszkają w krajach, gdzie średnia temperatura jest znacznie wyższa niż u nas.

Które okna?

W czasie upałów istotna jest odpowiednia dieta. Wówczas lepiej jeść częściej, ale w mniejszych porcjach (to samo dotyczy picia). Lepiej zrezygnować z potraw tłustych i mięsnych. Owoce i jarzyny dostarczą nam energii, ale też wody. Tak jak picie ciepłych i gorących napojów jest bardziej wskazane niż lodowatych, tak też zjedzenie czegoś ostrego może nam pomóc. Te same receptory w naszych ustach są wrażliwe na ostre smaki i na wysoką temperaturę. W obu przypadkach do mózgu trafia sygnał, by jeszcze mocniej schładzać ciało. A przecież na tym nam zależy. Zwykle najgoręcej jest w okolicach godziny 15. Stąd zaleca się – jeśli to tylko możliwe – pozostawanie w domach między godz. 12 a 16. Lepiej wstać i rozpocząć pracę wcześniej, a w środku dnia odpocząć. Gdy pracujemy, poruszamy się, mięśnie wytwarzają dodatkowe ciepło, z którym nasze ciało musi sobie poradzić. Kiedy odpoczywamy, mięśnie się nie nagrzewają.

Istotne, szczególnie dla dzieci, jest posmarowanie odsłoniętych powierzchni ciała kremem z odpowiednio wysokim filtrem UV oraz założenie okularów przeciwsłonecznych. W domu trzeba z rozmysłem otwierać okna. Te, na które świeci słońce, należy zamknąć i zasłonić. Najlepsze są do tego materiały, które odbijają promienie tak jak lustro, np. żaluzje, ale wystarczą zwykłe zasłony. Otwieramy te okna, które są w cieniu – rano te od zachodu, po południu – od wschodu. W nocy możemy zrobić przeciąg, aby mieszkanie się wychłodziło.

Uwaga na smartfony

Choć może dziwnie to zabrzmi, wysokie temperatury są groźne nie tylko dla ludzi i zwierząt, ale także dla elektroniki osobistej. Pracujący smartfon sam jest źródłem ciepła, a jego przegrzanie w skrajnym przypadku może doprowadzić do eksplozji. Znacznie częściej może dojść do uszkodzenia ekranu, baterii i utraty danych. Uszkodzeniu mogą ulec elementy aparatu, które są wykonane z tworzyw sztucznych, a bateria może już nigdy nie odzyskać swoich właściwości.

Nie powinno się kłaść urządzeń elektronicznych w miejscu, na które bezpośrednio padają promienie słoneczne, np. pod przednią szybą samochodu, na parapecie czy stoliku na tarasie. Nie powinno się zostawiać telefonu w zamkniętym samochodzie, w którym temperatura może wzrosnąć nawet do 60 st. C. Szczególnie narażone są te urządzenia, które intensywnie pracują. Na przykład telefon zamocowany pod szybą z włączoną funkcją GPS. To sytuacja potrójnego narażenia. Po pierwsze, na urządzenie padają promienie słońca, po drugie, intensywnie pracujący telefon nagrzewa się, a po trzecie, smartfon podłączony do ładowarki nagrzewa się bardziej.

Samo chowanie telefonu do cienia może nie wystarczyć. W upalne dni lepiej włączyć w urządzeniu tryb oszczędzania energii. To spowoduje, że smartfon będzie działał oszczędniej, a co za tym idzie, nie będzie się tak mocno nagrzewał. Telefon łatwiej będzie mógł się schładzać, gdy wyjmiemy go z etui czy pokrowca. Z tego samego powodu (i dla własnego bezpieczeństwa) lepiej nie nosić telefonu w kieszeni. Nasze ciało ma temperaturę prawie 37 st. C – bezpośredni kontakt ze skórą dodatkowo ogrzewa smartfona. Również proces ładowania podgrzewa telefon, stąd lepiej robić to w chłodnym miejscu lub nocą. Gdy telefon jest mocno rozgrzany, warto na jakiś czas go wyłączyć. I zostawić w domu albo w pokoju hotelowym. W końcu są wakacje. Branie smartfona na plażę i chowanie go pod kocem może zaszkodzić i jemu, i nam. •

Zagadka

– Dlaczego wentylator chłodzi, skoro nie obniża temperatury powietrza? – Ruch powietrza sprawia, że woda (pot) pojawiająca się na powierzchni skóry szybciej odparowuje. A to powoduje uczucie chłodu. Z tych samych powodów znacznie lepiej znosimy wysokie temperatury w wietrzny dzień. Gdy powietrze stoi w miejscu, odczuwana przez nas temperatura jest znacznie wyższa niż ta rzeczywista.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji