Nowy numer 27/2020 Archiwum

Świeckie nawrócenie

Myśl wyrachowana: "Człowiek zawsze ma wyjście, ale nie zawsze chce wyjść".

W filmie „Kler” Smarzowskiego wśród zestawu duchownych kanalii i hipokrytów pojawia się tylko jeden ksiądz, który zyskuje sympatię widza. To ten, który dostrzega, w jakim bagnie żyje i zaczyna odkręcać świństwa, które zrobił. Na końcu rzuca kapłaństwo i oficjalnie wiąże się z kobietą, z którą wcześniej żył nieoficjalnie, aby wieść uczciwe życie męża i ojca.

Jedyne światełko, jakie reżyser ateista pozwala dojrzeć ludziom wierzącym, pochodzi więc z decyzji ostatecznego odwrócenia się bohatera od jego świętych zobowiązań.

W związku z sezonem wzmożonych odejść księży mocniej niż dotąd pojawia się w debacie społecznej argument, że ci, którzy publicznie łamią święte zobowiązania, są godni największego uznania, bo „przestają prowadzić podwójne życie”. Powtarzają to oczywiście nie tylko ateiści, u których byłoby to zrozumiałe, ale przede wszystkim katolicy, co przejawia się m.in. w zachwytach nad składanymi przez duchownych deklaracjami zejścia z obranej drogi.

A zatem, szanowny katoliku, który mówisz takie rzeczy, czy coś podobnego powiedziałbyś, gdyby twoja ślubna żona zakomunikowała światu, że chce być uczciwa i dlatego odchodzi z innym? Uznałbyś to za uczciwe postawienie sprawy?

Autor Psalmu 15 pyta: „Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie, kto zamieszka na Twej górze świętej?”. I odpowiada, że między innymi ten, „kto dotrzyma przysięgi niekorzystnej dla siebie”. O to chodzi w wierności: o wytrwanie przy tym, co przestało być atrakcyjne i być może jest źródłem cierpień. Czymś takim bywa małżeństwo, bywa życie zakonne, bywa kapłaństwo. To wszystko może się na jakimś etapie okazać „niekorzystne”. Ale skoro ktoś przysięga „na dobre i na złe”, to dlaczego pochwalamy jego ucieczkę, gdy nadchodzi złe? Ba! Ostatnio nawet nie musi nadejść złe, wystarczy, że z drugiej strony pojawi się ładniejsze, a już zdradę uważa się za usprawiedliwioną.

Ot, takie to świeckie nawrócenie. Oparte na chwilowych wrażeniach, sięgające najdalej tam, gdzie kończy się przyjemność i zanikają miłe doznania. Obudowane pustą gadką o miłości i frazesami o odrzucaniu podwójnego życia.

Oczywiście to prawda, że nie wolno nam prowadzić podwójnego życia. Mamy prowadzić życie jak najbardziej pojedyncze – w przyjaźni z Bogiem. To diabeł podsuwa nam dwie grzeszne opcje i każe wybierać tylko między nimi, tak jakby nie było możliwe życie bez grzechu. A to kłamstwo, bo nigdy nie jest tak, żeby człowiek musiał tkwić z dala od łaski Bożej. Nawrócenie polega na zwróceniu się do pierwotnej miłości, a nie na szukaniu nowych miłostek. Właściwe pytanie brzmi „czy chcesz”, a nie „czy możesz”.

Nie bądźmy naiwni. Jeśli ktoś potrafi złamać jedno święte zobowiązanie, potrafi złamać każde kolejne. Przyczyna przecież tkwi w stosunku do zasad. A zasady się nie zmieniły i nie zmienią, bo są osadzone w Bogu..

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także