Nowy numer 42/2019 Archiwum

Świeckie nawrócenie

Myśl wyrachowana: "Człowiek zawsze ma wyjście, ale nie zawsze chce wyjść".

W filmie „Kler” Smarzowskiego wśród zestawu duchownych kanalii i hipokrytów pojawia się tylko jeden ksiądz, który zyskuje sympatię widza. To ten, który dostrzega, w jakim bagnie żyje i zaczyna odkręcać świństwa, które zrobił. Na końcu rzuca kapłaństwo i oficjalnie wiąże się z kobietą, z którą wcześniej żył nieoficjalnie, aby wieść uczciwe życie męża i ojca.

Jedyne światełko, jakie reżyser ateista pozwala dojrzeć ludziom wierzącym, pochodzi więc z decyzji ostatecznego odwrócenia się bohatera od jego świętych zobowiązań.

W związku z sezonem wzmożonych odejść księży mocniej niż dotąd pojawia się w debacie społecznej argument, że ci, którzy publicznie łamią święte zobowiązania, są godni największego uznania, bo „przestają prowadzić podwójne życie”. Powtarzają to oczywiście nie tylko ateiści, u których byłoby to zrozumiałe, ale przede wszystkim katolicy, co przejawia się m.in. w zachwytach nad składanymi przez duchownych deklaracjami zejścia z obranej drogi.

A zatem, szanowny katoliku, który mówisz takie rzeczy, czy coś podobnego powiedziałbyś, gdyby twoja ślubna żona zakomunikowała światu, że chce być uczciwa i dlatego odchodzi z innym? Uznałbyś to za uczciwe postawienie sprawy?

Autor Psalmu 15 pyta: „Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie, kto zamieszka na Twej górze świętej?”. I odpowiada, że między innymi ten, „kto dotrzyma przysięgi niekorzystnej dla siebie”. O to chodzi w wierności: o wytrwanie przy tym, co przestało być atrakcyjne i być może jest źródłem cierpień. Czymś takim bywa małżeństwo, bywa życie zakonne, bywa kapłaństwo. To wszystko może się na jakimś etapie okazać „niekorzystne”. Ale skoro ktoś przysięga „na dobre i na złe”, to dlaczego pochwalamy jego ucieczkę, gdy nadchodzi złe? Ba! Ostatnio nawet nie musi nadejść złe, wystarczy, że z drugiej strony pojawi się ładniejsze, a już zdradę uważa się za usprawiedliwioną.

Ot, takie to świeckie nawrócenie. Oparte na chwilowych wrażeniach, sięgające najdalej tam, gdzie kończy się przyjemność i zanikają miłe doznania. Obudowane pustą gadką o miłości i frazesami o odrzucaniu podwójnego życia.

Oczywiście to prawda, że nie wolno nam prowadzić podwójnego życia. Mamy prowadzić życie jak najbardziej pojedyncze – w przyjaźni z Bogiem. To diabeł podsuwa nam dwie grzeszne opcje i każe wybierać tylko między nimi, tak jakby nie było możliwe życie bez grzechu. A to kłamstwo, bo nigdy nie jest tak, żeby człowiek musiał tkwić z dala od łaski Bożej. Nawrócenie polega na zwróceniu się do pierwotnej miłości, a nie na szukaniu nowych miłostek. Właściwe pytanie brzmi „czy chcesz”, a nie „czy możesz”.

Nie bądźmy naiwni. Jeśli ktoś potrafi złamać jedno święte zobowiązanie, potrafi złamać każde kolejne. Przyczyna przecież tkwi w stosunku do zasad. A zasady się nie zmieniły i nie zmienią, bo są osadzone w Bogu..

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • WL6
    05.07.2019 10:27
    "czy coś podobnego powiedziałbyś, gdyby twoja ślubna żona zakomunikowała światu, że chce być uczciwa i dlatego odchodzi z innym? Uznałbyś to za uczciwe postawienie sprawy?" - owszem, uznałbym na pewno za uczciwsze niż to, że mnie oszukiwała, ze mną prowadząc życie wygodne i akceptowane przez otoczenie, a równolegle realizując się w związku z tym drugim.
  • Klaudyna
    05.07.2019 15:02
    Myślę, że za dużą wagę przywiązuje się do pierwszego wyboru, po którym nie ma się moralnego prawa do zmiany. Nie rozumiem dlaczego pierwszy ma być idealnym? Może na tym etapie rozwoju był, ale później człowiek dojrzewał, zmieniało się wiele sytuacji w jego życiu. Może uznać, że ten pierwszy wybór był błędem, który popełnił? Nie ma prawa przyznać, że pomylił się i nie może tkwić w sytuacji, która już jest fałszywa?
    doceń 31
  • Alessandra
    06.07.2019 10:38
    Protestantyzacja na calego mozna by rzec, no bo jezeli ksiadz przestaje byc ksiedzem i jeszcze mu ludzie gratuluja wyboru, to jak sie to ma do tego, ze Jezus nie mial zony. Jak by to bylo pod krzyzem wtedy na Golgocie? Oto Matka twoja, oto twohe dzieci i twoja zona Janie!! Nie komplikujmy sobie zycia. Kto by sie zajal dziecmi i zona sw.Maksymiliana Kolbe, ks.Jerzego Popieluszki? Czy byliby zdolni to takiej ofiary jezeli by wiedzieli,ze ich zony i dzieci zostana same?? I' m proud to be catholic!
  • wujek_Olek
    09.07.2019 23:55
    wujek_Olek
    Jeden z moich komentarzy na temat został odrzucony. Naprawdę nie wiem dlaczego. Nigdy na nikogo nie szczuję. Jestem szczerym co do moich przekonań i próbuję je uzasadnić, co do tego chętnie się sprzeczam, zawsze ucząc sie przy tym. Cenzura tego rodzaju skłania mnie do unikania odpowiednich stron Internetu, ogólnie są (nied-)oświecone. Staram się zawsze przekonać czy uświadomić. Natrętny brak dialogu akceptuję i sie wycofuję. Robta co chceta.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji