GN 41/2019 Archiwum

Przykra prawda

Mówią, że starość nie radość. Ale czy naprawdę nie można czegoś zrobić, by starość była choć odrobinę lepsza i przyjaźniejsza?

Ludzie starsi potrzebują naszej troski. Tak po prostu… Tak, wiem. Są wakacje i powinno być coś radosnego. O wyjazdach, opalaniu, zwiedzaniu, względnie chociaż chorobie lokomocyjnej, która bywa nawet zabawna. Szczególnie gdy się ma kilkoro małych dzieci i jedzie się daleko. Ale zabawnie nie będzie. Bo tak się składa, że wakacje wakacjami, lato latem, a… starość jest starością. Od niej nie ma wakacji i urlopu. Przychodzi i już. Zaczyna się świat nieprzyjazny, nieznany, nieakceptowany. Pojawiają się strome schody, choć powinna to być winda z wygodnym podjazdem, dostępna na jedno kliknięcie.

Świat codzienny, codzienne życie, nie mówiąc już o sprawach niecodziennych, dla osób starszych to swoista ścieżka zdrowia. Niestety przez tę ścieżkę przebrną tylko najmocniejsi bądź tacy, którzy mają wsparcie bliskich. Zwykłe zakupy stanowią problem. Urzędy? Jak trafisz na kogoś życzliwego po drugiej stronie biurka, to masz szczęście. Jeśli nie trafisz, twój problem.

I jeszcze sprawy związane ze zdrowiem. Czy raczej jego brakiem. Nie od dziś wiadomo, że w naszym systemie ochrony zdrowia na choroby mogą sobie pozwolić… tylko zdrowi. Starsi, schorowani, mniej przebojowi, żeby dostać się do lekarza czy zadbać o siebie, muszą toczyć boje, na które po prostu nie mają siły. Złe samopoczucie? „Czego pani oczekuje w tym wieku?”. Jak dobrze, że „pani” impertynencji nie słyszy. Bo uszy mają 90 lat i kiepsko funkcjonują… Albo: „Tu leki wypisuję. Proszę brać regularnie i nie skarżyć się, że boli, jeśli pani nie bierze”. A „pani” nie jest w stanie zażywać ich regularnie, bo zwyczajnie zapomina. „Proszę jechać na ostry dyżur. Wizyt domowych już nie ma” – głos w słuchawce brzmi zimno mimo upałów. A tymczasem na izbie przyjęć czekania na sześć godzin. W sam raz dla schorowanego, starszego człowieka…

Mówią, że starość nie radość. Pewnie prawda to przykra, przekazywana mądrością i doświadczeniem pokoleń. Ale czy naprawdę nie można czegoś zrobić, by starość była choć odrobinę lepsza i przyjaźniejsza? Odrobinę! W urzędach, przychodniach, autobusie. I oczywiście przede wszystkim w naszych domach i rodzinach. Ostatecznie młodość to krótka chwila. Krótka jak ciepłe wakacje. A gdy się skończą, a nie ma na to rady, przychodzi jesień. Dla wszystkich.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji