Nowy numer 04/2020 Archiwum

Władcy dusz

Obserwowałem upadek kilku znanych kapłanów. Początkowo jako duszpasterze trzymali dystans, ale pokolenie sierot spragnione duchowych autorytetów nie odpuszczało. Zobaczyło w nich ojców, a nawet duchowych herosów, zawisło na ich szyjach i w konsekwencji zadusiło. Ci księża nie byli w stanie zejść z pomników, które im postawiono.

Pokolenie duchowych sierot desperacko szuka autorytetów. Nie jest to niczyja wina, ale naturalna tęsknota mająca socjologiczne zakorzenienie. Nieprzypadkowo socjologowie i psychologowie nazywają tę generację najbardziej samotną w historii oraz pokoleniem bez ojców.

Znam kierowników duchowych, którzy naprawdę początkowo szukali pokory, dystansu, dbali o duchową higienę (to znaczy o znajdywanie oddechu, czasu dla siebie), a jednak przez lata byli bombardowani tak intensywnym „uwielbieniem”, „ochami” i „achami” i wszelkimi możliwymi objawami kultu jednostki, że choć uciekali od tego, w końcu uwierzyli we własne siły. I, co gorsza, choć przez lata głosili znakomite konferencje o posłuszeństwie, ostatecznie zaczęli przedkładać własne zdanie, przekonania, intuicje i rozeznania nad oficjalne nauczanie Kościoła i polecenia przełożonych.

Stoisz? Tylko ci się zdaje

Wierzę w ich pierwotną duchową uczciwość: nie chcieli wchodzić na piedestał, podium, często stali z tyłu sceny, po drugiej stronie reflektora. Piszę ten tekst, bo obawiam się (są ku temu przesłanki), że niebawem czekają nas bardzo bolesne, spektakularne odejścia, tąpnięcia i publiczne deklaracje nieposłuszeństwa Kościołowi (zazwyczaj reprezentowanego przez przełożonych zakonnych). Niestety, ci, którzy odejdą, będą się starali, jak to zwykle bywa, pociągnąć za sobą zapatrzone w nich ślepo owieczki.

Nihil novi sub sole – zawoła ktoś. To prawda, ale łatwiej dowiadywać się o rozdarciach w epoce Girolama Savonaroli niż o kapłanach, którzy mieli wpływ na życie duchowe bliskich mi osób. Łatwiej czyta się o XV-wiecznej Florencji niż o konkretnych świątyniach czy zakonnych rozmównicach nad Wisłą. Ostatecznie zawsze staniemy przed dylematem: zawierzyć indywidualnym intuicjom „władców dusz” czy rozeznaniu Kościoła?

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • xpp
    05.08.2019 10:05
    Znakomity tekst, panie Redaktorze, znakomity. Napisany z troską. Potwierdzający starą (dobrą) zasadę: lepsze posłuszeństwo niż nabożeństwo! Tylko co zrobić skoro prorok - jak mawiali hippisi - jest stale na haju!??? Dodam tylko zdanie wzięte z Boecjusza: Kto upadł nigdy nie stał na niechwiejnych nogach! Za tekst przydatny, rozważny, słuszny - dziękuję
    doceń 5
  • Mary
    01.12.2019 07:44
    Jeszcze pòł godziny temu byłam w,,fanklubie,,Ojca Pelanowskiego...Ten tekst rzuca zupełnie nowe światło...
    doceń 4
  • gan
    02.12.2019 12:33
    gan
    Trafiłem tutaj z artykułu o oświadczeniu zakonu Paulinów dotyczącego o. Augustyna - tam nie można zamieścić komentarza. Bardzo lubię słuchać homilii i nauk o. Augustyna, które są dostępne w sieci. Głęboko zasmucił mnie fakt, że o. Augustyn nie przebywa już w swojej wspólnocie zakonnej. Niemniej jednak jeszcze bardziej ciekawi mnie gdzie nauczanie popularnego paulina stoi w "jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej". Bardzo chciałbym wiedzieć co ewentualnie z jego nauki mogłoby mnie wprowadzić w błąd, zasiać zamęt i zgorszenie. Być może z racji braku teologicznego wykształcenia nie dostrzegłem tych zagrożeń duchowych. Zwracam się z gorącą prośbą do Redakcji GN, a w szczególności do Autora niniejszego artykułu jako bliskiego znajomego o. Augustyna. Myślę, że obecnie bardzo brakuje merytorycznego uzasadnienia dla takiego oświadczenia Zakonu św. Pawła Pustelnika.
    doceń 8
  • Tamar
    26.12.2019 15:53
    Szanowny Panie Redaktorze Jakimowicz, pragnę przypomnieć, że jakiś czas temu na spotkaniu w dominikanskiej Beczce wychwalał Pan pod niebiosa osobę o. Augustyna w związku z autopromocją książki RADYKALNI. Piales Pan wówczas z zachwytu wobec człowieka, który tak sprawnym okazał się Bożym narzędziem w nawracaniu "duchowych sierot" muzyków rockowych. Ochów i achów z Pana strony kierowanych ku osobie Ojca było niewspółmiernie więcej, aniżeli od wszystkich duchowych sierot razem wzietych jeżeli przemnożyć je przez wszystkie sprzedane egzemplarze książki Radykalni czy rozprowadzane nakłady GN, w których na fali uniesienia prowadziłes Pan płomienne wywiady z Ojcem Pelanowskim. Niniejszy artykuł świadczy o tym, iż pękaty balon nadymanych, ale jednak pustych religijnych uniesień trzasnal z hukiem, odkąd Ojciec zaczął głosić nieprzytajace do polskiego mainstramu katolickiego prezentowanego m. in. przez GN. A biedny Ojciec Augustyn był tak przekonany o Pana szczerej sympatii i przyjaźni. Z jednej strony jestem Panu wdzięczna za te jak się okazuje puste achy i ochy, bo dzięki nim dane mi było poznać Ojca, na czym moja wiara i ogólny ogląd na chrześcijaństwo bardzo skorzystał, jednak z drugiej strony ciężko w to uwierzyć, jak go Pan potraktowałes w ramach swojej działalności redaktorskiej, a bądź co bądź słowo poszło w świat. Pozostaje mi zadedykowac Panu pod ewentualne osobiste rozważenie Listow więziennych T. Mora oraz ks. Rdz 9 (18-26) zanim znów wymierzysz Pan siarczysty policzek w twarz człowieka, który w tym zwariowanym świecie ma czelność pozostać w zgodzie z własnym sumieniem.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji