Nowy numer 42/2019 Archiwum

Timmermans. Jednak nie

Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak historyczny mógł być wtorkowy szczyt w Brukseli.

Dlaczego kandydatem na szefa Komisji Europejskiej miał być Frans Timmermans? To pytanie od paru dni zadawali sobie europejscy publicyści. Holendra wystawili przecież socjaliści, którzy przegrali wybory. Timmermans popadł w konflikt z kilkoma rządami w Unii. Był więc on kandydatem co najmniej kontrowersyjnym.

Kandydatura Timmermansa upadła. Zdecydował o tym w dużym stopniu sprzeciw krajów Europy Wschodniej. I to jest zdarzenie wręcz historyczne. Kto jeszcze kilka lat temu mógł przewidywać, że podpadnięcie Polsce, Czechom lub Węgrom może zdecydować o braku awansu dla europejskiego polityka?

O „sukcesie” Europy Wschodniej zadecydowało kilka czynników. Po pierwsze, jedność, zwłaszcza serca tego regionu, czyli Grupy Wyszehradzkiej. Po drugie, wschodnioeuropejscy politycy dobrze wykorzystali wątpliwości wobec kandydatury Timmermansa. Jego kandydatura była mało demokratyczna. Sprzeciwiali się Holendrowi zwycięzcy wyborów do Parlamentu Europejskiego, czyli chadecy. Również Włosi nie chcieli Timmermansa na najważniejszym stanowisku w Europie.

Wtorkowy szczyt ma kilka wymiarów. Jego wynik jest korzystny dla Europy Wschodniej. Nasz region pokazał jedność, której nie udało się złamać. Co więcej, pokazaliśmy, że zjednoczeni możemy więcej. Po porażce Timmermansa każdy europejski polityk z ambicjami dwa razy się zastanowi, zanim wejdzie w ideologiczne spory ze wschodnioeuropejskimi państwami.

Nie mniej ważny jest wymiar ogólnoeuropejski. Bardzo mocno osłabł system podejmowania decyzji w Europie przez wielkich graczy. Timmermans był kandydatem ustalonym przez Francję, Niemcy, Holandię i Hiszpanię. Kraje te nie były jednak w stanie narzucić swojej decyzji całej Unii. Może więc mamy do czynienia ze słabnięciem europejskiego centrum przy jednoczesnym wzroście jedności i znaczenia Europy Wschodniej. Przyszłość zapowiada się ciekawie.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bartosz Bartczak

Redaktor serwisu gosc.pl

Ekonomista, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach specjalizujący się w tematyce historii gospodarczej i polityki ekonomicznej państwa. Współpracował z Instytutem Globalizacji i portalem fronda.pl. Zaangażowany w działalność międzynarodową, szczególnie w obszarze integracji europejskiej i współpracy z krajami Europy wschodniej. Zainteresowania: ekonomia, stosunki międzynarodowe, fantastyka naukowa, podróże. Jego obszar specjalizacji to gospodarka, Unia Europejska, stosunki międzynarodowe.

Kontakt:
bartosz.bartczak@gosc.pl
Więcej artykułów Bartosza Bartczaka

Zobacz także

  • Y?
    03.07.2019 10:52
    Wybór T-mansa oznaczałby jedno. Wolę wypchnięcia Polski i innych "niepokornych" z Unii, chyba że z pokorą i w ciszy wrócą do przewidzianej dla nich roli. Bliskiej, komfortowej w eksploatacji kolonii, gdzie można robić swoje interesy. Nawet tzw. pomoc czy inwestycje w większości wracają do zachodnich firm, z niewielką stratą na liche materiały. Publiczna kasa trafia do prywatnych kieszeni i o to chodzi. Jeszcze spory i niczym nie chroniony rynek zbytu, i prawie darmowa siła robocza, na miejscu i na eksport. To wszystko mają zapewniać poklepywani po ramieniu i czatujący w przedpokojach Wielkich w oczekiwaniu na rozkazy lokalni kacykowie. A jeśli nie, jeśli te kraje zaczynają się emancypować, rosną w siłę i stają się konkurencją? Kto ma mieć z tego jakiś zysk? Trzeba się takich klientów pozbyć, jeśli już nie da się przywrócić w nich władzy która zapewni że będzie tak jak było.
  • żylasty
    03.07.2019 15:56
    Dobry stonowany i bez emocji artykuł.
    doceń 2
  • żylasty
    03.07.2019 16:11
    To niewątpliwie duży sukces Morawieckiego, V4 i Włoch. Ale rozumiem też że chce się go zneutralizować lub nawet odwrócić. Dlatego powstają w głowach takie historie że to Makron się zgodził, że Merklowa to zaplanowała, ze Epl zdecydował, że Michnik w ostatniej chwili zadzwonił, że Wałęsa zagroził oddaniem Nobla, że Tusk czytał do góry nogami, że Krysia Janda zorganizowała na fejsie ruch, że nagle zgasło światło w Brugii, że były upały...Nic to, cieszmy się z sukcesu, bo walka trwa.
  • Bodo Altmann
    04.07.2019 06:42
    Pan Timmermans zostanie na tym samym stanowisku które piastuje od 5 lat. Pan Juncker dyplomatycznie próbował relatywizować poczynania pana Timmermansa wobec Polski ale już u boku pani Von der Leyen będzie on miał dużo większe swobody tak że ta radość Polskiej dyplomacji za niedługo przemieni się w żałobę i nową złość. Dyplomacja to nie jakiś chwilowy niby sukces trzeba całość zawsze mieć na oku a to przekracza horyzonty polskich dyplomatów. Nawet tak silna pozycja V4 nie wystarczyła by nawet panu Krasnodębskiemu zapewnić poparcie na stanowisko wiceszefa PE o tej klęsce jakieś wielkie milczenie.
    doceń 6

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji