Nowy numer 29/2019 Archiwum

Patyk zamiast smartfona

Wakacje sprzyjają oderwaniu od tego, co powszechne w roku szkolnym. Swoboda, wakacyjny luz i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu mogą być dobrym początkiem zmian.

Co chwilę słyszymy i czytamy w mediach o negatywnych skutkach spędzania przez dzieci wolnego czasu przed ekranami smartfonów. Ruch i zabawa na świeżym powietrzu w roku szkolnym – z powodu braku czasu – spychane są na drugi albo i trzeci plan. Zajęcia pozalekcyjne, zmęczenie i nadopiekuńczość rodziców powodują, że siniaki i odrapane kolana są rzadkością. Dzieci uczą się pozamykane w dusznych klasach. A szkoda, bo swobodna zabawa na podwórku, w ogrodzie, w lesie czy na placu zabaw pozwala dzieciom prawidłowo się rozwijać. Ma ogromny wpływ na ich rozwój także w zakresie integracji sensorycznej. Około 15 proc. (niektóre źródła podają nawet 30 proc.) dzieci cierpi na jej zaburzenia. Czym jest integracja sensoryczna?

Zaburzenia

W naturalnych warunkach dzieci podczas zabawy zdobywają wiedzę o tym, co je otacza. Ale równie istotne w rozwoju są także sygnały odbierane z wnętrza ciała. Odpowiedzialne za to są zmysł równowagi i odczuwanie współdziałania różnych części naszego ciała. Wszystkie te elementy powinny rozwijać się mniej więcej w równym stopniu. W naturalnym otoczeniu podwórka czy przyrody nietrudno o zabawy, pokonywanie przeszkód czy wyzwań. Gorzej, jeśli w niektórych obszarach dziecko dostaje zbyt wiele bodźców, a w innych zbyt mało. Wtedy dochodzi do zaburzeń integracji sensorycznej, czyli niezintegrowanego współdziałania wszystkich zmysłów.

Doktor A. Jean Ayres porównuje to do skrzyżowania ulic, na którym wskutek różnych nieskoordynowanych zdarzeń dochodzi do zatrzymania ruchu ulicznego (zakorkowania drogi), a czasem nawet do karambolu.

Objawy

Dzieci naszych czasów są z reguły za bardzo przeciążone otaczającymi je obrazkami i dźwiękami. Niemal każda zabawka dla dzieci młodszych i starszych wydaje z siebie rozmaite dźwięki, nie pozostawiając zbyt wiele miejsca dla wyobraźni. Co ciekawe, pula wykorzystywanych przez producentów melodyjek jest dość ograniczona. Różnej jakości i z reguły dość głośne powodują, że w większości przypadków trudno tego słuchać z przyjemnością. Zabawki są plastikowe lub pluszowe i raczej próżno szukać w zabawie nimi jakiegoś urozmaicenia dotykowego. Oprócz zabawek jest jeszcze wszechobecny obraz z dźwiękiem. Otacza nas w domu i poza nim, nie wpływa dobrze na rozwój, a czasem może go nawet zaburzać. Układ nerwowy dziecka w takim otoczeniu może mieć problem z odbiorem, porządkowaniem i interpretacją bodźców. To powoduje m.in. zaburzenia zmysłowo-ruchowe. U małych dzieci objawia się to często problemami ze snem, niestabilnością nastrojów (wybuchy złości, płacz, histerie), niechęcią do jedzenia nieznanych pokarmów. Dzieci takie źle reagują na dotyk, drażnią je różne części ubrań (metki, szwy, skarpetki, czapki, szaliki), są przewrażliwione na jasne światło i niektóre dźwięki. Starsze dzieci mogą mieć problemy z koncentracją, precyzyjnym wykonywaniem zadań, są nadpobudliwe lub ociężałe. Za mała ilość ruchu powoduje niezdarność i wady postawy, co często związane jest z nieprawidłowym napięciem mięśniowym u niektórych dzieci.

Jak od najwcześniejszych lat w naturalny sposób pomagać dziecku w poznawaniu świata i prawidłowym rozwoju?

Codzienność

Dzieci lubią i chcą spędzać czas ze swoimi rówieśnikami oraz najbliższymi. Wiele bardzo potrzebnych i nie od razu dla dziecka łatwych czynności dnia codziennego w dużym stopniu stymuluje jego rozwój. Samodzielne ubieranie się, jedzenie, mycie, zapinanie guzików, układanie przedmiotów albo pomoc w rozwieszaniu prania dostarczają sporej ilości bodźców i zadowolenia ze wspólnie wykonywanej pracy. Dla malucha proste czynności okazują się świetną zabawą. Wymagają jednak cierpliwości i poświęcenia czasu. A z tym, jak wiadomo, różnie bywa.

Najbardziej naturalnym, wciągającym w różne aktywności i rozwijającym dziecko, otoczeniem jest las, łąka, ogród, plac zabaw czy podwórko. Wielu badaczy i pedagogów prowadzących zajęcia i zabawy z dziećmi w lesie zauważa ciekawe zjawisko. Wcześniej nerwowe, bardzo podekscytowane i głośno zachowujące się dzieci w terenie potrafią się wyciszyć. Zainteresować się jakimś zjawiskiem czy roślinnością, zatrzymać się i posłuchać nieznanych dotąd dźwięków. Naturalne otoczenie działa na wszystkie zmysły. Wymaga ruchu i zwinności, by pokonać najróżniejsze przeszkody, co nierzadko wiąże się z odrapaniami czy stłuczeniami. Dzieci dzięki temu uczą się i trenują swoje ciało, ćwiczą równowagę, precyzję wykonywanych ruchów. Przechodzenie po kamieniach przez strumień czy przeskakiwanie dołów i rowów to tylko z pozoru nic nieznaczące zabawy. Bujanie się na gałęziach, wspinaczka czy czołganie się – to wszystko zabawy, które dzieją się naturalnie i najczęściej niespodziewanie. Do tego wszystkie zabawy najczęściej odbywają się bez dodatkowych rekwizytów zakupionych w sklepie. Najlepszy do zabaw w lesie okazuje się kawałek sznurka, gałęzie, szyszki i wszystko to, co pozwala dzieciom budować z wyobraźni scenerię zabawy. Często zresztą ich kreatywność jest zaskakująca. Nieskończonej ilości faktur, a co za tym idzie – doznań dotykowych, nie zastąpią nawet najbardziej rozbudowane tablice czy ścieżki sensoryczne. Dzieci mogą doświadczać nowych smaków i zapachów, uczyć się wielu rzeczy o przyrodzie i otaczającym ich świecie. Wakacje to najlepszy czas, aby na nowo odnaleźć miejsca dostępne, a coraz rzadziej odwiedzane w czasie roku szkolnego.

Akcja „Daj dziecku patyk zamiast smartfona” promowana na Facebooku ma głęboki sens szczególnie podczas wakacji. Pozwala odkrywać zapomniane przez rodziców, a często nowe dla dzieci rejony, które jeszcze do niedawna były naturalnym miejscem zabaw.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL