Nowy numer 42/2019 Archiwum

Z życia opozycji

Po przegranych wyborach europejskich opozycja nie ma pomysłu, jak pokonać PiS. Jeśli nie wypracuje nowej koncepcji, jesienią w wyborach do Sejmu i Senatu poniesie kolejną porażkę.

Opozycja skupiona wokół Platformy Obywatelskiej nie wyciągnęła wniosków z przegranej. Refleksja nad przyczynami porażki jest minimalna, a jedynym pomysłem wydaje się „jeszcze więcej” tego, co doprowadziło ją do przegranej. Opozycja zdaje się nie dostrzegać olbrzymiego potencjału, jaki posiada. Zagłosowało na nią 38,47 procent uczestniczących w wyborach, czyli ponad pięć milionów Polaków.

Lepiej razem

Właściwie jedynym pozytywem kampanii liberalno-lewicowej opozycji było stworzenie koalicji różnych ugrupowań. Oczywiście trwa dyskusja, czy partie wchodzące w jej skład nie uzyskałyby lepszego wyniku, idąc do wyborów samodzielnie. W poprzednich eurowyborach PO, SLD i PSL, startujące oddzielnie, uzyskały w sumie 28 mandatów, a w tym roku 22. Jest to jednak analiza nieuwzględniająca faktu, że te partie były pięć lat temu dużo silniejsze niż dziś; jest bardzo prawdopodobne, że teraz SLD czy PSL, startując samodzielnie, w ogóle by do PE nie weszły. Taką diagnozę stawia lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, który zdecydowanie dąży do utrzymania porozumienia, a nawet rozszerzenia go, namawiając do wspólnego startu jesienią lidera Wiosny Roberta Biedronia.

Problem w tym, że kolejna koalicja z PO może zakończyć się wchłonięciem mniejszej partii przez dominującą Platformę, jak właściwie stało się z Nowoczesną.

Koalicje, koalicje

Z wyniku wyborów bardzo zadowolone może być SLD, które dzięki zaproszeniu jej byłych liderów na listy KE i uzyskaniu przez nich pięciu mandatów dostało nowe życie. Jednak sukces Włodzimierza Cimoszewicza, Leszka Millera czy Marka Belki nie oznacza sukcesu całego SLD. L. Miller z typową dla siebie szczerością stwierdził, że jego celem było wejście do PE, co osiągnął, i teraz raczej nie będzie przejawiał większej aktywności na rzecz macierzystej partii. Problem ten spada na przewodniczącego SLD Włodzimierza Czarzastego, który nie ma najlepszych stosunków z G. Schetyną. Dlatego zaraz po wyborach wysunął koncepcję stworzenia Koalicji Lewicy, jednak tej inicjatywy nikt nie podjął. W efekcie schował swoje osobiste ambicje i zadeklarował, że jesienią pójdzie do wyborów w koalicji z Platformą. Na zdobycie kilku mandatów może liczyć.

W trudniejszej sytuacji jest PSL. Wchodząc do KE, nie spodziewało się, że jednym z głównych motywów kampanii będą kwestie moralne, w których KE wyraźnie przeszła na pozycje lewicowe, co wyraziło się m.in. w ostrych atakach na Kościół. Dla większości elektoratu ludowców było to nie do zaakceptowania. W efekcie PSL totalnie przegrał z PiS, na który zagłosowało ponad 70 procent mieszkańców wsi. Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz ma świadomość, że samodzielny start jesienią zakończy się klęską i jedyną szansą na przetrwanie jest koalicja. Stąd wysunął propozycję powstania wokół PSL Koalicji Polskiej, tyle że nikt nie wyraził tym zainteresowania. Żartowano, że do takiej koalicji mogą przyłączyć się co najwyżej koła gospodyń wiejskich i Ochotnicza Straż Pożarna. Próby rozmów z Pawłem Kukizem zakończyły się fiaskiem. W tej sytuacji jedyną perspektywą na przetrwanie PSL jest znów koalicja z Platformą, co jednak może oznaczać, że jako samodzielny byt PSL przestanie się liczyć.

Na razie zdecydowanie odmawia współpracy Robert Biedroń, upajając się sukcesem, jakim według niego było wprowadzenie do PE trzech posłów. Jednak Wiosna jest wyraźnie na fali opadającej, poparcie dla niej maleje, z wnętrza ugrupowania dochodzą głosy o konfliktach spowodowanych wodzowską postawą R. Biedronia. Na pewno nie pomaga temu ugrupowaniu niedotrzymanie przez jej lidera obietnicy rezygnacji z mandatu w PE w razie wygranej, którą składał przed wyborami. Decyzja o wejściu do koalicji z PO będzie zapewne uzależniona od sondaży.

Bez programu

Jedną z przyczyn porażki KE była pustka programowa. Właściwie jedynym jej spoiwem była niechęć do PiS. KE sprowadziła swoją aktywność do niespójnego reagowania na propozycje PiS. Po przedstawieniu piątki Kaczyńskiego jedni politycy opozycji chwalili pomysły, a inni mówili, że to „polityczna korupcja” polegająca na kupowaniu wyborców. Hasła o polexicie czy zagrożeniu demokracji już dawno straciły swoją nośność.

Platforma wciąż nie ma żadnego pozytywnego pomysłu, propozycji, która mogłaby poszerzyć jej elektorat. Wprost przeciwnie, znów brnie w kampanię negatywną. O ile PiS w kampanii skupił się na obietnicach wyborczych i w niewielkim stopniu krytykował PO, o tyle KE próbowała zdyskredytować liderów obozu rządzącego. Temu miały służyć doniesienia o spółce Srebrna czy zakupie ziemi przez Mateusza Morawieckiego. To nie zadziałało, oskarżenia nie miały takiego ciężaru gatunkowego, aby odmienić losy wyborów. Jednak PO nie wyciągnęła z tego wniosków. Gdy obecnie pojawiły się insynuacje Marka Falenty, że za aferą podsłuchową stali politycy PiS, opozycja oskarżyła obóz rządzący o zamach stanu i pucz. Postulowano powołanie komisji śledczej, choć nie było żadnych dowodów, poza gołosłownym oskarżeniem człowieka skazanego za podsłuchy.

Atak na świętość

Nieoczekiwanie jednym z głównych tematów kampanii stały się kwestie etyczne i ataki na wiarę. Właściwie do tego sprowadzała się kampania Wiosny, która żądała wprowadzenia skrajnie permisywnych rozwiązań obyczajowych, a za głównego wroga w tych dążeniach uznała Kościół katolicki, który bezpardonowo atakowała. Koalicja Europejska podjęła wątek obyczajowy, głównie za sprawą prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który podpisał tzw. Kartę LGBT, a jego zastępca otwarcie mówił o wprowadzeniu prawa do adopcji dzieci przez homoseksualistów. KE włączyła się też w atak na duchownych z powodu afery pedofilskiej. Rachuby KE, że popierając skrajnie lewicowe postulaty, odbierze głosy Wiośnie, okazały się chybione, a cała sprawa jej poważnie zaszkodziła, gdyż zaczęła tracić część elektoratu centrowego. Być może decydujące o tym, że część centrum nie poparło KE, były dwa wydarzenia: profanacja wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej oraz obrzydliwy atak na wiarę podczas marszu LGBT w Gdańsku, w czasie którego grupa działaczy antykościelnych szła z rysunkiem waginy mającym imitować Najświętszy Sakrament. I znów opozycja niczego się nie nauczyła. Gdy już po wyborach doszło do parodiowania Mszy św. podczas Parady Równości w Warszawie, nikt z opozycji tego nie skrytykował, a wręcz pojawiły się głosy aprobaty.

Szkapa, nie biały koń

Wybawcą przybywającym do Polski na białym koniu miał być Donald Tusk. Jednak jego tournée po kraju przed wyborami było raczej dreptaniem w miejscu na starej szkapie. D. Tusk nie wniósł do kampanii żadnej nowej wartości, w wystąpieniach wypadał blado, a jego program składał się z ogólników i resentymentów.

D. Tusk poparł też inicjatywę części samorządowców, którzy 4 czerwca w Gdańsku podpisali 21 tez samorządowych. Zakładają one znaczne wzmocnienie władzy lokalnej i osłabienie centralnej. O niektórych propozycjach można dyskutować, ale część ma charakter zdecydowanie polityczny, a ich celem jest osłabienie władzy PiS poprzez przejęcie dużej części kompetencji władzy centralnej. Jednym z pomysłów ma być start prezydentów i burmistrzów w jesiennych wyborach do Senatu i zdominowanie tej listy. Na razie jednak inicjatywa nie przyjęła instytucjonalnych ram i wydaje się, że ma małe szanse, gdyż dystansuje się od niej G. Schetyna, którego nieobecność na obchodach w Gdańsku była znamienna, a bez poparcia PO propozycje samorządowców nie mają większych szans na realizację.

Po prawej pustka

Trzeba jeszcze wspomnieć o ugrupowaniach prawicowych. Ruch Kukiz’15 nie wprowadził żadnego polityka do PE – uzyskał zaledwie 3,69 procent poparcia. Wydaje się, że samodzielny start jesienią także zakończy się porażką. Szukając sposobu na przetrwanie, Paweł Kukiz prowadzi rozmowy o koalicji z PiS. Pytanie, czy wyborcy Kukiz’15, która jest partią antysystemową, oddadzą głos na ugrupowanie tworzące krytykowany przez nich system władzy.

Na prawo od PiS pojawiła się w wyborach do PE Konfederacja, sojusz liderów mniejszych ugrupowań, jak Ruch Narodowy czy partia Janusza Korwin-Mikkego i osób znanych opinii publicznej. Jednak po wyborach blok ten szybko się rozpadł i wątpliwe jest, aby jesienią któryś z jego podmiotów odegrał jakąkolwiek rolę.

Analizując sytuację opozycji, można powiedzieć, że jest ona korzystna dla PiS. Choć koalicja wokół PO ma duży potencjał, wciąż nie jest w stanie opracować strategii na zwycięstwo. Do październikowych wyborów jest jednak jeszcze sporo czasu i mogą zajść wydarzenia, które zmienią tę sytuację.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL