Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dwa marsze

Ktoś na paradzie brzydko powiedział, że czeka, aż wymrzemy. Oj, poczekasz sobie, człowieku, poczekasz.

Wziąłem udział w Marszu dla Życia i Rodziny w Rybniku. Tłum, kilkakrotnie liczniejszy niż przed rokiem, był nie mniej kolorowy od tego, który dzień wcześniej w ramach Parady Równości przeszedł przez stolicę, za to średnia wieku chyba niższa, z uwagi na dużą liczbę dzieci wiezionych w wózeczkach lub prowadzonych za rękę. Takie obrazki były minionej niedzieli widziane w ponad 130 miastach całej Polski.

Gdy patrzyłem na tych uśmiechniętych ludzi o jasnych spojrzeniach, na szczęśliwe małżeństwa i ich radosne dzieci, wciąż brzmiały mi w uszach słowa uczestnika firmowanej przez władze Warszawy Parady Równości, który dzień wcześniej powiedział, że czeka, aż „wszystkie stare k...y głosujące na PiS wymrą i w końcu władza w kraju trafi w normalne ręce”.

Jakkolwiek nieelegancko wyraził się ten młody człowiek, warto zauważyć, że często takie słowa rzucone nieoficjalnie więcej mówią o rzeczywistości niż wystudiowane publiczne deklaracje.

A jaka to rzeczywistość? Ano złożona z dwóch światów, które prawdopodobnie w przyszłości podzielą Polaków według linii różnic światopoglądowych bardziej, niż to ma miejsce teraz. Dziś rysujące się różnice symbolizują oba marsze: te dla życia i rodziny oraz te dla „królewskiej waginy”. Bo o to w tym naprawdę chodzi, a nie o żaden PiS. Chodzi o wybór daleko bardziej zasadniczy aniżeli polityczny, bo wynikający z wizji świata tak odmiennych jak niebo i piekło.

Wygląda więc na to, że będą dwa światy, które wyłonią się wraz z wejściem w dorosłe życie dzisiejszych małolatów. One już dziś mają swoje poglądy, ukształtowane w domach i w szkołach w sposób – uwaga – różny. Wielu z nich to osoby szczerze przekonane, że ludzkość wtedy osiągnie szczęśliwość, gdy „wreszcie skończy się ta dyskryminacja”, gdy przestanie działać „katolicka opresja” i każda „nieheteronormatywna osoba” uzyska wszystkie prawa, jakie sobie wymyśli. Pamiętajmy, że gender i seksualizacja od dawna już próbowały zakorzenić się w szkołach i przedszkolach, bo to najprostszy i najtrwalszy sposób ugruntowania ideologii – i to ma swoje skutki.

Jest jednak w Polsce bardzo wiele środowisk edukacyjnych, w których młodzi ludzie otrzymują zdrowe wzorce i wszystko wskazuje na to, że w przyszłości będzie to ich własny, świadomie przyjęty styl życia. Dzięki temu jest nadzieja, że osobnik z Parady Równości prędzej sam „wymrze”, niż doczeka się wymarcia w Polsce pokoleń, które mu ideologicznie nie pasują. To jednak będzie zależało od tego, jak okażemy się odporni na naciski z zewnątrz i od wewnątrz, które są olbrzymie. Wewnętrzne symbolizuje obecnie prezydent Trzaskowski, próbujący edukować w Warszawie dzieci według wzorców „społeczeństw oświeconych”. Zewnętrzne płyną właśnie od „oświeconych”, z krajów, w których trudno rodzicom ustrzec dzieci przed niszczącą moralność seksualizacją. Tam program szkolny jest obowiązkowy i ustawiony przez ideologów lewicy laickiej. W Niemczech rodzice w ogóle nie mają możliwości uchronienia dzieci przed deprawującą indoktrynacją, bo wszystkie dzieci w wieku szkolnym są tam edukowane seksualnie wedle deprawujących „tęczowych” wytycznych – także te, które chodzą do szkół katolickich. To zresztą jeden z bardzo nielicznych krajów na świecie, w którym nie ma możliwości prowadzenia nauczania domowego.

Tam prawdopodobnie nie będzie dwóch światów – tam będzie jeden świat, wywrócony na lewą stronę. Nie będzie tam manifestacji o przeciwstawnych hasłach, bo wszyscy pójdą tam w jednym, zgubnym kierunku. Nikt nie będzie tam czekał na wymarcie ludzi o odmiennych przekonaniach, bo wszyscy będą mieli jednakowe – wdrukowane w systemie edukacji i utrwalone przez propagandę.

Tak więc bądźmy wdzięczni Bogu za to, że żyjemy w kraju „podzielonym”. W obecnym świecie, dążącym do laickiego ujednolicenia ideologicznego, to ogromna wartość.

Rybnicki marsz szedł pod hasłem „Kochamy nasze dzieci i chronimy je”. I o to chodzi – o ochronę wynikającą z miłości. Miłości prawdziwej, a nie tej realizowanej „inaczej”. A najlepsze, że chroniąc nasze dzieci, chronimy świat.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Antytrol
    12.06.2019 01:11
    ..zdajac sie na .."inżynierię społeczną"….. Ducha Bozego ...odnajdziecie radosc bycia ..dzieckiem Bozym... obmyj ma tecze , a nad snieg wybieleje… zas niechec do dobrego na krzyzu…. to cecha szatana i jego podobnym..
    doceń 3
  • żylasty
    12.06.2019 09:28
    To błagam nie wdzieraj się do mojego otoczenia zwolenniku lgbt. Żyj i pozwól żyć innym, grzesz ale nie zmuszaj do grzechu innych. W moim otoczeniu nie ma przykładów prześladowania gejów, zatem unikaj określeń że wszyscy katole to homofoby. Bo ja, moja żona, mój syn, jego dziewczyna, moja koleżanka z pracy, kolega ze studiów, koleżanka biegaczka, Jezus i mój proboszcz nie prześladujemy gejów. Dlaczego to wiem? Bo ich znam, żyją ze mną na co dzień od wielu lat. Mało tego, mój proboszcz z ambony zamęcza mnie co tydzień i przypomina do znudzenia" miłuj bliźniego..." (proboszcz to dobry cel, a Sun Tzu wyjaśnia dlaczego). Mało tego, mam w pracy kolegę geja. Świetny facet i profesjonalista-lubię go. I na koniec powiem że w moim otoczeniu nie spotkasz filatelistów, fanów motoryzacji, sztangistów, wędkarek, zwolenników nowel TV, suwnicowych, piwoszy (wina tak!), narciarzy itd…….. więc nie wpychaj mi lgbtowców. To jest ten klucz. Pozwól mi decydować za siebie.
    doceń 15
  • Gość
    12.06.2019 11:38
    Jak ktoś na marszu (nie)równości obraża katolików, to jego obrażanie nie sprawi, że będzie miał rację.
    doceń 11
  • gosc
    13.06.2019 11:27
    Ta pani zaprezentowała niewiedzę i rasizm w czystej postaci, a ten artykuł to hit:
    "Odbyła się premiera amerykańskiego serialu HBO pt. „Czarnobyl”. Jego autorzy znakomicie zadbali o wierność realiom czasów sowieckiego komunizmu. Kłamliwe oblicze czerwonego reżimu zostało pokazane zgodnie z rzeczywistością. Uznanie było powszechne – z jednym wyjątkiem scenarzystki i aktorki Karli Marii Sweet, która zarzuciła twórcom filmu, że nie występuje w nim ani jeden… czarnoskóry aktor. „Jestem rozczarowana tym, że kolejny hit z wielką obsadą zrobiony jest tak, jakby nie było osób kolorowych”.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji