Nowy numer 42/2020 Archiwum

Tylko dla najsłabszych

Rząd zapowiada wprowadzenie dodatku dla osób niepełnosprawnych całkowicie niezdolnych do pracy. Czy pieniądze trafią do wszystkich potrzebujących?

Podczas przedwyborczej konwencji PiS w Krakowie premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że 500 zł miesięcznie otrzymają wszyscy dorośli, którzy mają orzeczenie o całkowitej niepełnosprawności. Dzień później rzecznik rządu Joanna Kopcińska stwierdziła jednak, że na pomoc mogą liczyć wyłącznie ci, którzy oprócz renty socjalnej nie mają innych stałych źródeł utrzymania. – Jesteśmy na etapie określania grupy docelowej, to prawdopodobnie ok. 500 tys. osób. Na pomoc dla nich państwo przeznaczy 3 mld zł – mówi „Gościowi” Stanisław Szwed, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Królik z kapelusza

Podczas ubiegłorocznych protestów opiekunowie osób niepełnosprawnych domagali się zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy. Ponadto żądali wprowadzenia dodatku w wysokości 500 zł dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia. Pierwszy postulat został dość szybko zrealizowany: renta wzrosła z 865 zł do 1029 zł. Na spełnienie drugiej prośby niepełnosprawni nie mogli jednak liczyć. Kiedy tuż przed wyborami do PE ogłoszono, że wkrótce ruszą prace nad projektem odpowiedniej ustawy, protestujący uznali to za pustą obietnicę. – Pan premier wyciąga teraz 500 zł dla niepełnosprawnych jak królika z kapelusza. Jak to się stało, że teraz, tuż przed wyborami, te pieniądze są, a jeszcze rok temu ich nie było? – pytał jeden z uczestników protestu zorganizowanego 23 maja w Warszawie.

Z informacji, które uzyskaliśmy w MRPiPS, wynika, że projekt będzie gotowy do końca czerwca br. W mediach nie milkną spekulacje na temat tego, kiedy pieniądze trafią do rąk potrzebujących. Jedni twierdzą, że dojdzie do tego jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Inni sugerują, że będzie to możliwe dopiero na początku 2020 r. Wówczas w budżecie pojawią się dodatkowe środki z podatku handlowego, zwiększą się także wpływy do Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. To właśnie z tych dwóch źródeł zostanie sfinansowane tzw. 500 Plus dla osób niepełnosprawnych.

Nie od razu

W majowym proteście na ulicach stolicy wzięła udział niewielka część środowiska osób niepełnosprawnych. Nie wszyscy wyrażają bowiem niezadowolenie z polityki społecznej rządu. – Oni przecież widzą, że sytuacja zmienia się na lepsze. W ostatnich latach podjęto wiele ważnych działań w ich sprawie – mówi „Gościowi” ks. Stanisław Jurczuk, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej. Wśród sukcesów rządu wymienia podwyższenie renty socjalnej, ułatwienie dostępu do rehabilitacji, przeznaczenie dodatkowych środków na warsztaty terapii zajęciowej, wprowadzenie programu „Opieka wytchnieniowa” oraz przyjęcie przepisów pozwalających na tworzenie placówek dla osób z autyzmem i ze sprzężoną niepełnosprawnością. Ks. Jurczuk przyznaje, że wielu jego podopiecznych od dawna czeka na dodatek w wysokości 500 zł. – Obawiam się, że oczekuje tego więcej osób od tych, które rzeczywiście otrzymają wsparcie. Wiem jednak, że nie da się wszystkiego zrobić od razu. Te pieniądze powinny trafić w pierwszej kolejności do tych, którzy mają najmniej – podkreśla.

Problemem pozostaje określenie grupy osób najbardziej potrzebujących. Rzecznik rządu mówiła o rencistach socjalnych, którzy pobierają świadczenie ze względu na całkowitą niezdolność do pracy lub niezdolność do samodzielnej egzystencji. Początkowo wydawało się, że to krok w dobrym kierunku. Okazuje się jednak, że nie wszyscy niepełnosprawni, którzy nie mogą pracować, pobierają rentę socjalną. Gdyby w projekcie ustawy pojawiło się takie kryterium, nie otrzymywaliby oni dodatku.

Kto ma najmniej?

– Nie rozumiem, dlaczego przyznanie 500 Plus ma być uzależnione od renty socjalnej. Osoby będące np. na rentach inwalidzkich często nie pobierają innych świadczeń. Dostają mniej więcej tyle, ile wynosi renta socjalna – mówi „Gościowi” Marcin Bąk. Jego brat od dziecka jest osobą niepełnosprawną umysłowo. Najpierw otrzymał orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, które pozwalało mu na pracę zawodową. Przez kilka lat był zatrudniony jako domownik w gospodarstwie rolnym, odprowadzał składki emerytalne. Czuł się jednak coraz gorzej, więc uznano go za osobę całkowicie niezdolną do samodzielnej egzystencji. Wówczas przyznano mu najniższą rentę inwalidzką w wysokości ok. 1100 zł brutto. Gdyby nie pomoc rodziny, nie byłby w stanie się utrzymać. – Mój brat, pracując przez kilka lat, w jakiś sposób zasilał budżet państwa. Osoby pobierające rentę socjalną nigdy tego nie robiły. Uważam, że byłoby najuczciwiej, gdyby dodatek otrzymywali wszyscy niezdolni do samodzielnej egzystencji. Oni wszyscy potrzebują tych pieniędzy na leki i opiekę specjalistów – dodaje Marcin Bąk.

Zdaniem ks. Jurczuka problemy związane z precyzyjnym określeniem grupy beneficjentów programu mogłoby rozwiązać wprowadzenie do ustawodawstwa definicji osoby niesamodzielnej. Od ponad dwóch lat pracuje nad tym zespół powołany przez premier Beatę Szydło. Jego zadaniem jest stworzenie systemu ds. orzekania o niepełnosprawności i niezdolności do pracy.

Zadanie rządu

W Polsce rentę socjalną pobiera ok. 280 tys. obywateli. Stanisław Szwed tłumaczy, że pozostałą część kwoty przeznaczonej dla ok. 500 tys. beneficjentów programu otrzymają inni niepełnosprawni, niezdolni do samodzielnego funkcjonowania.

– Nic nie jest jeszcze przesądzone, bierzemy pod uwagę różne warianty. Będziemy rozmawiać także na temat sytuacji osób przebywających na rentach inwalidzkich i tych, które pobierają świadczenia socjalne – mówi sekretarz stanu w MRPiPS.

Ks. Jurczuk uważa, że dodatek w wysokości 500 zł powinna otrzymać możliwie jak najszersza grupa niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Prezes Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej zaznacza jednak, że pieniądze nie powinny trafić do tych, którym przyznano już stosunkowo wysokie świadczenia.

– Zdarza się, że osoby niezdolne do samodzielnej egzystencji pobierają rentę rodzinną, która w niektórych przypadkach wynosi nawet 5 tys. zł. Rząd musi poważnie zastanowić się nad tym, komu i w jaki sposób przyznać dodatek – podsumowuje nasz rozmówca.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama