Nowy numer 42/2019 Archiwum

Narzekanie na Kościół

Z wdzięcznością muszę powiedzieć, że otrzymałem od wspólnoty wierzących, księży i świeckich, samo dobro.

Ludzie lubią sobie poplotkować i ponarzekać. Narzekamy na sytuacje rodzinne. Wiadomo! Nie brakuje członków rodziny, którzy – naszym zdaniem – nie stają na wysokości zadania w różnych okolicznościach. Dziadkowie, rodzice, rodzeństwo, ciotki i wujkowie, itd. – to wdzięczny temat do wyrażania krytycznych osądów. Narzekamy na polityków. Niekiedy na wszystkich, jak leci, że to jedno i to samo tałatajstwo. Nic nie robią, tylko kłócą się, walcząc o stołki.

Nie zgadzam się z taką opinią, bo widzę jednak duże różnice w słowach i czynach pomiędzy politykami. Mogę jednak zrozumieć pewne zniecierpliwienie, które przejawia się w narzekaniu na całą klasę polityczną.

Narzekamy także na Kościół, czyli na księży. Dzisiaj owo narzekanie jest zręcznie podsycane i manipulowane przez liberalno-lewicowe media, które zasadniczo nie lubią katolicyzmu, jako że jest on jedną z przeszkód w pochodzie wyznawanej przez nie ideologii. Złośliwa stronniczość tych mediów, które gubią wszelkie proporcje i kontekst, jest ewidentna. Z tego nie wynika, że ludzie narzekają na duchownych całkiem bezpodstawnie. Wszak nie brakuje sytuacji, które obiektywnie są powodem do zgorszeń. Nie brakuje zatem ludzi krytykujących różne zjawiska i postawy w Kościele w duchu autentycznej troski i odpowiedzialności. Już św. Paweł wołał do wspólnoty w Koryncie: „Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan” (1 Kor 5,1).

Z moich osobistych doświadczeń wynikałoby jednak, że często najbardziej narzekają ci, którzy mniej lub bardziej od Kościoła odeszli, ale sumienie nie przestaje im tego wyrzucać. Chwytają zatem wszelkie okazje, aby się usprawiedliwić, że dobrze zrobili, bo przecież ci księża… Modelowymi przypadkami są tutaj niektórzy eksksięża, którzy porzucili nie tylko sutannę, ale niekiedy i wiarę katolicką. Piszą artykuły i książki o tym, jak beznadziejne są struktury Kościoła. Ale im mocniejszych słów używają, tym bardziej jakiś wewnętrzny głos ich niepokoi.

Sądzę, że znam trochę Kościół w Polsce i w Rzymie. I też czasem sobie ponarzekam. Na przykład z przyjaciółmi przy kolacji. Ale jak tak popatrzę na moje życie w Kościele, a byłem ministrantem od czwartego roku życia, to z wdzięcznością muszę powiedzieć, że otrzymałem od wspólnoty wierzących, księży i świeckich, samo dobro. Kościół był i jest dla mnie przyjaznym domem, gdzie mogłem i nadal mogę wzrastać. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL