Reklama

    Nowy numer 41/2019 Archiwum

Świadkowie nadziei

„Wy jesteście świadkami tego”. Tuż przed rozstaniem Jezus wzywa uczniów do tego, aby stali się świadkami.

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego.

Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka».

Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.

Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.


1. Słowo „świadek” (gr. martyr) oznacza także męczennika. Sam Jezus był pierwszym świadkiem Boga, pierwszym męczennikiem. Kościół ma być wspólnotą świadków, naśladowców Jezusa. To prawda, że ostatnio głośno raczej o tych, którzy sieją zgorszenie i zło. Tym bardziej nie wolno stracić z oczu autentycznych świadków Chrystusa. Grzech i zło usiłują przesłonić ich świadectwo, zagłuszyć słowa i czyny. A jednak „także dzisiaj jest wielu ludzi, którzy pokornie wierzą, cierpią i kochają, w których ukazuje się nam prawdziwy Bóg, kochający Bóg. Bóg ma także dzisiaj swoich świadków na świecie. Musimy tylko być czujni, by ich zobaczyć i usłyszeć” – to słowa Benedykta XVI z jego tekstu poświęconego nadużyciom wśród duchownych. Tak. W obliczu ciemności trzeba szukać światła. Samo potępienie ciemności to za mało. „Jeśli z czujnym sercem rozglądamy się wokół i słuchamy, możemy dzisiaj wszędzie, szczególnie pośród zwykłych ludzi, ale także w wysokich rangach Kościoła, odnaleźć świadków, którzy swoim życiem i cierpieniem stają w obronie Boga”.

2. „Będziecie przyobleczeni w moc z wysoka”. Jezus powierzył swój Kościół kilkunastu mizerotom z Galilei. Znał doskonale ich słabości, a jednak im zaufał. Obiecał, że będą zasilani mocą z wysoka, czyli zostaną napełnieni Duchem Świętym. Jednym z dowodów na istnienie i działanie Ducha Świętego jest samo trwanie Kościoła przez wieki. Mimo słabości ludzi, którzy go tworzą. Dziś Pan też liczy na nas, słabych. I nam również obiecuje moc z wysoka. Potrzebujemy Ducha Świętego. Bez Jego mocy nic nie zdziałamy. Kościoła nie da się budować ani naprawiać tylko ludzkimi siłami. Im bardziej w Kościele widzimy ludzką niemoc, tym bardziej musimy otwierać się na moc z wysoka. Nie chodzi o to, że nie mamy sami się angażować. Chodzi o pokorę. O świadomość tego, że to Jego Kościół, my zaś jesteśmy sługami nieużytecznymi.

3. „Podniósłszy ręce, błogosławił ich”. Jezus, rozstając się z uczniami, błogosławi. Nie tylko ich, ale i cały świat. Jego dłonie są wciąż wzniesione nad nami. Chronią nas i pokazują drogę do nieba. Wzniesione dłonie Jezusa kojarzą się ze wzniesionymi dłońmi Mojżesza, który wstawiał się do Boga za Izraelem walczącym z Amalekitami. Gdy jego dłonie były w górze, Izraelici zwyciężali. Gdy opadały ze zmęczenia, przegrywali. Dłonie Jezusa się nie męczą.

4. Wniebowstąpienie Jezusa to święto nadziei. Apostołowie mimo rozstania z Jezusem są pełni radości. Wiedzą, że Pan ich nie zostawi na zawsze. Pamiętają Jego obietnicę: „Idę przygotować wam mieszkanie w niebie”. Wiedzą, że będzie nadal obecny w Kościele, choć w inny sposób. Przez Ducha Świętego. Sprawa nadziei jest czymś ogromnie ważnym. Szczególnie dziś, gdy życie przynosi tak wiele powodów do rozpaczy. Kościół jakby „umierał w duszach”. „Napisane jest, że Mesjasz będzie cierpiał”. Te słowa odnoszą się także do Kościoła. Ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. Nie pozwólmy umrzeć nadziei. Bądźmy cierpliwi w oczekiwaniu na wypełnienie się Bożych obietnic. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..