Nowy numer 29/2019 Archiwum

Śpiewam, czyli jestem

O swoich wielkich przebojach, wartości pracy i recepcie na szczęśliwe życie mówi Irena Santor.

Anna Leszczyńska-Rożek: „Przeglądam się w lustrze, jak się skurczył czas” – śpiewa Pani w bardzo poruszającej piosence z ostatniej płyty „Punkt widzenia”. Kogo Pani widzi, patrząc w lustro?

Irena Santor: Patrząc w lustro, widzę przede wszystkim siebie. Piosenka jest natomiast o przemijaniu, a ja nie mam pretensji o to, że czas upływa… choć chciałabym, aby moje życie trwało jak najdłużej. Lubię swoje zmarszczki, bo są śladem przeżyć. Oczywiście dbałość o wygląd jest potrzebna, ale nie nadmierna i nie za wszelką cenę. Twarz młodej dziewczyny jest gładka, to na niej życie rysuje wszystko, czego doświadczamy. Nie można się tego wstydzić.

Co czuła 16-letnia dziewczyna, jadąc w nieznane?

Choć byłam młoda, czułam się już prawie dorosła, bo w tamtych czasach wszyscy szybko dorastaliśmy. Byliśmy samodzielni i potrafiliśmy podejmować decyzje dotyczące swojego życia. Ja, podobnie jak wszyscy inni, korzystałam z pomocy ludzi dobrej woli. Na szczęście spotkałam w życiu wiele takich osób. Zresztą wtedy pomagaliśmy sobie tak po prostu, bezinteresownie. Moi nauczyciele uczyli mnie nie tylko mądrości z książek, ale też mądrości życia. To było bardzo cenne.

Jakie wrażenie wtedy wywarła na Pani stolica?

To był okropny widok. Zniszczone ulice, wszystko w gruzach. Wtedy naprawdę się przeraziłam. Przyjechałam z Polanicy, miejscowości, która jednak trwała, a tutaj wszystko było zburzone. Przeskakiwałam przez gruzy, aż dotarłam do kolejki wąskotorowej, którą mogłam dojechać do Karolina [siedziba zespołu Mazowsze – przyp. red.].

Kariera, popularność, kolejne sukcesy nie przewróciły Pani w głowie?

Szczerze mówiąc, nigdy nie zależało mi na pustej popularności i karierze. Raczej zawsze dążyłam do zdobycia uznania w zawodzie. Nigdy nie miałam poczucia, że jestem gwiazdą, nie mam i nie będę miała. Wynika to ze świadomości, co robię i kim jestem.

Czy młode kobiety dzisiaj mają trudniej?

Myślę, że kobiety niezależnie od czasów zawsze mają trudniej. Mężczyźni ciągle nie do końca rozumieją, co to jest partnerstwo. Co to jest współżycie w pełnym tego słowa znaczeniu. Dobrze, że kobiety dzisiaj potrafią walczyć o siebie. Zasługują na to. Moje pokolenie kobiet było jeszcze wychowywane do życia w sporej zależności od mężczyzn. Dzisiaj według mnie kobiety mogą robić różne rzeczy, i w życiu osobistym, i zawodowym. To bardzo dobrze, że mają taki wybór. Ale mężczyźni też muszą zmieniać swój w tym udział. Dziś nikogo nie powinien dziwić mężczyzna, który opiekuje się dziećmi, zmienia pieluchy, gotuje i chodzi na spacery. To jest w porządku, tak trzeba, tego wymagają dzisiaj od nas tempo i styl życia. Na tym polega partnerstwo. Na wzajemnym pomaganiu sobie we wszystkich dziedzinach wspólnego życia.

Czy w wieku dojrzałym trudniej o przyjaźń?

Myślę, że tak. Człowiek ma już inne doświadczenie życiowe i trochę sprawdza innych ludzi. Jeśli się w tym wieku znajduje przyjaźń, jest ona być może trwalsza, bardziej dojrzała. Przyjaźń jest też bardzo ważna w małżeństwie. Ludzie, którzy żyją w przyjaźni, są w stanie przetrwać nawet najtrudniejsze chwile.

Czy wiara może przenosić góry?

Wierzę, że tak. Bardzo, ale to bardzo zazdroszczę ludziom pełnej wiary, takiej bez wątpliwości. Ja mimo swoich lat ciągle mam jeszcze wiele pytań do Pana Boga.

Jest Pani niezwykłą artystką. Nadal nagrywa Pani piosenki do muzyki i słów pisanych przez wielkich twórców. Piosenki bogato muzycznie aranżowane, z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej. To dzisiaj rzadkość. Co trzeba było zrobić kiedyś, aby zdobyć piosenkę?

Na początku mojej muzycznej drogi dostawcą repertuaru było Polskie Radio. Miało do dyspozycji wielką orkiestrę symfoniczną i sporą ilość materiału do wykorzystania. Partytury leżały w wielkich teczkach, z których mogliśmy wybierać. Kompozytorzy i twórcy przynosili te piosenki do radia, a ono nimi dysponowało. Piosenki aranżowane przez wybitnych twórców stawały się przebojami powszechnie znanymi i lubianymi. Kto wtedy nie pisał piosenek? Najwybitniejsi kompozytorzy, poeci i artyści. Zresztą do teraz ich nazwiska to czołówka polskich cenionych twórców. Osiecka, Kofta, Młynarski, to tylko niektórzy z nich. Ich nazwiska zapewniały najwyższą klasę i jakość. Głębię treści. Dzisiaj młodzież używa swojego języka muzycznego i literackiego. Sama decyduje o warsztacie i stylu wykonawczym. Młodzi wykonawcy wnoszą dzisiaj na scenę energię nawet obrazoburczą. Są śmiali w zachowaniu na scenie, tekstach i aranżacjach muzycznych, czasem z kompletnym brakiem szacunku względem obowiązujących nas, starszych wykonawców, kanonów. Z zazdrością patrzę, jak wielu z nich jest wyzbytych tremy, tego, co powoduje niepewność siebie. Tego, czego ja jeszcze ciągle nie potrafię się pozbyć, mimo tak wielu lat występowania na scenie. Moje wychowanie w myśl zasady: „Siedź w kącie, to znajdą cię”, jest koszmarem, który towarzyszy mi całe życie.

Wciąż nagrywa Pani nowe piosenki, koncertuje z kompletem na widowni. Wierność słuchaczy dodaje skrzydeł, powoduje, że nie chce się ze sceny zejść?

Na pewno kiedyś trzeba będzie to zrobić. Próbowałam zejść ze sceny już wiele razy, na zawsze i nieodwołalnie. Jednak wciąż mam poczucie, może zbyt śmiałe, może na wyrost, że jestem jeszcze potrzebna. A być potrzebnym to bardzo ważna rzecz w życiu. Ludzie chcą słuchać moich piosenek i spotykać się ze mną na koncertach. Nie wiem, dlaczego tak jest… Może wciąż odnajdują coś ważnego dla siebie w moim repertuarze. Może cenna jest dla nich muzyka, treści, które poruszam i dzielę się nimi. Scena i słuchacze to jednak dla artysty sprawa tajemna. Trudno przewidzieć, jak artysta zostanie odebrany. To taki pstry koń, nigdy nie wiadomo, gdzie cię powiezie.

Nie boi się Pani ryzykować, proponując swoim słuchaczom nowy repertuar?

Czasem ryzykuję i nie jestem zaskoczona, że nie wszystko jest przyjmowane owacjami. Trudno, tak to wygląda i wcale się na to nie obrażam. Czasami piosence trzeba dać więcej czasu. Zachwyt i przywiązanie często przychodzą dopiero po latach. Tak też bywało wcześniej. Kiedy jako młoda dziewczyna śpiewałam swoje piosenki, takie jak „Walc Embarras”, przyszedł kiedyś do mnie Piotr Figiel i powiedział, że ma dla mnie coś zupełnie innego: „Kochana, dość już tych wszystkich sentymentów, tych długich fraz, zapomnij o tym. Tu masz, zaśpiewaj tę piosenkę”. To była piosenka „Powrócisz tu”. Krótkie ostre frazy, zupełnie inne niż te, które śpiewałam wcześniej. Na początku nie chciałam się zgodzić. Powiedziałam mu: „Piotr, to nie dla mnie”, ale on ustalił tonację, podał datę próby, odwrócił się na pięcie i poszedł. No i wybrałam się na tę próbę z ciekawości. Na początku usłyszałam wstęp orkiestry i… wszystko we mnie zamarło. To była kwintesencja polskości, tego żaru i wszystkiego, co jest nasze. To mnie poniosło! Nie mogłam tego nie zaśpiewać.

Skąd czerpie Pani siłę, witalność i radość życia?

Na to pytanie mogę odpowiedzieć bardzo krótko. Wierzę w przyjaźń, dobrych lekarzy i ozdrowieńczą siłę pracy. To jest moje credo, tak żyję. Dzięki tym elementom czuję radość. One powodują, że chce mi się żyć, że oddycham pełną piersią. Wierzę w przyjaźń na całe życie. Choć czasem się rwie, miewa szare dni, miesiące, a nawet lata. Ale ta prawdziwa trwa cały czas. Powoduje, że nawet po długiej przerwie odnajdujemy wspólne tematy, więź. Wraca wszystko w jednej chwili. Mimo wieku żyję bardzo intensywnie. Czuję upływ czasu, ale nie czuję się stara. Trudne momenty w życiu mogą to trochę zachwiać, przytłoczyć. Tak też jest w moim przypadku… W jednej z moich piosenek w puencie jest takie bardzo życiowe stwierdzenie: „Trzeba mieć przeczucie, że można zatrzymać czas, i pewność, że wam potrzeba mnie, a mnie potrzeba was”. I to jest kwintesencja mojego życia.•

Irena Santor

legendarny głos polskiej sceny. Pełna energii koncertuje i nagrywa nowe piosenki. W roku 2019 obchodzi diamentowy jubileusz pracy artystycznej. Z tej okazji odwiedzi ze swoimi koncertami kilkadziesiąt miast w całej Polsce i za granicą. Szczegóły znaleźć można na stronie artystki: www.irenasantor.pl i w internecie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji