Nowy numer 42/2019 Archiwum

Polska pod ścianą

Nie doceniamy siły kampanii, która ma zmusić Polskę do wypłaty „odszkodowań”. Uległa jej kiedyś nawet Szwajcaria, która… nie zabiegała o amerykańskie bazy.

Nie pojmiemy do końca sytuacji, w jakiej znalazła się Polska w związku z roszczeniami niektórych organizacji żydowskich, dopóki nie przyjrzymy się klimatowi, jaki panuje w tym temacie w zagranicznych mediach i wśród zachodnich elit politycznych.
Po pierwsze, polski punkt widzenia na ten spór jest tam nie tylko niezrozumiały, ale praktycznie nieistniejący. Zdecydowana większość opinii i analiz zupełnie nie bierze pod uwagę (albo nie rozumie kuriozum) tego, że żądania dotyczą również bezspadkowego mienia pożydowskiego, za które „odszkodowania” miałyby otrzymać organizacje żydowskie tylko ze względu na to, że majątek należał do Żydów.
Po drugie, nie ma znaczenia, że tak rozumianą (etniczną) podstawę do roszczeń odrzuciłby każdy uczciwy sąd na świecie. Nikt z wysuwających roszczenia na żadne procesy sądowe nie liczy. Bo są środki… skuteczniejsze i nieraz już sprawdzone. Wystarczy przypomnieć sobie, jakiej presji w latach 90. XX wieku poddana była Szwajcaria. W dużym skrócie: organizacje żydowskie wymusiły na bankach szwajcarskich – przy wyraźnym wsparciu administracji amerykańskiej – szczegółowy audyt wszystkich kont, które należały lub „mogły należeć” do osób narodowości żydowskiej przed wojną. Na tej podstawie ustalono kwotę, którą banki powinny wypłacić organizacjom żydowskim w USA. Banki uległy, gdy Amerykanie zagrozili blokadą depozytów i transakcji. Wszystkiemu towarzyszyła międzynarodowa kampania medialna przedstawiająca Szwajcarów jako współpracowników nazistów, co chyba brzmi dość znajomo. Jeśli więc neutralna i nie potrzebująca amerykańskiej obrony Szwajcaria musiała ulec tej niebywałej presji, to na jakiej pozycji znajduje się Polska, która całą swoją politykę obronną oparła na ścisłym sojuszu z USA?
Po trzecie, skoro o Ameryce mowa – polska strona powołuje się na umowę, jaką rząd PRL zawarł z rządem USA w 1960 roku i kwotę, jaką wypłacił właśnie na poczet potencjalnych odszkodowań dla obywateli amerykańskich żydowskiego pochodzenia. Jak do tego podchodzi Waszyngton? Wystarczy zajrzeć na oficjalną stronę internetową Ambasady USA w Warszawie, gdzie w zestawieniu informacji na temat „ustawy 447” czytamy m.in.: „Przeważająca większość roszczeń obywateli amerykańskich z okresu Holokaustu nie była objęta porozumieniem odszkodowawczym z 1960 roku”.
Wysoka jest cena, jaką Polska będzie zmuszona – wiele na to wskazuje – zapłacić za amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o honor. Filosemici, do których autor tego tekstu stara się zaliczać, nie mają najłatwiej w ostatnich miesiącach. Bo własne przekonania i podejmowaną często próbę rozumienia również żydowskiego punktu widzenia na wiele spraw muszą konfrontować co najmniej z brakiem wzajemności.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

  • sp
    22.05.2019 10:44
    Należy amerykanom przypominać, że nie zwrócili ziemi i nie wypłacili odszkodowań, w tym za mienie bezspadkowe, amerykańskim indianom. W sprawie zaś Polski są współwinni wraz z Rosją i Wielką Brytanią za nieporządek prawny również w sferze własności powstały w Polsce po 1945 roku i to oni powinni ponosić ew. roszczenia swoich obywateli w tej kwestii. Sami się na to zgodzili w Jałcie, a nie my.
    doceń 6
  • sp
    22.05.2019 10:47
    Absurdalność roszczeń względem mienia,spadkowego należy też amerykanom wyjaśnić prosto: żądając zwrotu wszelkiego mienia bezspadkowego amerykańskiej polonii
    doceń 4
  • w.w.
    22.05.2019 11:36
    To robota Rosji, żeby nie dopuścić do stałych baz NATO w Polsce. Jedno trzeba oddać ich dyplomacji i służbom, co na jedno wychodzi, że są niezwykle skuteczne i wszędzie mają macki. I potrafią regulować gazem. A Zachód jak zwykle - jak nie agenci i jurgieltnicy, to przynajmniej pożyteczni idioci.
    doceń 3
  • ZAlecam lekturę
    23.05.2019 19:32
    Polecam przeczytać książkę Edwina Black'a "IBM i holokaust" a potem będziemy mówili o odszkodowaniach, kto pomagał nazistom, kto na tym zarabiał i kto komu powinien płacić odszkodowania.
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji