Nowy numer 42/2019 Archiwum

Wojownik

– Siedem lat byłem eremitą, który poszedł walczyć, wybierając samotność – mówi o. Bernard M. Alter OSB. Rok temu został wybrany na opata benedyktyńskiego opactwa Dormitio na Syjonie w Jerozolimie. – O co Ojciec walczył? – pytam. – Żeby Panu Bogu zrobić więcej miejsca w swoim życiu.

My mamy się umniejszać, żeby On wzrastał – wyjaśnia. – Ale często to jest długi proces duchowego dojrzewania. W pustelni św. Jana, niedaleko Ain Karem, prawie na Pustyni Judzkiej, mieszkał w małym domku na ośmiu metrach kwadratowych. Od 20 lutego zeszłego roku, po benedykcji opackiej, czyli specjalnym błogosławieństwie, kieruje wspólnotą przy bazylice Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. – Spodziewałem się, że dłużej będę eremitą, ale mój pobyt w odosobnieniu został przerwany przez kapitułę generalną, kiedy współbracia wybrali mnie na opata – mówi.

Z bagażem

– W ramach charyzmatu benedyktyńskiego istnieje możliwość zamieszkania w samotni – opowiada o. Bernard. – Święty Benedykt sam często uciekał od świata w miejsca odosobnienia. Pisząc regułę, wyszczególnił kilka kategorii mnichów, a wśród nich eremitów. Na pustelnię zawsze powołuje Duch Święty. W Ewangelii, która mówi o wyjściu Pana Jezusa na pustynię, czytamy, że to Duch Święty poprowadził Go w miejsce osobne. Bo Bóg wybiera miejsca, które w oczach ludzi nie mają zbyt dużego znaczenia. Rezerwuje też dla siebie osobę, która przyjmie Go tam do swojego serca. Gdyby ktoś poszedł na pustynię, szukając wyłącznie ciszy, nie znajdzie jej tam, bo cisza rodzi się w duchu. A poza tym byłby to pewien egoizm. Do samotni zawsze idzie się z jakimś bagażem. Może nim być wspólnota, problemy tego świata, pokój. – Z czym tam Ojciec poszedł? – pytam. – Mój opat podpowiedział mi: „Zabierz ze sobą naszą wspólnotę”. I tak zrobiłem.

Dusza monastyczna

– Nie jestem urodzonym benedyktynem, bo najpierw wstąpiłem do ojców paulinów – opowiada. – Moje początki są związane z Jasną Górą, gdzie w 1973 r. przyjąłem święcenia kapłańskie. Zarówno lata w Krakowie, kiedy w seminarium duchownym byłem prefektem kleryków i wychowawcą, jak i na Jasnej Górze były pięknym czasem mojej posługi. Potem zostałem posłany do Bawarii z misją założenia prowincji paulinów w Niemczech. W pewnym momencie, kiedy zostałem proboszczem, poczułem, jak odzywa się we mnie dusza monastyczna. Słyszałem, jak we mnie płacze, i wiedziałem, że muszę sprawić, by przestała. Dlatego wstąpiłem do opactwa benedyktyńskiego w Niemczech. Stamtąd moja droga prowadziła do Jerozolimy i jestem tu od ponad 20 lat.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Ben
    18.06.2019 09:36
    "Dlatego do dziś w Kościele wschodnim nie ma ławek. Wszyscy stoją, bo gdyby Pan Jezus wszedł, będą gotowi Go przyjąć." Piękne! "Przyjdź, Panie Jezu!"
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL