Nowy numer 41/2019 Archiwum

Zanim dotkniesz…

Dlaczego ta, która jako pierwsza poszła do grobu Jezusa, usłyszała od Niego stanowcze „Nie dotykaj Mnie”?

Mam to szczęście, że jeszcze nigdy w czasie Triduum Paschalnego nie byłem zmuszony słuchać homilii, które zbyt „twórczo” wykorzystywałyby ten święty czas. Niezawodne „społecznościówki” donosiły wprawdzie o różnych przypadkach „wariacji na temat”, starających się rozwiązać wszystkie problemy świata i potępić wszystkie jego bezeceństwa, ale mam poczucie, że to jednak margines, że w tych dniach każdy kaznodzieja chciał podzielić się ze słuchaczami tym, co naprawdę rozpala serca wszystkich uczestników liturgii – żywym Słowem i dotknięciem Tajemnicy. 
To samo urzeka w starożytnych homiliach paschalnych ojców Kościoła. Sprawiają wrażenie… oderwanych od życia. Są czyste w swojej bezinteresowności – nie roztrząsają żadnego problemu społecznego czy etycznego; nie zajmują nawet stanowiska w sporach doktrynalnych; skupiają się wyłącznie na tym, bez czego „daremna byłaby nasza wiara”. – Mam wrażenie, że obecnie dużo bardziej nas interesuje szybkie przełożenie orędzia ewangelicznego na konkret życia. Ojcowie natomiast kontemplują misterium, dłużej się przy nim zatrzymują i próbują zarazić słuchacza swoją miłością do niego – mówił mi przed świętami ks. Przemysław M. Szewczyk, twórca m.in. Domu Wschodniego i portalu patres.pl (cały materiał w świątecznym numerze GN).
Najmniej znane wydają się homilie pisane na każdy dzień Oktawy Zmartwychwstania. Na dziś, czyli Wtorek Wielkanocny, mamy m.in. homilię św. Augustyna z Hippony (w tłumaczeniu właśnie ks. Przemysława M Szewczyka). To fragment jego Komentarza do Ewangelii wg św. Jana, Traktat 71. Uwagę zwraca nie tylko inne niż najczęściej występujące tłumaczenie słów „Noli me tangere” – Nie zatrzymuj mnie. W homilii św. Augustyna nie można tych słów przetłumaczyć inaczej niż „Nie dotykaj mnie”. I to interpretacja, jaką tej scenie spotkania Jezusa z Marią Magdaleną nadaje św. Augustyn, sprawia, że to jedna z najbardziej – nomen omen – dotykających starożytnych homilii na ten czas:
„Odwróciła się za siebie i zobaczyła stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to był Jezus”. Jezus jej mówi: „nie dotykaj mnie, bowiem jeszcze nie wstąpiłem do mojego Ojca”. Co to znaczy? On przecież jeszcze zanim wstąpił, zaproponował uczniom, żeby Go dotykali, mówiąc, jak zaświadcza ewangelista Łukasz: „Dotknijcie i zobaczcie, że duch nie ma ciała i kości, jak widzicie, że ja mam” (Łk 24,39); albo kiedy powiedział do ucznia Tomasza: Podnieś tutaj swój palec, zobacz moje ręce, podnieś twoją rękę i włóż do mojego boku (J 20,27). Któż zatem będzie tak niedorzeczny, żeby mówić, że chciał być dotykany przez uczniów zanim wstąpił do Ojca, a przez kobiety nie chciał, chyba że dopiero wtedy, gdy wstąpi do Ojca? Czytamy bowiem także o kobietach, że po zmartwychwstaniu, jeszcze zanim wstąpił do Ojca, dotykały one Jezusa, a między nimi była sama Maria Magdalena. Mateusz przecież opowiada, że ukazał im się Jezus mówiąc: „Witajcie. One zaś zbliżyły się – mówi – i objęły Jego stopy i oddały Mu pokłon” (Mt 28,9). Przez Jana zostało to pominięte, ale przez Mateusza opowiedziane. Pozostaje nam zatem odpowiedź, że w tych słowach kryje się jakiś znak. A zatem tak zostało powiedziane: nie dotykaj mnie, bowiem jeszcze nie wstąpiłem do Ojca mojego, aby został w tej kobiecie przedstawiony Kościół pochodzący z pogan, który w Chrystusa nie uwierzył, zanim nie wstąpił On do Ojca. Albo też Jezus chciał, by tak w Niego wierzono, to znaczy, tak chciał być duchowo dotykany, ponieważ On i Ojciec są jedno. Swoimi wewnętrznymi zmysłami w pewnym sensie wstępuje do Ojca ten człowiek, który takiego w Nim dokonuje postępu, że uznaje Go za równego Ojca: w innym przypadku nie dotyka poprawnie, czyli w innym przypadku nie wierzy w Niego poprawnie. Maria więc mogła tak wierzyć, że myślała, że nie jest równy Ojcu, ponieważ zabrania jej, gdy mówi: nie dotykaj mnie, czyli: nie wierz we Mnie w taki sposób, jak do tej pory umiałaś; nie skłaniaj swoich zmysłów do tego, czym ze względu na ciebie się stałem, i nie przystępuj do tego, przez co ty się stałaś. Jak bowiem, jeśli nie cieleśnie dotąd w Niego wierzyła, skoro opłakiwała Go jak człowieka?”.
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji