Nowy numer 43/2019 Archiwum

Ucieczka z raju

– Zareagowałem jak każdy ojciec – mówi „Gościowi” Denis Lisow, który stara się o azyl w Polsce. Szwedzkie służby odebrały Rosjaninowi trzy córki. Ten zabrał dzieci ze sobą i uciekł ze Szwecji.

Lisow i jego żona wyjechali z Chabarowska do Szwecji w 2012 r. Zabrali ze sobą 5-letnią córeczkę Sofię. Lisow jest z zawodu kolejarzem, w Szwecji pracował jako robotnik. – Na początku było normalnie – mówi. Na emigracji urodziły się Serafima (dziś ma 7 lat) i Alisa (5 lat). Dziewczynki, podobnie jak rodzice, mają wyłącznie rosyjskie obywatelstwo.

Problemy zaczęły się pod koniec 2017 r. U żony Lisowa ujawniły się problemy psychiczne, z powodu których trafiła do szpitala. Szwedzkie służby uznały, że jest niezdolna do sprawowania opieki nad córkami.

Wprawdzie ojcu dziewczynek nie stawiano żadnych zarzutów, ale odebrano mu Sofię, Serafimę i Alisę. Stało się to, gdy był w pracy. Dopiero później dostał dokumenty, z których wynikało, że powodem utraty praw do własnych dzieci jest choroba żony.

300 mil do nieba

Dziewczynki trafiły do rodziny zastępczej. Muhammad A. oraz jego żona są obywatelami Szwecji pochodzenia libańskiego. Mieszkają w Göteborgu, ponad 300 km od domu Lisowów. Służby socjalne nie uznały za przeszkodę tego, że państwo A. są muzułmanami, podczas gdy córki Lisowów wychowywały się w rodzinie chrześcijańskiej. Ojciec mógł się widywać z dziećmi przez 6 godzin, co drugi piątek. Adwokat Rosjanina, mec. Babken Khanzadyan, zaznacza, że nie była to decyzja sądu, tylko urzędników służb socjalnych. Lisow co 2 tygodnie przyjeżdżał do córek i codziennie do nich dzwonił.

Pisał też odwołania od decyzji o przekazaniu dzieci obcej rodzinie, jednak bezskutecznie.

W końcu postanowił zabrać ze sobą dzieci i wrócić do Rosji. Podczas jednego z widzeń wsiadł z córkami na prom i popłynął do Polski. Stąd zamierzał polecieć do ojczyzny. Jednak opiekunowie natychmiast powiadomili o zniknięciu dziewczynek organy państwa, dlatego Sofia, Serafima i Alisa zostały wpisane do Systemu Informacyjnego Schengen jako osoby zaginione. Na warszawskim lotnisku im. Chopina cała rodzina została zatrzymana przez służby graniczne.

Dzieci wolą ojca

O zdarzeniu na lotnisku zostali poinformowani polski Rzecznik Praw Dziecka oraz Ministerstwo Sprawiedliwości. Na miejscu szybko pojawili się też przedstawiciele rodziny A., pracownicy szwedzkich służb socjalnych oraz konsul Rosji. Na widok opiekunów Sofia zaczęła płakać.

Szwedzi żądali wydania dziewczynek. Mecenas Bartosz Lewandowski, drugi adwokat Lisowa, uznał za „dziwne” zachowanie szwedzkich władz. – Wysyła się członków rodziny zastępczej z jakimś obcym człowiekiem bez jakiegokolwiek upoważnienia i bez jakichkolwiek pełnomocnictw po to, żeby zrealizowali bliżej nieokreślone orzeczenie sądu szwedzkiego. Ja się z taką praktyką nie spotkałem. Uważam, że to jest skandaliczna sytuacja – oceniał później prawnik w rozmowie z portalem Media Narodowe.

Lisow wystąpił o azyl. W związku z tym dziewczynki nie zostały wydane Szwedom. Cała rodzina spędziła noc na komisariacie. Specjalnie dla nich przywieziono tam łóżka oraz mydła i ręczniki z pobliskiego hotelu. O dalszym losie Sofii, Serafimy i Alisy musiał zdecydować polski sąd. Lisowom sprzyjało to, że Szwedzi popełnili błąd. Muhammad A. nie miał ze sobą dokumentów potwierdzających, że przyznano mu opiekę nad córkami Denisa. Brakowało zatem dokumentów informujących o powodach odebrania dzieci ojcu oraz poświadczających, że ich obecnym opiekunem rzeczywiście jest Muhammad A. Szwed wydawał się słabo zorientowany w sytuacji, choć utrzymywał, że jest w stałym kontakcie ze szwedzkimi organami państwa. Tłumaczył, że urzędnicy kazali mu przyjechać, więc to zrobił. – Mówił, że dostał polecenie odebrania dzieci na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Na jakiej podstawie? – dziwił się mec. Lewandowski.

Sąd wziął też pod uwagę zdanie Sofii, Serafimy i Alisy. – Córki pana Lisowa rozmawiały z sędzią. W ustnym uzasadnieniu sędzia stwierdziła, że dziewczynki chcą być z ojcem – tłumaczy mec. Khanzadyan. Prawnicy Lisowów podkreślali też, że podczas postępowania w Szwecji nikt nie zapytał córek Denisa o zdanie.

Ostatecznie sąd zdecydował, że Lisowowie mogą zostać w Polsce do czasu rozpatrzenia wniosku azylowego. Prawdopodobnie potrwa to przynajmniej kilka miesięcy.

Przez ten czas rodzina ma się znajdować pod nadzorem kuratora. Dostała pomoc od kilku organizacji, w tym Stowarzyszenia Młodzieży Ormiańskiej. Udało się załatwić dla niej mieszkanie.

Chrześcijanin, muzułmanin czy jakoś tak...

Sprawa Denisa Lisowa i jego córek jest drugą w ostatnim czasie sytuacją, kiedy przybysz ze Skandynawii prosi o azyl w Polsce z powodu zagrożenia życia rodzinnego. Pod koniec roku ochronę ze strony Rzeczypospolitej uzyskała Norweżka Silje Garmo. Barnevernet, urząd do spraw dzieci z jej kraju, zamierzał odebrać jej córkę (obecnie 2-letnią). Zdaniem pracowników socjalnych matka nie wywiązywała się ze swoich zadań, m.in. z powodu nadużywania paracetamolu i przewlekłego zmęczenia.

Lisowowi nie stawiano nawet takich zarzutów. Jego argumentem może być też decyzja Rady Unii Europejskiej z grudnia 2018 r. Rada przyjęła wtedy zasadę, zgodnie z którą w wyborze rodziny zastępczej dla dziecka należy uwzględnić jego tożsamość narodową, kulturową, religijną i językową. Chodzi o to, by dzieci kierowane pod zastępczą opiekę trafiały do rodzin z podobnego kręgu kulturowego. Najlepiej, gdyby znalazły się u swoich krewnych albo przynajmniej osób z kraju, z którego same pochodzą. Projekt przeforsowało polskie Ministerstwo Sprawiedliwości, pomimo oporu m.in. Niemiec, które z zasady nie patrzą na pochodzenie i religię rodziców zastępczych. Warszawie zależało jednak na takim rozwiązaniu z powodu powtarzających się sytuacji, kiedy dzieci z polskich rodzin mieszkających za granicą odbierano rodzicom i oddawano pod opiekę osób, które nawet nie mówiły po polsku. Zasada jest jednak uniwersalna. Dotyczy także przypadków, kiedy nieletni są oddawani rodzinom wyznającym inną religię niż oni sami. W Wielkiej Brytanii jest to na porządku dziennym. Według danych z połowy brytyjskich hrabstw, w rodzinach chrześcijańskich wychowywało się 394 islamskich dzieci, a 101 nieletnich wyznawców Chrystusa znajdowało się pod opieką muzułmanów.

W Szwecji do skandalu doszło w 2014 r. Pochodzące z Malezji muzułmańskie małżeństwo trafiło wówczas do aresztu pod zarzutem uderzenia syna, który nie chciał się modlić. Ich czworo dzieci przekazano rodzinie, która nie wyznawała islamu. W obronie muzułmańskich rodziców wystąpiły tysiące Malezyjczyków. Afera nie doprowadziła jednak do zmiany procedur przyznawania opieki zastępczej, o czym przekonali się Lisowowie. Rosyjska rodzina, która szukała w Szwecji lepszego losu, musiała z tego kraju uciekać.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama