Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dotknąć Chrystusa na Kalwarii

Wielki Tydzień w Kalwarii Zebrzydowskiej to święty czas towarzyszenia Jezusowi w Jego ostatnich dniach ziemskiego życia. Misteria Męki Pańskiej są fenomenem. Przyciągają i inspirują do naśladowania.

Kiedy Mikołaj Zebrzydowski patrzył w Wielki Czwartek 1595 r. z okien swojego zamku w Lanckoronie na górę Żarek i widział na niej trzy płonące, unoszące się ku niebu krzyże, nie przypuszczał zapewne, że ufundowany na ich miejscu kościół Ukrzyżowania Jezusa Chrystusa stanie się celem pielgrzymek i punktem odniesienia dla milionów ludzi, którzy przemierzać będą beskidzkie szlaki w poszukiwaniu spotkania z cierpiącym i zmartwychwstałym Zbawicielem. W sercu wojewody zrodziło się pragnienie odtworzenia dróg, którymi wędrował w swojej ojczyźnie Jezus.

Polską Jerozolimę Zebrzydowski powierzył braciom bernardynom. Duchowi synowie św. Franciszka z Asyżu, którzy od wieków byli stróżami Ziemi Świętej, dawali najlepszą gwarancję, że miejsce to będzie tętniło życiem i stanie się źródłem nadziei dla każdego, kto zapragnie zmierzyć się z trudami Kalwarii.

Nie można być widzem

– Kalwaria Wielkiego Tygodnia to kalwaria głosząca Chrystusa umęczonego, pogrzebanego i zmartwychwstałego, prowadząca w głąb tajemnicy chrześcijaństwa – wyjaśnia bp Damian Muskus OFM, wieloletni kustosz sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. Jak podkreśla, wyjątkowość kalwaryjskich misteriów polega na tym, że nie tylko myślą i sercem rozważana jest w tym czasie męka Pańska. Ludzie tu przychodzący stają się jej żywymi uczestnikami. –Świadczą o tym ich żywiołowe reakcje, gdy dotykają z pobożnością Jezusa, posilają się okruchami chleba z wielkoczwartkowego stołu, oburzają się na widok Judasza, płaczą z niewiastami – opowiada bp Muskus.

„Uczestnictwo” – to słowo klucz do zrozumienia misteriów kalwaryjskich. Tu nie można być tylko widzem. Kalwaria wymaga zaangażowania, trudu i wiernego towarzyszenia Jezusowi w ostatnich dniach ziemskiego życia. Jak zauważył zmarły niedawno o. Florentyn Piwosz OFM, pielgrzym wracający z Kalwarii nie mówi: „Widziałem mękę Pańską”. On mówi: „Uczestniczyłem w męce Pana”. Do trudów drogi krzyżowej dokłada własny trud.

Misterium Męki Pańskiej jest celebracją liturgiczną z elementami teatru religijnego. – Poprzez łączenie liturgii i fragmentów scen ewangelicznych kalwaryjskie misterium jest jedyną na świecie celebracją tak mocno powiązaną z liturgią Wielkiego Tygodnia – uważa dr hab. Elżbieta Bilska-Wodecka z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Badaczka dodaje, że misteria Męki Pańskiej odbywające się w innych miejscowościach (jest ich w Europie co najmniej 80, a w Polsce ponad 20) raczej nie zawierają elementów liturgicznych.

W Niedzielę Palmową fanfary i radosne śpiewy: „Hosanna!” obwieszczają, że zaczyna się święty czas, kiedy po dróżkach chodzi Jezus ze swymi uczniami. Można Go dotknąć, zobaczyć, usłyszeć. – Dzięki kalwaryjskiemu Jezusowi lepiej rozumiemy Ewangelię i łatwiej nam rozumieć miłość Boga do człowieka – mówi bp Muskus.

Chrystus z Bugaja

Marcin Wolak, artysta śpiewak związany z Kalwarią Zebrzydowską, wychował się na misteriach. Chłonął je całym sobą od dziecka. – Muzyka misteriów mnie przeniknęła. Ja jestem w niej, a ona jest we mnie – próbuje wytłumaczyć wpływ, jaki mają na niego coroczne obchody męki Pańskiej. Z punktu widzenia artysty misteria są nieziemskie, bo ich źródłem jest Ewangelia. – Gdy w Wielką Środę wchodzę na scenę pod górą Ukrzyżowania, nieodmiennie przenika mnie dreszcz. Ten śpiew jest silniejszym doznaniem niż największe wzruszenia, jakich doświadczam, gdy występuję w wielkich koncertach, na uznanych scenach w Polsce i na świecie – wyznaje.

Fenomen misteriów polega na wtopieniu największych tajemnic wiary w codzienne życie. – Mieliśmy swojego Chrystusa. Osiadł na pobliskim Bugaju, założył rodzinę, żył wśród nas. To nasz najsłynniejszy Jezus, Jan Czaja – opowiada Marcin Wolak. Kalwaria Czaję odmieniła. Na dróżkach głosił płomienne kazania, był przewodnikiem kalwaryjskim. W misteriach grał początkowo rolę apostoła Jakuba Młodszego. Gdy osiągnął wiek Chrystusowy, czyli skończył 33 lata, odnowiciel misteriów o. Augustyn Chadam OFM powierzył mu rolę Chrystusa. Odgrywał ją przez 20 lat, choć się przed tym wzbraniał, bo uważał, że nie jest godzien. Odtwórca najważniejszej misteryjnej roli starał się być Jezusem w życiu codziennym, chciał być dobry jak On. I dzięki temu, choć mija właśnie 20 lat od jego śmierci, mieszkańcy Kalwarii wciąż pamiętają Chrystusa z Bugaja.

Dorota Zajda jako mała dziewczynka bywała aniołkiem w Ogrójcu i dzieckiem żydowskim. Potem na kilka lat została Weroniką. – To nie jest teatr. Nie ma podziału na scenę i widownię, na aktorów i widzów. Jesteśmy razem, idziemy jak żydzi za Chrystusem, trochę obserwatorzy, trochę gapie, a gdzieś po drodze dokonuje się przemiana – wyjaśnia.

Ewangeliczne sceny odbywają się w znajomym otoczeniu. Tu Dorota parkuje na co dzień samochód, tamtędy przechodzi w drodze do pracy czy do znajomych. To miejsca tak bliskie jak bliska i czytelna staje się Dobra Nowina. – Bardzo łatwo zapomnieć, że odtwarzamy określone role. Zbawienie dzieje się tu i teraz. To nawet nie jest tak, że przenosimy się w czasie, choć takiemu poczuciu służą stroje, charakteryzacja, dbałość o szczegóły. Tak naprawdę to Jezus wchodzi w naszą codzienność – dodaje.

Życie mniej boli

W tych dniach w powietrzu w mieście unoszą się modlitwa, oddechy, śpiewy i odgłosy kroków pielgrzymów. Wzgórza i lasy wokół klasztoru i między kaplicami wypełniają się tysiącami ludzi. Przybywają z odległych stron Polski i zagranicy. – Tyle się mówi o sekularyzacji, o tym, że w kościołach coraz mniej wiernych. Tutaj tego nie widać – zauważa znany fotograf Adam Bujak, który utrwala portrety pątników od niemal 60 lat.

Pani Barbara pochodzącą z niewielkiej wioski na Dolnym Śląsku przyjeżdża tu od dzieciństwa. Ma 87 lat, wiele w życiu przeszła, ale nie wyobraża sobie roku bez misteriów. Dziś nie może już chodzić, jest po operacji. Za Panem Jezusem poszli wnuczka i jej mąż. – A ja tu sobie usiadłam i słucham – tłumaczy, opierając obolałe plecy o ścianę pod arkadami na dziedzińcu przy klasztorze. Jest nagłośnienie, można przymknąć oczy i przenieść się na dróżki, przemierzać je w wyobraźni wraz z innymi pątnikami. – Życie mniej boli – wzdycha zapytana, dlaczego mimo upływu lat i różnych doświadczeń wciąż wraca.

Kalwaria nie tylko przyciąga. Misteria promieniują na świat. Podobne widowiska zaczęły się pojawiać w Polsce i za granicą. Dziś te najbardziej znane odbywają się m.in. w Górce Klasztornej, Kalwarii Pacławskiej, Kałkowie, w Wejherowie i w Pakości. Coraz więcej uczestników gromadzą też odbywające się od kilku lat misteria w Piekarach Śląskich. Organizuje się monumentalne widowiska pasyjne, jak na Cytadeli w Poznaniu, i mniejsze w skali, ale wzruszające autentyzmem przedstawienia w różnych kościołach i sanktuariach.

– Patrząc na liczbę nowych inicjatyw związanych w inscenizacjami męki i śmieci Jezusa, można stwierdzić, że od początku XXI wieku zarówno w Polsce, jak i w skali europejskiej istnieje potrzeba, aby rozważać mękę Pańską. Większość nabożeństw ma jednak charakter sztuki teatralnej. A jak wiadomo, jest różnica pomiędzy byciem widzem a uczestnikiem wydarzenia – zauważa dr hab. Elżbieta Bilska-Wodecka.

Tymczasem misterium kalwaryjskie pozwala uczestniczyć w drodze, jaką przeszedł Jezus od Ogrójca na Golgotę i modlić się wraz z Nim. –Towarzyszenie Chrystusowi nie jest ograniczone do dwóch, trzech godzin nabożeństwa w ciągu jednego dnia – dodaje badaczka. W przypadku Kalwarii Zebrzydowskiej pielgrzymi modlą się nie tylko w czasie misterium, ale pozostają „w przestrzeni Jerozolimy” przez cały Wielki Tydzień, od wczesnych godzin porannych aż do wieczora.

Tu na nowo rodzą się dusze

Człowiek w Kalwarii odkrywa potrzebę naprawy dróg swojego życia. „To tutaj rodzą się na nowo dusze” – mówił w 1972 r. kard. Karol Wojtyła. Przestrzeń, w której rozgrywają się sceny męki Pańskiej, składa się na wielką katechezę. – To środowisko, w którym każdy człowiek czuje się kochany, akceptowany i ogarnięty światłem Ewangelii – twierdzi bp Muskus.

– Ludzie tu szukają prawdy o sobie – dodaje Marcin Wolak. – Kiedy patrzymy im w oczy w Wielki Piątek, widać w nich ból duszy. Te poorane cierpieniem twarze wygładzają się w Niedzielę Wielkanocną – zauważa.

Każdy człowiek tęskni za miłością, tylko jej przejawy są różne. Wielu chciałoby, żeby życie było łatwe i przyjemne, tak im wmawia świat. Tymczasem prawdziwa miłość wymaga ofiary. – Kto nie jest w stanie jej unieść, rezygnuje z miłości. Nie interesuje nas ból. Jednak aby być prawdziwym człowiekiem, trzeba tego bólu doświadczyć – rozważa artysta nad tym, czego szukają ludzie w tajemnicy Wielkiego Tygodnia.

– Misteria to doświadczenie żywej obecności Boga – dodaje Adam Bujak. Dlatego w XXI wieku 100 tys. ludzi przychodzi co roku na Kalwarię. – Czują potrzebę zmierzenia się z tematem cierpienia i śmierci. Tu odnawiają swoje dusze i odnajdują nadzieję – podsumowuje. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL