Nowy numer 17/2019 Archiwum

Pompa czy wiara?

Dla głęboko wierzących to wielka, święta sprawa, że przez zwyczajne dłonie kapłana działa sam Bóg, szczególnie w Eucharystii.

Po upadku ZSRR pewien młody kapłan udał się na Syberię, gdzie od ponad pół wieku nie było księdza, ale gdzie istniała katolicka wspólnota, której przewodziły pobożne kobiety, babuszki. To one znały modlitwy, przekazywały główne prawdy wiary, chrzciły. Jedna z takich babuszek chciała pocałować księdza, który do nich przybył, w rękę. Ten, chowając dłoń za plecy, tłumaczył, że nie trzeba… Kobieta spojrzała na niego przenikliwie i powiedziała: „Syneczku, toż to ja nie ciebie chcę całować, ale kapłaństwo naszego Pana, Jezusa Chrystusa”.

Tak! Stare pobożne kobiety mają często bardzo dobrze poukładane w głowach i doskonale wiedzą, co oznacza szacunek okazywany kapłanom. Pamiętam moją Mszę prymicyjną, a właściwie Msze prymicyjne, bo było ich kilka. Ludzie klękali, by otrzymać błogosławieństwo od neoprezbitera. Wielu chwytało moje dłonie, by je pocałować. Wcale nie czułem się dumny, że tak mi ręce całują. Wręcz przeciwnie, czułem się skrępowany. Wiedziałem jednak, że to nie mnie ludzie oddają w ten sposób cześć, ale właśnie Chrystusowemu kapłaństwu. Bo dla głęboko wierzących to wielka, święta sprawa, że oto przez zwyczajne dłonie kapłana działa sam Bóg, udziela się w sakramentach, szczególnie w Eucharystii.

Dlatego kiedy pewien nowo wyświęcony ksiądz stwierdził, że on nie chce całej tej prymicyjnej pompy i swoją pierwszą Mszę w rodzinnej parafii odprawi o 6.30, bez tych wszystkich podniosłych przemówień, to mu odpowiedziałem, iż w ten sposób wcale nie demonstruje pokory, ale wygodnictwo i pyszałkowatość i że prymicje nie są dla niego, ale dla ludzi, dla których jest oczywiste, że nowy kapłan to powód do świętowania.

Nie sądzę zatem, by Jonasz w „Gazecie Wyborczej” ujął istotę problemu, kiedy napisał o papieżu Franciszku: „Sam się całować nie daje, bo to właśnie obciach, szopka pontyfikalna, nade wszystko jednak dlatego, że jest »sługą sług Bożych«, nie panem Jego panów. Dla wszystkich biskupów rzymski tu też wzorem jest”. Dla mnie pocałowanie biskupiego pierścienia to okazanie wiary w Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, wiary w sukcesję apostolską. Bywa, jak w przypadku Jezusa witanego hucznie przy wjeździe do Jerozolimy, że po oznakach czci i szacunku przychodzą podstępne ataki i wzgarda. Chodzi jednak o to, aby we wszystkim chwalić Boga i pełnić Jego wolę. A pozwolenie na pocałowanie dłoni może być też wyrazem pokory. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji