Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nawracanie głowy

Na początku Wielkiego Postu wezwano nas do nawrócenia, a głowy posypano nam popiołem. To symboliczne – nawrócenie zaczyna się w umyśle.

Dwudziestoletni André Frossard, początkujący dziennikarz, zniecierpliwiony czekaniem na przyjaciela, który zostawił go „na chwilę” w samochodzie, wszedł do kościoła. Szukając wzrokiem zguby, ujrzał wystawiony w ołtarzu Najświętszy Sakrament. Nie wiedział, co to takiego. Jako zaciekły ateista nie bywał w kościołach. Wychował się w nienawiści do religii. Dość powiedzieć, że jego ojciec założył Francuską Partię Komunistyczną i był jej pierwszym sekretarzem.

Nowa droga

I teraz oto dzieje się z nim coś całkowicie niewytłumaczalnego. Przenika go jakaś moc, łagodna i potężna, a on czuje, jakby jego oczy otwarły się na rzeczywistość nieznaną, ale dużo prawdziwszą od tej, którą znał. „Przede wszystkim zostają mi dane słowa duchowego życia” – napisze później o tym doświadczeniu. Nadprzyrodzona rzeczywistość promieniuje na niego bezpośrednio od Najświętszego Sakramentu. André spróbuje to później opisać: „Jest to niezniszczalny kryształ o nieskończonej przejrzystości, jasności prawie nie do zniesienia lekko niebieskiego światła (jeden stopień więcej byłby mnie uśmiercił). To jest inny świat o takim blasku i realności, że nasz świat wydaje się przy nim podobny do rozwiewających się cieni sennych marzeń. Tę nową rzeczywistość i prawdę widzę z ciemnego brzegu, na którym stoję. To jest ład we wszechświecie, a na jego szczycie jest Oczywistość Boga, która jest Obecnością i Osobą. Jeszcze przed sekundą zaprzeczałem Jej istnieniu. Chrześcijanie nazywają ją »naszym Ojcem«”.

W blasku łaski Frossard widzi swoje dotychczasowe życie. „Dopiero teraz uświadamiam sobie, w jakim błocie byłem pogrążony, i dziwię się, jak mogłem tam żyć i oddychać” – notuje. Ogarnia go radość, bo rozumie, że to się właśnie zmienia. Pisze: „Stoję przed Nim jak dziecko, któremu przypadło w udziale szczęście otrzymania przebaczenia”. Widzi też swoje nowe miejsce: „Jednocześnie zostałem obdarowany nową rodziną, a jest nią Kościół katolicki. Jego zadaniem jest prowadzenie mnie tam, dokąd muszę iść, gdyż pozostaje mi do przebycia jeszcze kawał drogi”.

To będzie droga zupełnie inna od tej, którą Frossard szedł do tej pory. Całe jego dalsze życie stanie się świadectwem o Chrystusie żyjącym w Kościele. A będzie mógł świadczyć na wielką skalę, bo po latach stanie się wpływową osobistością, słynnym w całej Europie dziennikarzem i pisarzem, członkiem Akademii Francuskiej. Pozna też Jana Pawła II i zostanie jego przyjacielem. Idąc nową drogą, zawsze będzie odnosił się do tamtego doświadczenia, przeżytego w małym kościele w Paryżu przy rue d’Ulm 8 czerwca 1935 r. Sam streści to kiedyś w jednym zdaniu: „Wszedłem do kaplicy jako ateista, a w kilka minut później wyszedłem z niej jako chrześcijanin – i byłem świadkiem swojego własnego nawrócenia, pełen zdumienia, które ciągle trwa”.

W inną stronę!

Właśnie – nawrócenie. Po grecku metanoia. W tym języku zapisał to słowo Marek Ewangelista, gdy cytował Jezusowe: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Metanoia oznacza zmianę myślenia, przemianę (meta) umysłu (nous). Tylko wtedy nawrócenie jest autentyczne i trwałe.

Na jednym z oazowych dni wspólnoty pewien mężczyzna dawał świadectwo o zmianie, jaka w nim zaszła. – I wtedy nawróciłem się o 360 stopni – powiedział.

Cóż, źle policzył i przedobrzył. Wielu jest jednak takich, którzy rzeczywiście „nawracają się” właśnie tak: zawezmą się, zadają sobie gwałt, odmówią sobie na pewien czas czegoś niekorzystnego po to tylko, żeby potem rzucić się na to łapczywie i „nadrobić straty”. – Czasami honorne chłopy mówią: „Co, ja nie dam rady nie pić w Wielkim Poście? Nie wypiję! Ani kropelki!” – opowiada ksiądz zajmujący się apostolstwem trzeźwości. – I rzeczywiście nie piją. Ale zaraz po Wielkanocy tak się potrafią załatwić, że przez tydzień nie trzeźwieją. Czy o to chodziło? – pyta retorycznie.

To jest „nawrócenie o 360 stopni” – człowiek wykonuje czyn obiektywnie dobry, coś nim sobie udowadnia, po czym wraca do tego, co robił wcześniej. Wiara tam jest. Ale to nie wystarcza. „Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą” – przestrzega teoretyków kultu Jakub Apostoł (Jk 2,19).

Zabrakło zmiany myślenia. Grzech (w tym wypadku pijaństwa) pozostał dla tych ludzi wartością. Powstrzymali się od niego na pewien czas, ale w dalszym ciągu go pragną. Nie zobaczyli ohydy grzechu. Zatrzymali się jedynie na chwilę w marszu, ale obrany przez nich zły kierunek nie uległ zmianie.

To tak, jakby ktoś jadący samochodem ku przepaści troszczył się tylko o to, żeby samochód był czysty i ładnie wyglądał. Tymczasem słowo „nawrócenie” w języku polskim sugeruje właśnie zwrot: zmieniam kierunek i zmierzam w przeciwną stronę.

On pierwszy

Żeby rozproszyć ciemność, nie należy jej wypychać albo wyrzucać szuflą. Trzeba zapalić światło. Pójść do źródła światła, tak jak zrobili to Trzej Królowie. Wskazuje się często na ich historię jako na wzorzec nawrócenia: pójść za Bożym wezwaniem, spotkać Jezusa, zawrócić i pójść w innym kierunku. Tak było w ich przypadku – jak zaświadcza ewangelista Mateusz, po spotkaniu Jezusa dosłownie, fizycznie poszli „inną drogą”. To znamienne: zmiana kierunku była konsekwencją spotkania Jezusa. Kto tego doświadczy, wszystko widzi inaczej. Odwraca się porządek, przestawiają się priorytety, to, co jest głupstwem tego świata, okazuje się bezcenne, a rzeczy dotąd ważne stają się bzdurami.

„I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa” (Flp 3,8) – pisze ten, który młodość spędził na wściekłym tępieniu wyznawców Jezusa. Takiej postawy nie da się „wykoncypować”. Nie da się jej przyjąć wysiłkiem woli. To dzieło Boga.

U Szawła wszystko zmieniło się na drodze pod Damaszkiem. Przeistoczył się w Pawła wskutek spotkania z Jezusem. Ale – podobnie jak w przypadku Frossarda – to Jezus był inicjatorem tego spotkania. On zawsze jest pierwszy, również wtedy, gdy się człowiekowi wydaje, że to jego własne poszukiwania doprowadziły go do Boga.

Gdyby człowiek mógł się nawrócić wyłącznie własnym wysiłkiem, rację miałby baron Münchhausen, gdy opowiadał, że sam siebie wydobył z bagna, ciągnąc się za włosy.

„Spraw, bym powrócił, a wtedy powrócę, bo jesteś Panem, Bogiem moim” – mówi Jeremiasz. Nawrócenie jest dziełem Boga. Powracam, gdy Bóg mnie wzywa. Nie szukałbym Go, gdyby mnie nie wezwał.

Wiesz, kim jestem?

– Jestem śmieciem – powiedziała żona w przypływie przygnębienia. Na to mąż: – To za śmiecia Jezus umarł?

– Otrzeźwiło mnie to – opowiada dziś kobieta. Rzeczywiście, skłonność do myślenia o sobie jako o wyrzutku, którego sam Bóg się wyparł, znamionuje problem z nawróceniem.

„Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” – wzywa apostoł (Rz 12,2). Odnowiony umysł pozwala człowiekowi dostrzec, że mam potężną wartość – wartość Krwi Chrystusa, którą On za mnie wylał i która jest ceną za moje zbawienie.

To świadomość nawróconego człowieka pozwoliła Giannie Jessen, kobiecie, która przeżyła swoją aborcję, rzucić w twarz wstrząśniętym oficjelom w Melbourne: „Byłam znienawidzona już od poczęcia. Przez tak wielu. Ale zarazem kochana przez jeszcze więcej osób. Najbardziej jednak byłam kochana przez Boga. Ja jestem Jego dziewczyną. Nie zadziera się z dziewczynami Boga! Ja noszę znamię na czole, które mówi: »Lepiej bądź miły dla mnie, bo Ojciec mój… rządzi całym światem!«”.

Teraz dowód

Bóg robi pierwszy krok – nawrócenie jest Jego łaską. On wzywa – a odpowiedź to już nasza rzecz. Wzywa na różne sposoby. Także przez kończący się już Wielki Post. „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych” – mówi autor Listu do Hebrajczyków.

Gdy w Popielec przyjmowaliśmy na czoło popiół, wszyscy szli po ten znak nawrócenia. Do Komunii szło już dużo mniej osób. Cóż – znak nawrócenia był, ale dowodu nawrócenia nie było. Post się kończy. Konfesjonały czekają. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL