Nowy numer 43/2019 Archiwum

Człowiek i maszyna

Astronomiczne prędkości, wielkie pieniądze, kibice głodni wrażeń. Rozpoczął się 70. sezon Mistrzostw Świata Formuły 1.

Kilka dni przed początkiem sportowej rywalizacji dziennikarze pytali zawodników o to, co robili w czasie zimy. Sebastian Vettel żartobliwie powiedział, że przerwa Roberta Kubicy była trochę dłuższa niż pozostałych, a Daniel Ricciardo dodał: „Wspaniale go tutaj widzieć, niewielu z nas wie, co przeszedł. To zasługa jego charakteru, dokonał wielkiej rzeczy”. Na sali rozległy się oklaski.

Powrót Polaka na tory F1 trzeba rozpatrywać w kategorii cudu. Po wypadku w 2011 r. przeszedł dwadzieścia operacji. Najpierw walczono o jego życie, później o sprawność ręki. Potem rozpoczęła się batalia o miejsce w bolidzie. Sam udział Roberta Kubicy w wyścigach to ogromny sukces. Czy zawodnik może jednak liczyć na dobre wyniki? – To nadal świetny kierowca, ale przeszkodą są ograniczone możliwości jego samochodu. Williams nie ma żadnych szans z Ferrari, Mercedesem czy Red Bullem. To zabrzmi brutalnie, ale realnym celem dla tego zespołu jest zajęcie lepszego miejsca niż ostatnie – mówi „Gościowi” Marcin Stus, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

Nowe rekordy

W Formule 1 ważne są nie tylko umiejętności kierowców. To przede wszystkim wyścig technologiczny, który wygrywają największe i najbogatsze stajnie. W ubiegłym sezonie zajmujący stałe miejsce w czołówce zespół Ferrari dysponował budżetem 430 mln euro, czyli średnio cztery razy większym niż pozostali (Williams wydał zaledwie 135 mln). Część tej kwoty została zainwestowana w badania i testy w tunelu aero- dynamicznym. Opłaciło się: w zeszłym sezonie włoski gigant odniósł sukces i otrzymał nagrodę finansową w wysokości 205 milionów dolarów.

W pogoni za lepszymi osiągami pojazdów konstruktorzy pracują m.in. nad zawieszeniem, silnikem, a przede wszystkim nad aerodynamiką nadwozia. Wszystko po to, aby osiągnąć jak największy docisk auta do podłoża. W 2014 r. na podstawie nowych przepisów we wszystkich bolidach wprowadzono nową generację wspieranych przez układ elektryczny turbodoładowanych silników V6 o pojemności 1,6 litra. – Dzięki nim wyścigi nie są już tak głośne jak kiedyś, a kierowcy osiągają lepsze wyniki. Potwierdzają to rekordy, które padły w ostatnich latach. W 2016 r. podczas treningu na torze w Baku Valtteri Bottas przekroczył zawrotną prędkość 378 km/h. To nieoficjalny rekord świata w Formule 1 – mówi Marcin Stus.

Do niedawna bolączką wysokich, dobrze zbudowanych zawodników była konieczność zrzucenia wagi przed rozpoczęciem sportowej rywalizacji. Od kilku lat minimalna masa bolidu jest stopniowo podnoszona. W ubiegłym sezonie wynosiła 734 kg, w tegorocznym wzrosła o kolejne 6 kg. Z kolei minimalna waga kierowcy to 80 kg razem z masą fotela. Jeśli zawodnik waży mniej, do bolidu mocowany jest balast. Dzięki temu ciężsi i lżejsi kierowcy mają teraz równe szanse.

Presja czasu

Zawody są rozgrywane na torach na całym świecie, bierze w nich udział dziesięć zespołów, a każdy z nich składa się z dwóch kierowców. Podczas jednego wyścigu zawodnik musi przejechać ok. 300 km. Najczęściej jest to równoznaczne z koniecznością pokonania ok. 60 okrążeń. Kierowcy osiągają prędkość ponad 300 km/h. Przyspieszając i gwałtownie hamując, zdzierają opony i zużywają inne komponenty. Żeby kontynuować wyścig, muszą na chwilę zjechać z toru. – Wtedy do gry wkracza zespół. Zadania poszczególnych jego członków często ograniczają się do wkręcenia jednej śrubki. To jest walka o każdą chwilę, mechanicy pracują pod ogromną presją czasu – tłumaczy Marcin Stus. Dzięki żmudnym ćwiczeniom i dopracowaniu każdego ruchu, zespół mechaników potrafi wymienić w bolidzie cztery koła w mniej niż 2 sekundy.

W zależności od potrzeb i warunków atmosferycznych kierowca zatrzymuje się na jeden, dwa lub więcej postojów w boksach (tzw. pit stopy). Standardem jest wymiana opon (trzeba w trakcie wyścigu użyć przynajmniej 2 rodzajów) i drobne poprawki ustawień pojazdu. Niekiedy dochodzi jednak do nietypowych sytuacji, które wymagają innych działań. W książce „Mechanik. Kulisy padoku Formuły 1 i tajemnice rywalizacji” wspomina o nich wieloletni pracownik techniczny McLarena Marc „Elvis” Priestley. Podczas jednego z wyścigów Brytyjczyk był odpowiedzialny za wymianę tzw. nosa (przedniej części auta) w bolidzie Kimiego Räikkönena. Chociaż ta część psuje się niezwykle rzadko, okazało się, że już po pierwszym okrążeniu wymagała naprawy. Räikkönen miał stłuczkę. Priestley był zaskoczony, musiał działać bardzo szybko.

Po jednym okrążeniu różnice pomiędzy najlepszym i najgorszym kierowcą wynoszą kilka sekund, po zakończeniu wyścigu rosną do kilku minut. W sezonie 2019 wprowadzono nowy przepis, na podstawie którego zawodnik najszybciej pokonujący dane okrążenie otrzymuje dodatkowy punkt. Zdaniem Marcina Stusa to trochę uatrakcyjni zawody, ale na pewno ich nie zrewolucjonizuje. – Każdy rok przynosi nowe regulacje, ale ostatecznie cały czas chodzi o to samo: trzeba jak najszybciej dojechać do mety – mówi dziennikarz.

Od małego

Wykonywanie zawodu kierowcy Formuły 1 wiąże się z dużym ryzykiem. Podczas jazdy dochodzi do ogromnych przeciążeń, kariery zawodników często przerywają wypadki. Wszyscy kierowcy, którzy występują obecnie w F1, zaczynali swoją przygodę z wyścigami we wczesnym dzieciństwie. Jako kilkuletni chłopcy jeździli gokartami, ścigali się w juniorskich seriach. Mały Robert Kubica wspólnie z tatą przemierzał Polskę w poszukiwaniu najlepszych torów, a jako nastolatek wyjechał do Włoch. Tam w bardzo młodym wieku rywalizował z przyszłymi gwiazdami, m.in. z Lewisem Hamiltonem.

Obecnie do Formuły 1 wchodzi nowe pokolenie zawodników w wieku ok. 19–20 lat. Dobrze zapowiadają się m.in. George Russell, Alexander Albon i Lando Norris. Zdaniem Marcina Stusa najzdolniejszy jest jednak 21-letni Charles Leclerc, który zasilił niedawno zespół Ferrari. W testach po zakończeniu poprzedniego sezonu na torze w Abu Zabi młody kierowca osiągnął najlepszy czas. Niewykluczone, że okaże się czarnym koniem tegorocznych zawodów.

W Polsce na razie nie widać następcy Roberta Kubicy. Przesądza o tym przede wszystkim brak infrastruktury pozwalającej na uprawianie w naszym kraju sportów samochodowych. – Od lat wiele mówi się o wybudowaniu toru, który pozwalałby na zorganizowane Grand Prix Polski. Ostatnio w okolicach Stąporkowa w województwie świętokrzyskim podjęto próbę realizacji takiego przedsięwzięcia. To jednak na razie tylko plany, potrzeba inwestorów. Tak czy inaczej, sam tor nie wystarczy, potrzebne są jeszcze relacje w sportowym świecie. Nie chcę być pesymistą, ale obawiam się, że jeszcze długo nic się w tej sprawie nie zmieni – mówi Marcin Stus.

Największą przeszkodą w wejściu do elitarnego klubu kierowców F1 pozostaje brak pieniędzy. Boleśnie przekonał się o tym Robert Kubica, który już rok temu miał zostać jednym z wyścigowych kierowców zespołu Williamsa. Wówczas jego miejsce zajął Siergiej Sirotkin, który przyciągnął za sobą rosyjskiego sponsora. Dopiero pomoc PKN Orlen, który podczas sezonu zainwestuje w Polaka 50 mln zł, umożliwiła Kubicy powrót do sportu.

Trzeci na świecie

W naszym kraju nie brakuje kibiców śledzących zmagania na torach F1. Biało-czerwone flagi z napisem „Forza Robert” powiewały tam jeszcze wtedy, kiedy polski zawodnik był jedynie kierowcą testowym. – Może trochę przesadzę, ale pod względem popularności to jest trzeci po piłce nożnej i tenisie sport na świecie. Wyścigi najszybszych bolidów oglądają miliony widzów mieszkających w różnych zakątkach globu – mówi Marcin Stus.

Historia Formuły 1 sięga lat pięćdziesiątych XX w. Od tamtego czasu zmieniały się zasady rywalizacji, samochody i technika jazdy. Prawdziwą rewolucją jest jednak komercjalizacja tej dyscypliny: zawody są transmitowane przez telewizję oraz internet, a popularne marki walczą o powierzchnię reklamową na bolidach najlepszych zawodników. Ta otoczka nie przeszkadza jednak kibicom w czerpaniu radości z ich ulubionego sportu. – Największym faworytem tegorocznych zawodów jest bez wątpienia Lewis Hamilton z Mercedesa. Ja jednak od zawsze kibicuję Ferrari. Mam nadzieję, że w tym roku rzucą wyzwanie konkurencji i sięgną po zwycięstwo, mają świetnych zawodników. Kierowcą wszech czasów pozostaje jednak Michael Schumacher, który siedmiokrotnie sięgnął po tytuł mistrza świata. Do tej pory nikomu nie udało się go pobić – podsumowuje Marcin Stus.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama