Nowy numer 42/2019 Archiwum

Polak Koniecznie Samochodem?

W Polsce wciąż mamy problem w wykluczeniem transportowym.

Kiedy mieszka się dużym mieście, transport publiczny zazwyczaj nie jest problemem. Wychodzimy na przystanek, czekamy chwilę na autobus i już za chwilę jedziemy w stronę pracy, kina czy nowo otwartej włoskiej restauracji. Oczywiście, zawsze możemy wsiąść w samochód. Ale wiadomo: korki, wypadki, cena benzyny, zanieczyszczenie powietrza. Mieszkańcy dużych miast mają jednak wybór. Niestety, dla niektórych Polaków samochód wcale nie jest wyborem, ale koniecznością.

Żeby dojechać z małej miejscowości do pracy lub do sklepu np. Warszawie czy Wrocławiu, często samochód jest niezbędny. Albo,żeby dojechać do fabryki lub hipermarketu na obrzeżach miasta. Wiele połączeń transportu publicznego albo polikwidowano, albo znacząco ograniczono. Wielu osobom, które nie doczekają się na autobus lub pociąg, pozostaje kupienie samochodu. Więc albo trzeba się zadłużyć, aby kupić w miarę bezpieczny samochód, albo kupić stary, w nie najlepszym stanie, zagrażający nam, innym użytkownikom drogi oraz środowisku.

Dyskusję o transporcie publicznym wywołała ostatnio propozycja „Przywracanie PKS”, czyli odbudowy transportu publicznego w Polsce powiatowej. Dyskusja ta stała się niestety bardzo ideologiczna. Pomysł "Przywracania PKS" ma bardzo dużo przeciwników. Podkreślają oni, że wpieranie PKS-ów z budżetu będzie przekazywaniem ich podatków na rzeczy, z których oni nie korzystają. Często taka argumentacja pojawia się razem z opiniami, że prywatne zawsze będzie lepsze od publicznego. W tym wypadku prywatny samochód miałby być lepszy od publicznego PKS.

Problem w tym, że w kwestii transportu publicznego ideologiczne podejście nie do końca działa. Kiedy zaczęły upadać połączenia PKS, nie zawsze weszły na ich miejsce firmy prywatne. Powstały na mapie Polski białe plamy, z których nie ma połączeń transportu masowego. Wielu ludzi zostało wykluczonych transportowo. I nabywanie samochodów wcale nie pomogło. Polacy z „białych plam” kupowali najczęściej używane auta z Zachodu. Na całej operacji zarobili tylko pośrednicy, a Polska zapełniła się starymi autami, które nie tylko zatruwają nasze środowisko, ale i stanowią często zagrożenie na drodze.

W kwestii „Przywracania PKS” warto więc spojrzeć na problem nie przez ideologiczne okulary. Warto zastanowić się, jak rozsądnie zapełniać „białe plamy” na mapie Polski transportem publicznym, aby było jak najmniej wykluczonych, ale i zrobić to tak, aby ta operacja była jak najbardziej opłacalna. Bo Polak nie musi koniecznie jeździć samochodem.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bartosz Bartczak

Redaktor serwisu gosc.pl

Ekonomista, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach specjalizujący się w tematyce historii gospodarczej i polityki ekonomicznej państwa. Współpracował z Instytutem Globalizacji i portalem fronda.pl. Zaangażowany w działalność międzynarodową, szczególnie w obszarze integracji europejskiej i współpracy z krajami Europy Wschodniej. Zainteresowania: ekonomia, stosunki międzynarodowe, fantastyka naukowa, podróże. Jego obszar specjalizacji to gospodarka, Unia Europejska, stosunki międzynarodowe.

Kontakt:
bartosz.bartczak@gosc.pl
Więcej artykułów Bartosza Bartczaka

Zobacz także

  • paulus
    12.03.2019 17:09
    To juz ostatni dzwonek aby wyrownac szanse uczestnictwa w zyciu kulturalnym ,spolecznym , oswiatowego, gospodarczym wszystkich regionow i calego spoleczenstwa, zatrzymanie wyludniania obszarow wiejskich no i napewno ustabilizowania dochodow komunikacji publicznej. Monituje od dawna za PROGRAMEM FLATRATE na rodzinny bilet miesieczny o stalej cenie niezalezny od ilosci osob w rodzinie.Przynajmniej do najblizszej wiekszej aglomeracji.Co sie udalo z siecia komurkowa bedzie i w dziedzinie komunikacji mozliwe.Przyniesie pozytywne zmiany cywilizacyjne i gospodarcze nawet gdy Panstwo do tego co nieco doplaci. Ozywmy sie produktywnie ,zejdzmy z kanapy ,dajmy mlodym szanse na wiecej.Szczesc Boze
    doceń 1
  • Kooper Nick
    12.03.2019 23:29
    Transport jest drogi, bo aby prowadzić firmę transportową, trzeba mieć autobusy, które nie są tanie, posiadać licencję, wysokie zabezpieczenie, zatrudniać kierowców z odpowiednimi kwalifikacjami itd. Tymczasem prawie każdy ma samochód, w większości samochodów jedzie tylko kierowca i ma 3,4 miejsca wolne. Gdyby co 10 samochód się zatrzymał na przystanku i zabrał podróżnych, to PKSy w ogóle nie były by potrzebne.
    1. Zamiast walczyć z Uberem, czy BaBlaCarem należy zachęcić, żeby jak najwięcej kierowców się zapisała do tego typu portali i przewoziła innych ludzi.
    2. Zamiast wydawać pieniądze podatników na PKSy – zwolnić z podatków dochody kierowców, które zarobią biorąc podróżnych.
    3. Zamiast zabraniać samochodom osobowym zatrzymywania się na przystankach, zachęcać kierowców, aby się zatrzymywali i zabierali ludzi.
    4. Zamiast wymagać szkoleń od zawodowych kierowców, ponawianych co 5 lat, pozwolić aby pasażerowie codziennie wystawiali w Internecie opinie jak kto jeździ.
    5. Można było by pójść jeszcze dalej i np ci którzy by codziennie kogoś podwozili mogli by mieć ułatwienia na miejskich parkingach.

    Przy okazji chciałbym skomentować poprzedni wpis. Jestem przeciwnikiem idei wyrównywania szans np. wszystkich regionów. Według mnie myślenie w kategoriach akceptacji rzeczywistości takiej jaka ona jest i szukania obopólnych korzyści, jest bardziej konstruktywne, niż wychodzenie od normatywnego ideału np. wyrównywania szans i metodami administracyjnymi egzekwowanie spełnienie tego celu. Podam taki przykład:

    Wyrównywanie szans regionów np. w edukacji oznaczało by, że na prowincji trzeba było by poprawić jakość edukacji, a w największych miastach popsuć. Natomiast myślenie w kategoriach obopólnych korzyści oznaczało by poprawę edukacji w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie… tak, aby były te miasta w stanie konkurować z dobrymi uniwersytetami z USA, Chin, Japonii, W. Brytanii. Jak dobre uniwersytety w największych miastach (i ich absolwenci) ściągną inwestycje do Polski (albo wypromują nasze) to będą bogatsze. Im bogatsze wielkie miasta, tym lepiej dla tych biedniejszych regionów. To proste, jeżeli budżet Polski wynosi ok. 400 mld zł i mieszkańcy i firmy z dużych miast wpłacą 300 mld podatków, to reszta Polski będzie musiała wpłacić 100 mld, a jak przez wyrównywanie szans wstrzymamy rozwój dużych miast i duże miasta wpłacą 100 mld, to reszta będzie musiała zapłacić 300 mld podatków. Lepiej płacić 100 mld podatku czy 300 mld?
    doceń 0
  • rzech
    13.03.2019 11:24
    Import używanych aut do Polski w lutym 2019 r. wzrósł o 4,3 proc. rdr do 77.100 sztuk. Wynik po dwóch miesiącach 2019 r. wynosi 152.228 sztuk i jest o 0,5 proc. większy niż rok wcześniej. I właśnie ten import jest przyczyna "upadku" transportu publicznego na prowincji i w małych miastach.
    doceń 0
  • Podajnik
    13.03.2019 22:23
    Wycieczka pociągiem Pendolino do Warszawy to koszt 750 zł dla całej rodziny, a samochodem na gazie 75zł. Jedna wycieczka raz na 3 miesiące rozwiązuje dylemat transportu publicznego na zawsze. A gdzie inne codzienne dojazdy, bilety miesięczne dla wszystkich, przejazdy pozamiejscowe?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji