Nowy numer 7/2019 Archiwum

Prawdziwsze spojrzenie

Gdy rzeczywistość medialna, polityczna i społeczna przybija, warto wyłączyć kilka guzików i otworzyć… oczy.

Bywają takie dni czy tygodnie, że wszystkiego się odechciewa. Pewne sytuacje, wydarzenia czy rozmowy nie napawają optymizmem co do naszej przyszłości, moralności, wartości. I ma się wrażenie, że taka beznadzieja wokół, że schodzimy na psy. Taki pasaż złych informacji potrafi wprawić w rodzaj depresyjnego letargu, względnie buntu przeciwko światu. Tyle że bunt zakłada działanie. A bywa, że ani działać się nie chce, ani nie ma nawet – zupełnie obiektywnie – możliwości realnej zmiany wydarzeń.

Informacje i zdarzenia, niemal dzień po dniu, godzina po godzinie. Pierwsze info: straszliwe „prawo” aborcyjne w stanie Nowy Jork. I jeszcze jakieś wywiady z tamtejszymi politykami, których nawet czytać spokojnie się nie da. Bo nad dywagacjami, że to matka może wskazać podczas porodu, czy jeszcze można dokonać aborcji, czy już jednak nie, może przejść do porządku dziennego tylko człowiek bezduszny i bez wyobraźni. Za chwilę informacja kolejna: nasz rodzimy polityk Robert Biedroń wychodzi na mównicę, wpada w trans i na niemal jednym wdechu cytuje Jana Pawła II i jako swoją obietnicę wyborczą ogłasza aborcję bez ograniczeń do 12. tygodnia ciąży. I nie byłoby w tym nawet wstrząsu, gdyby nie fakt, że według niektórych sondaży ma wśród Polaków kilkuprocentowe poparcie. Co, biorąc pod uwagę ogólną maliznę intelektualną i polityczną jego programu, o rodakach świadczy średnio. Info trzecie: atak na Magdalenę Ogórek przed gmachem telewizji. Brutalny i wstrząsający atak na kobietę, dziennikarkę, chwilę po tym, jak przez Polskę przeszła dyskusja o przekraczaniu granic w krytyce, apele o wyciszenie emocji i miliard słów na temat tzw. mowy nienawiści.

I w zasadzie, po analizie tych kilku przykładów negatywnych wydarzeń, pospolitość skrzeczy, a podły nastrój towarzyszy. I jeśli nie da się… spojrzeć inaczej, w inne miejsce, jeśli widać tylko to, co w telewizji, smartfonie, strach się bać. Ponura przyszłość przed nami.

Na szczęście każdy z nas ma też inną perspektywę. Bardziej osobistą, może lokalną, czasem rodzinną, innym razem społeczną. To sukcesy dziecka, to uśmiech współmałżonka, to dobre słowo od starszej sąsiadki, to kawa z dawno nie widzianym przyjacielem. Perspektywa ludzka, bliska, prawdziwa. To ta perspektywa ustawia do pionu, gdy wydarzenia i życie społeczne bardziej do poziomu skłaniają. Poziomu dna. Jedno „ale” – tę perspektywę trzeba po prostu doceniać i zauważać. Spojrzenie takie ratuje osobisty spokój, ale też leczy: serce, duszę, a nawet rozum. I otwiera oczy: świat nie jest taki zły…•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji