Nowy numer 7/2019 Archiwum

Ssał pierś Boga

Nie domyślano się, że ten kucharz i szewc nosił w sobie bezcenną tajemnicę. Brat Wawrzyniec wyprzedził epokę. Pokazał, jak zmywać naczynia, będąc zanurzonym w Bożej obecności. A wszystko zaczęło się pod zmarzniętym na kość drzewem...

Najciemniej jest pod latarnią. To przysłowie jest do bólu prawdziwe. Jezus w Nazarecie był bezradny. „Nie mógł tam uczynić żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich”. Dlaczego? Wszyscy doskonale Go znali. Gdy umierała Mała Tereska, jej sąsiadka siostra Anna od Najświętszego Serca, która żyła obok jej celi przez siedem lat, bez zbędnego owijania w bawełnę skomentowała: „Nie było o niej nic do powiedzenia. Była bardzo miła i ukryta, nigdy nie domyśliłabym się jej świętości”. Podobnie było z bratem Wawrzyńcem.

Przez lata harował w klasztornej kuchni, a gdy chora noga uniemożliwiła mu tę pracę, zajął się reperowaniem trzewików karmelitów, którzy jedynie z nazwy byli bosi. Był trochę jak szewczyk z wiersza Leśmiana: szył „buty na miarę stopy Boga/ co Mu na imię – Nieobjęty!”.

Takie buty!

Dostępne jest 9% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji