Nowy numer 42/2019 Archiwum

Ukryte życie i sądy ostateczne

Z człowiekiem jak z gałązką - czasami do rozkwitu potrzebuje pomocy, zamiast naszych ostatecznych sądów.

Ciekawa obserwacja: obfite opady śniegu sprzed kilku tygodni doprowadziły do złamania pnia krzaka porzeczki w moim ogródku. Zabrałem wyłamane gałęzie do domu i tak leżały przez kilkanaście dni. Po tym czasie umieściłem dwie z nich w szklance z wodą. Pozornie suche gałązki po kilku dniach wypuściły zielone listki:

Ukryte życie i sądy ostateczne   Pomimo całkowitego ułamania, wydawałoby się nieodwracalnej rany, w pozornie suchych gałęziach tliło się jeszcze ukryte życie. Potrzebowało jednak pomocy z zewnątrz, by się rozwinąć.

Na to interesujące zjawisko można spojrzeć jak na metaforę naszego życia i relacji międzyludzkich. Często, gdy widzimy człowieka złamanego jakiś życiowym ciężarem, raną czy błędem, przekreślamy go na dobre. Wydajemy (nomen omen) sądy ostateczne. "Ten się już z tego nie podniesie", "dla tamtej nie ma już ratunku", "oni tacy są i nic tego nie zmieni". A może w pozornie suchej gałązce tli się życie, które jednak jest niezdolne do samodzielnego rozwoju? Możliwe, że gdyby spojrzeć na drugiego człowieka wzrokiem głębszym i bardziej przenikliwym oraz udzielić mu odpowiedniej pomocy, wtedy na nowo rozwinęłoby się jego życie? Ile mamy w Ewangelii takich suchych, złamanych gałęzi? Zacheusz, Samarytanka przy studni, Dobry Łotr (czy nazywalibyśmy go "Dobrym", gdyby Jezus nie dostrzegł w nim ukrytego życia?), można by jeszcze wielu wymienić. 

Nie wiemy ile z naszych ostatecznych sądów sprawia, że jakaś gałąź nie rozkwitnie. Może dlatego właśnie warto sąd ostateczny zostawić w kompetencjach Boga.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Zobacz także

  • Sosna
    31.01.2019 20:01
    W sprawie Niesiolowskiego powiem tak: To jest sprawa miedzy nim a Bogiem.
    doceń 0
  • ONA
    31.01.2019 20:20
    I właśnie takich artykułów brakuje! DOBRO! Tego nam teraz potrzeba. Dziękuję!
    doceń 1
  • czytelnik_wierny
    06.10.2019 18:17
    Szanowny Panie Redaktorze!
    Dziękuję za ten artykuł, który jest pięknym przykładem odpowiedzialnego pouczenia zainteresowanych czytelników przez bardziej świadomego dziennikarza o tym, że „do rozkwitu człowiek potrzebuje pomocy, zamiast naszych ostatecznych sądów”. Piękny przykład tego, że świadomość istoty zagadnienia jest moralnym zobowiązaniem do rozpowszechnienia o niej rzetelnej informacji.
    Oburzające jest, że nie stosuje Pan Redaktor tej zasady do znanych sobie fatalnych następstw braku dramatycznie pilnie potrzebnej pomocy w nawiązywaniu prawidłowych relacji rodzinnych, zawodowych i wspólnotowych osobom doświadczającym problemów homoseksualnych. W artykule https://www.gosc.pl/doc/1586441.Jak-pomoc-homokatolikom/2 zauważa Pan Redaktor, że osoby te żyją „w zamkniętej puszce, z której wyjście nie jest możliwe. Potrzebne jest wsparcie w codziennym środowisku, budowanie zdrowych relacji.” Bez tych relacji rodzą się uzależnienia, podatność na rozwiązłe subkultury, zachowania autodestruktywne, nierzadko kończące się samobójstwem (https://www.gazetaprawna.pl/galerie/814959,duze-zdjecie,1,rzecznik-diecezji-warszawsko-praskiej-dzieduszycki-geje-zyja-o-20-lat-krocej-od-heteroseksualistow.html ). Wie Pan Redaktor, że zapewnienia Episkopatu Polski "Kościół nie zostawia ich samotnych w obliczu życiowych zmagań. Wśród osób, które skorzystały z terapii w katolickich ośrodkach „Odwagi” ponad 30% potrafiło zmienić swą orientację i podjąć życie w sakramentalnych związkach małżeńskich." ( http://episkopat.pl/swiadkowie-ewangelii-zycia/ )” nie są realizowane. Wręcz przeciwnie, duchowni i media katolickie robią wszystko, aby ich samotnymi pozostawić i wystawić na pastwę „Kultury singli, która nie jest w stanie zaakceptować wierności komuś i życia dla niego” (http://www.idziemy.pl/kosciol/znaki-nadziei/ ). Zdaje sobie Pan Redaktor sprawę, że skuteczna pomoc tym osobom w prawidłowej integracji do życia rodzinnego, zawodowego i wspólnotowego uczyni hasła „ideologii lgbt” bezprzedmiotowymi. Widzi też Pan Redaktor, że nagląca potrzeba tej pomocy jest dziś zagłuszana przez walkę ideologiczną – „wojnę kulturową” z ogromną krzywdą osób mających problemy z identyfikacją płciową, ich rodzin i całego społeczeństwa. Milczenie w tej sprawie już od ponad sześciu lat jest ze strony Pana Redaktora przykładem skrajnej nieodpowiedzialności i wielkiej niegodziwości. Proszę o opamiętanie i natychmiastowe naprawienie krzywd.
    Z wyrazami należnego szacunku dla Osoby Pana Redaktora
    Czytelnik Wierny
    PS. Szanowni PT Moderatorzy, Dlaczego wstrzymują Państwo moje komentarze, które w niczym nie naruszają regulaminu forum, ani żadnych innych zasad dozwolonej prawem i uprzejmej dyskusji? Przecież zawsze okazuję szacunek osobie, a wskazanie potrzeby porzucenia niegodziwych zachowań, ma na celu wyłącznie uchronienie naszej cywilizacji przed zgodą na dewiacje oraz na gorszące i zagrażające życiu wykluczenie osób potrzebujących pomocy. Niezawodna pomoc osobom homoseksualnym w prawidłowej integracji do życia rodzinnego, zawodowego i wspólnotowego jest jedynym godziwym i skutecznym sposobem zwalczenia „ideologii lgbt+”.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji