Piosenkę o „małomiasteczkowym gościu” w minione wakacje nucili wszyscy. Prosty bit, kojarzący się trochę z „Take on Me” zespołu A-ha, chwytliwa melodia z inteligentnym tekstem i nieustanne powtarzanie kawałka w największych stacjach radiowych – wszystko to sprawiło, że otrzymaliśmy murowany przebój. Dla niektórych ta gigantyczna popularność utworu może być zaskoczeniem, bo przecież Dawid Podsiadło – wykonawca, autor tekstu i współautor muzyki do „Małomiasteczkowego” – z pozoru nie ma wielkich zadatków na gwiazdę. Trochę nieśmiały, z chaotycznym ruchem scenicznym i wizerunkiem sugerującym spory dystans do własnego udziału w świecie show-biznesu (śmieszny wąs, rozczochranie, roztargnione spojrzenie), budzi sympatię, ale raczej jako „chłopak z sąsiedztwa”, a nie ktoś z piedestału, pociągający tłumy. Ale czy „małomiasteczkowość” Podsiadły jest faktycznie wyrazem niezależności artysty wobec scenicznych trendów? Może to po prostu starannie wystudiowana kreacja?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








