Adam: Nie mogę przestać myśleć o tym, ilu takich jak ja i moje dzieci zginęło przed wyrokiem zakazującym aborcji ze względu na wady płodu. Przeraża mnie skala tego procederu. Ludzie są gotowi zabić swoje dziecko ze strachu przed jego cierpieniem. A przecież cierpienie jest na świecie, nie da się go uniknąć.
Adam Żymła pierwszy raz złamał kość udową, gdy miał 7 lat. Nie w poważnym wypadku, ale zwyczajnie, na szkolnym korytarzu. Potem przychodziły kolejne złamania, aż w końcu jeszcze w szkole podstawowej musiał usiąść na wózek, z którego wstał po kilku latach – dziś porusza się samodzielnie, poza domem wspomagając się kulą. Badania genetyczne trwały kilka lat, dopiero na swoje 18. urodziny dostał „prezent” – diagnozę: wrodzona łamliwość kości. Mutacja de novo – nieodziedziczona po rodzicach. Ruletka genetyczna. Spotykał się już wtedy z Magdą, z lękiem zadzwonił do niej i powiedział, że jest 50-procentowe ryzyko, iż jego dzieci odziedziczą po nim chorobę. Magdy to nie wystraszyło.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








