Nowy numer 7/2019 Archiwum

Wyzwania polskiego katolika

Wzrost wskaźników dominicantes i communicantes cieszy. Jednak by zrozumieć dynamikę zmian religijności Polaków, na zebrane dane należy spojrzeć w dłuższej perspektywie czasu. Jaki obraz Kościoła w Polsce się z nich wyłania?

Na temat religijności człowieka istnieje bardzo wiele różnych teorii. Także mitów. Na przykład wyższą religijność tłumaczy się czasem wiekiem. I tym, że osoby starsze zwykle częściej bywają w kościele. Z poglądem tym nie zgadza się prof. Przemysław Śleszyński z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk.

Religijność a życie społeczne

– We wschodniej części Polski mieszka więcej osób starszych, w wieku poprodukcyjnym. Ale już niekoniecznie na Kaszubach i na Podhalu – tłumaczy profesor. A przecież wskaźniki dominicantes i communicantes są tam na bardzo wysokim poziomie. – Ich religijność wynika z faktu, że ci ludzie nabyli jej jeszcze wtedy, gdy poziom religijności był wyższy – dodaje. Dzisiaj kontekst kulturowy jest inny.

Rzetelna analiza danych statystycznych, także tych opublikowanych przez ISKK, jest procesem złożonym i trudnym. Ale, w pewnym uproszczeniu, można powiedzieć, że pomiędzy religijnością a zjawiskami społecznymi zachodzą różne, zresztą bardzo ciekawe, korelacje. Bo gdyby na przykład na opublikowane w roczniku statystycznym mapy nałożyć inne opracowania naukowe, okazałoby się, że na obszarach, na których mobilność ludzi jest mniejsza, zwykle religijność jest większa. Wyższą religijność obserwujemy zazwyczaj też tam, gdzie panuje większe przywiązanie do wartości konserwatywnych. Nie bez znaczenia są tu więzi rodzinne. Na przykład więcej rozwodów jest tam, gdzie jest niższa religijność. Przypadek?

Suche dane?

Badania dotyczące niedzielnych praktyk religijnych w Kościele katolickim prowadzone są raz w roku w wybraną niedzielę października lub listopada. Od 1980 roku zajmuje się nimi pallotyński Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego im. ks. prof. Witolda Zdaniewicza (ISKK). Najnowsze wskaźniki dominicantes i communicantes dotyczą niedzieli, 21 października 2017 roku.

Przypomnijmy, że pierwszy wskaźnik – dominicantes oznacza odsetek katolików uczęszczających na niedzielne Msze w odniesieniu do ogólnej liczby zobowiązanych. Oblicza się go dla wszystkich parafii w Polsce. Nie obejmuje zatem praktyk religijnych katolików polskich na emigracji. Szacuje się, że zaledwie ok. 10 proc. zobowiązanych uczęszcza tam na niedzielne Msze. Danych dokładnych niestety nie ma. Autorzy raportu, zgodnie z metodologią stosowaną w poprzednich latach, przyjęli, że zobowiązani do uczęszczania na niedzielną Mszę św. stanowią 82 proc. ogółu wiernych. Pozostałe 18 proc. to dzieci do lat siedmiu, ludzie chorzy, osłabieni wiekiem, czyli ci wszyscy, którzy z obiektywnych powodów nie byli w stanie wypełnić tego obowiązku.

– Badanie obu niedzielnych praktyk religijnych: uczestnictwa we Mszy św. (dominicantes) oraz przystępowania do Komunii św. (communicantes) ma bardziej charakter pomiaru statystycznego niż badania socjologicznego – podkreśla dyrektor ISKK, ks. Wojciech Sadłoń. Oznacza to, że są to raczej suche dane, ale dla Kościoła katolickiego stanowią ważny punkt odniesienia do dalszych analiz, uchwycenia dynamiki zmian religijności i „kościelności” polskich katolików oraz zarysowania adekwatnych wizji duszpasterskich na przyszłość.

Wartość danych opublikowanych w roczniku ISKK polega przede wszystkim na tym, że nie są to subiektywne odpowiedzi respondentów (grupa reprezentatywna), ale obiektywne dane zebrane w poszczególnych parafiach. Stanowią one średnią statystyczną, bo w poszczególnych diecezjach różnią się od siebie.

Zróżnicowanie jest duże

Mimo że w 2017 roku o 1,6 punktu procentowego więcej osób uczestniczyło w niedzielnych Mszach niż rok wcześniej, to jednak, jak podkreślają socjologowie, w perspektywie kilkudziesięciu lat tendencja jest spadkowa. Jeszcze w 1981 roku, w pierwszym badaniu przeprowadzonym przez ISKK, odnotowano, że w niedzielnej Mszy uczestniczyło 51 proc. zobowiązanych Polaków. W ciągu 37 lat wskaźnik dominicantes spadł zatem o 13 punktów procentowych – do 38,3 proc. w 2017 roku.

Wyniki w poszczególnych diecezjach są jednak bardzo zróżnicowane. Najwyższym wskaźnikiem dominicantes pochwalić się mogą diecezje: tarnowska (71,7 proc.), rzeszowska (64,1 proc.) i przemyska (59,8 proc.). Najgorzej pod tym względem jest w diecezjach: szczecińsko-kamieńskiej i łódzkiej (po 24,6 proc.) oraz koszalińsko-kołobrzeskiej (25,6 proc.). Na tak niejednorodnej mapie religijności katolików dane te dają do myślenia. – Zmniejszający się wskaźnik dominicantes jest oznaką słabnących więzi z Kościołem, z kościelnym modelem religijności, co jest zapewne konsekwencją ogólnych procesów sekularyzacyjnych i laicyzacyjnych, ale być może także należy wskazać na konieczność ogarnięcia niedzieli jako dnia Pańskiego większym, „uwolnionym od rutyny” zatroskaniem duszpasterskim – komentuje socjolog religii prof. Wojciech Świątkiewicz z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Na czym miałoby polegać to inne zatroskanie duszpasterskie, skoro z jednej strony słychać głosy o „niemocy” duszpasterskiej, a z drugiej o konieczności duszpasterstwa „eventowego”…

Głębiej i pełniej

O ile w dłuższej perspektywie czasu, mimo nieznacznego wzrostu w 2017 roku, wskaźnik dominicantes spada, inaczej ma się rzecz z drugim wskaźnikiem religijności – communicantes. Przypomnijmy, że jest to odsetek katolików przyjmujących Komunię św. podczas niedzielnej Eucharystii w odniesieniu do ogólnej liczby zobowiązanych.

W „Roczniku Statystycznym Kościoła Katolickiego” czytamy, że w roku 2017 wskaźnik ten wyniósł 17 proc. i jest wyższy o 1 punkt procentowy niż w roku 2016. A przecież jeszcze w 1980 roku do Komunii przystępowało zaledwie 7,8 proc. zobowiązanych. To cieszy, bo to wyraźny znak, że Polacy są zainteresowani pogłębioną religijnością i że świadomość wiary wzrasta. Jeżeli wierni uczestniczą w liturgii eucharystycznej, to coraz częściej chcą, by udział ten był pełny. Czego znakiem jest przyjmowana przez nich Komunia św.

W 2017 roku wskaźnik communicantes najwyższy był w diecezji tarnowskiej (27,6 proc.), zamojsko-lubaczowskiej (22,5 proc.) i pelplińskiej (22,1 proc.). Najniższy zaś w sosnowieckiej (11,2 proc.), szczecińsko-kamieńskiej (11,2 proc.), koszalińsko-kołobrzeskiej (11,4 proc.) i archidiecezji łódzkiej (11,6 proc.).

Zdaniem prof. Wojciecha Świątkiewicza relacje zachodzące między tendencją spadkową wskaźnika dominicantes (w dłuższej perspektywie czasu) a lekko wzrastającym wskaźnikiem communicantes od roku 1981 cechują się pewną stabilnością, co niekiedy jest interpretowane w formule: „coraz mniej ludzi chodzi do kościoła w niedziele, ale ci, którzy chodzą, są bardziej pobożni”.

Więcej parafii

Polski katolik nie ma większych trudności z dostępem do sakramentów świętych i liturgii. Tak zwana infrastruktura parafialna i instytucjonalna Kościoła w Polsce cieszy się pewną stabilnością. Z badań wynika, że w 2017 roku działalność duszpasterską prowadziło w Polsce 10 392 parafii. To aż o 53 parafie więcej niż rok wcześniej. Liczba księży inkardynowanych do diecezji w tym czasie wynosiła niemal 25 tys., z czego 21 tys. duchownych posługiwało duszpastersko. Najwięcej, bo ponad tysiąc kapłanów, mają diecezje: tarnowska, krakowska i katowicka. Wielce prawdopodobne jednak jest to, że na skutek zmian demograficznych średni wiek księży i sióstr zakonnych w przyszłości będzie się podnosić.

W roku 2017, w porównaniu z poprzednim, o 18 tys. wzrosła też liczba chrztów, nieznacznie zaś zmalała liczba osób, które przyjęły sakrament bierzmowania i małżeństwa. – Sakramenty nadal przyjmowane są w sposób masowy, niemal powszechny – komentuje ks. Wojciech Sadłoń.

Prywatna wiara

Jakie wnioski płyną z danych zawartych w roczniku? Zdaniem prof. Świątkiewicza w epoce nowoczesności zanika potrzeba uzasadniania ładu moralnego w odniesieniu do Boga, do sacrum. – Ludzie odkrywają, że mogą żyć religijnie i moralnie w sposób bardziej zindywidualizowany, niezależnie od struktur kościelnych czy nawet chrześcijaństwa. Nie zawsze oznacza to dogłębną sekularyzację, ale często jest przejawem daleko posuniętej dechrystianizacji. Procesy te sprawiają, że Kościół staje się jakby mniej potrzebny w roli pośrednika ze światem sacrum – wyjaśnia socjolog. Na myśl przychodzi ukuta i powtarzana jak mantra teza: „Pan Bóg tak, Kościół nie”. Dla wielu ludzi tzw. prywatyzacja życia i religijność indywidualna stoją w opozycji do doświadczenia Boga we wspólnocie Kościoła. – Jeśli słuszne jest stanowisko, że nie ma religii bez Kościoła, to równie słuszny jest pogląd, że nie ma Kościoła bez praktyk religijnych, chociaż występuje zjawisko praktyk religijnych „poza kościołem” – zauważa prof. Świątkiewicz. Tymczasem to właśnie przez praktyki religijne doświadcza się najpełniej wspólnoty w wierze. – Pozwalają one zarówno pojedynczemu człowiekowi, jak i społeczności zdefiniować swój stosunek do wiary, a nawet oceniać go w kategoriach pobożności czy żywotności religijnej – mówi socjolog.

Nowe wyzwania

Już w latach 60. ubiegłego wieku niemiecki teolog Karl Rahner wygłosił tezę, że „chrześcijaństwo przestaje być nawykowe, a staje się chrześcijaństwem z wyboru”. Powołując się na słowa wybitnego teologa, prof. Świątkiewicz mówi o swego rodzaju przejściu od społeczeństwa losu do społeczeństwa wyboru. Jest wielce prawdopodobne, że z jednej strony coraz większa świadomość wyznawanej wiary lub z drugiej jej porzucanie na rzecz innych wartości zastępujących sferę sacrum będą się nasilać.

Za zawartymi w raporcie ISKK liczbami kryją się konkretne postawy i zachowania ludzkie, wybory, obyczaje, tradycje kulturowe i religijne oraz programy duszpasterskie. Warto o tym pamiętać. Bo uważna lektura tych danych jest okazją do głębokiego namysłu nad kondycją Kościoła katolickiego w Polsce i impulsem do nowych wyzwań duszpasterskich.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji