Nowy Numer 16/2019 Archiwum

Chińczyki trzymają się mocno

„– Cóż tam, panie, w polityce? Chińczyki trzymają się mocno!? – Oj, mocno” – Dziennikarz z „Wesela” Wyspiańskiego mógłby wypowiedzieć to zdanie również dziś. „Trzymają się” nie tylko w polityce, ale także w nauce. Chiński lądownik Chang4 właśnie wylądował na „odwrotnej” stronie Księżyca.

Księżyc jest do nas zawsze odwrócony tą samą stroną. Dzieje się tak za sprawą tzw. rotacji synchronicznej. Innymi słowy, Księżyc – tak jak Ziemia – obraca się wokół własnej osi, ale ten obrót jest zsynchronizowany z obrotem Ziemi. W efekcie, póki w kierunku Księżyca nie poleciały pierwsze sondy, nie mieliśmy bladego pojęcia, co po drugiej stronie się znajduje. Pierwsze jej zdjęcia pochodzą z 1959 roku i zostały zrobione przez radziecką sondę Łuna. Podczas gdy tu, na Ziemi, mieliśmy bardzo dokładne atlasy tej widocznej strony (autorem najlepszych, używanych jeszcze przez NASA w czasie planowania załogowej wyprawy na Księżyc, był polski astronom Jan Heweliusz), to, co jest z drugiej strony, było tylko w sferze domysłów. Dzisiaj wiemy, że odwrócona od Ziemi strona Księżyca jest zupełnie inna niż ta, na którą niemal każdej nocy możemy patrzeć. Po raz pierwszy w historii wylądował tam łazik. I jest to chiński łazik.

Poprzeczka wysoko

Nie wiedzieć dlaczego odwrócona od Ziemi strona naszego satelity nazywana jest „ciemną”. To nieporozumienie. Tam jest tak samo jasno (a może nawet nieco jaśniej). Słońce na tamtą stronę Księżyca świeci tak samo jak na tę, którą widzimy. Co więcej, tamtej strony nic nie przysłania, podczas gdy tę, która jest zwrócona do nas, co jakiś czas zasłania Ziemia.

Żadna agencja na świecie, choć lądować na Księżycu potrafimy od kilkudziesięciu już lat, nigdy nie zaprojektowała sondy, lądownika, łazika do badania odwrotnej strony Srebrnego Globu. Po co wybrali się tam Chińczycy? Bo budują swój program kosmiczny nie jako kopię tego, co już kiedyś ktoś zrobił, tylko w sposób oryginalny. To jasne jak Słońce, że chcąc lądować na obcych globach, trzeba to poćwiczyć na naszym Księżycu. Znajduje się najbliżej, więc jest oczywistym poligonem testowym. W kierunku Księżyca swoje sondy wysyłali Amerykanie, Rosjanie, ale także Chińczycy, Japończycy, Irańczycy, a w przyszłym miesiącu ma tam lecieć sonda izraelska. Na powierzchni tego globu lądowali Amerykanie i Rosjanie (Japończycy i Irańczycy swoje sondy rozbijali o powierzchnię Księżyca). Wszyscy jednak wybierali widoczną stronę naszego satelity. Choć nie wszystkie jej kawałki zostały zbadane, generalnie jest ona bardzo dobrze poznana.

Chińczycy swoje pierwsze lądowanie także odbyli po widocznej stronie Księżyca, ale kolejne, to sprzed kilku dni, postanowili przeprowadzić po stronie niewidocznej. Amerykanie czy Rosjanie lądowali na Srebrnym Globie wielokrotnie. Chińczycy teraz zrobili to po raz drugi. I podnieśli sobie poprzeczkę, lądując tam, gdzie nikt inny tego nie zrobił. Biorąc pod uwagę, że owa strona jest inna niż ta, którą widzimy, możemy powiedzieć, że w pewnym sensie Chińczycy wylądowali na zupełnie innym globie.

Ziemniaki i jedwabniki

Sonda została wystrzelona 7 grudnia. Wylądowała 2 stycznia. Lot w kierunku Księżyca zajął jej tylko (albo aż) 5 dni, przez pozostały czas krążyła po jego orbicie. Lądowanie odbyło się bez przeszkód, a po kilkunastu godzinach testów z lądownika na księżycowy grunt zjechał łazik. Chińczycy już w pierwszej misji księżycowej (z 2013 roku) mieli taki pojazd.

Lądowanie na niewidocznej stronie Księżyca jest bardziej skomplikowane, bo nie ma tam bezpośredniej łączności z Ziemią. Sondy, które krążą wokół Srebrnego Globu, gdy są po tamtej stronie, nie mają z centrum kontroli lotów żadnego kontaktu. Chińczycy ten problem obeszli dzięki Queqiao – satelicie przekaźnikowemu – który został umieszczony w kosmosie wiele miesięcy temu.

Teraz łazik Yutu-2 zmierza w kierunku krateru Aitken, który znajduje się na terenie basenu Biegun Południowy. Krater jest duży, bo ma aż 180 km średnicy. Odwrócona strona Księżyca przez miliardy lat była dużo bardziej narażona na kosmiczne bombardowania niż ta, która jest zwrócona do nas. Zbadanie kraterów po tamtej stronie da znacznie lepszy wgląd w historię nie tylko naszej części Układu Słonecznego. Robot – łazik ma wykonać tysiące zdjęć, dzięki którym Chińczycy będą mogli dokładnie zaplanować misję załogową. Ponadto ma przeanalizować grunt, który po tamtej stronie może mieć nieco inny skład niż ten po naszej.

Osobny program badawczy ma lądownik. Ten pozostaje w tym miejscu, w którym wylądował. Mierzy promieniowanie kosmiczne, bada rozbłyski słoneczne, ale (to znowu z myślą o przyszłych misjach załogowych) ma na swoim pokładzie także laboratorium biologiczne. A w nim sadzonki ziemniaków i jaja jedwabników. Po wylądowaniu badane będą możliwości stworzenia niewielkiego ekosystemu, w którym jedwabniki wytwarzałyby dwutlenek węgla, a ziemniaki tlen. W „module biologicznym” temperatura, oświetlenie, ciśnienie i wilgotność są ściśle kontrolowane.

Najbliższe miesiące, o ile tylko Chińczycy zechcą się podzielić wynikami swoich badań, zapowiadają się niezwykle ciekawie.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • gr3
    16.02.2019 23:13
    gr3
    Panie Tomku, na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca bywa całkowicie ciemno mniej więcej połowę czasu. Na widocznej z Ziemi stronie Księżyca nigdy nie jest całkiem ciemno. Gdy nie świeci tam Słońce, wówczas świeci na jego powierzchnię odbitym słonecznym światłem Ziemia. Przypuszczam, że w środku księżycowej nocy, a wtedy Ziemia widziana z Księżyca jest w pełni, da się nawet spokojnie czytać gazetę. Z pewnością jest dużo jaśniej niż na Ziemi podczas pełni księżyca przy bezchmurnym niebie :)
    Podczas zaćmienia księżyca, o czym z pewnością Pan doskonale wie, też nie jest całkiem ciemno na widocznej stronie Księżyca. Na niebie widać z niego Ziemię z bardzo jasną czerwoną obwódką, która to oświetla jego powierzchnię. Pięknie to widać podczas zaćmienia księżyca. W razie czego, służę zdjęciami :)
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji