Nowy Numer 16/2019 Archiwum

Namaszczony na Sługę

Zbawiciel proszący człowieka potrzebującego zbawienia o chrzest? A jednak to było sprawiedliwe – w porządku nowej sprawiedliwości.

Jan Chrzciciel musiał zadziwiać sobie współczesnych. „Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając [przy tym] swe grzechy” – czytamy u Marka Ewangelisty (1,5). „Cała kraina”, „wszyscy mieszkańcy” – nieprawdopodobna skuteczność oddziaływania! Skoro szli do niego i żołnierze, i faryzeusze, i gawiedź (czyli środowiska nieprzepadające za sobą), pokornie pytając, co mają czynić, to znaczy, że musiał poruszyć naprawdę wszystkich. I wszystkim musiał uświadomić, że tkwią w grzechach po uszy, skoro je podczas chrztu wyznawali. I to tak masowo, że gdyby ludzkie przewiny miały objętość, Jordan wystąpiłby chyba z brzegów.

I w to wszystko nagle wchodzi On – ten, który miał przyjść. Wygląda zwyczajnie – brodaty mężczyzna, postawny. Ale Jan wie, że to Ten, którego świętą obecność przeczuł już w łonie matki, podczas spotkania brzemiennych Maryi i Elżbiety. Jego nadejście zapowiadał tłumom zebranym nad wodami Jordanu: „Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem” (Mt 3,11).

Jak to – Ty?

Łukasz Ewangelista pisze, że gdy Jezus zjawił się nad Jordanem, miał „lat około trzydziestu”. To był ważny moment. Za chwilę miało się dokonać coś w rodzaju uroczystej inauguracji publicznej działalności Mesjasza. Dlaczego dopiero wtedy? Wynikało to z żydowskiego obyczaju, wedle którego ukończenie trzydziestki – pełni męskiej dojrzałości – upoważniało mężczyznę do publicznego występowania przed ludem i nauczania.

Przychodzi więc Ten, na którego „czekali króle, prorocy”, i… prosi Jana o chrzest.

Jezus, Mesjasz przyjmujący chrzest nawrócenia? Przebijająca z kart Ewangelii konsternacja Jana jest zrozumiała. Wiedział, że Jezus nie ma się z czego nawracać. Jak ktoś taki miałby z grzesznikami wstępować w wody Jordanu? Jan powstrzymuje więc Jezusa: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” (Mt 3,14).

Jezus nie tłumaczy zbyt wiele. Prosi tylko: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Chodzi więc o jakąś nową sprawiedliwość, większą od tej, która wynikała z wypełniania przepisów starego Prawa.

„Wtedy Mu ustąpił” – relacjonuje ewangelista Mateusz. Dalsze wypadki toczą się szybko i nie pasują do Janowego chrzcielnego schematu. Gdy Jezus został ochrzczony, „natychmiast wyszedł z wody”. Tak nie zachowywali się obmyci wodą Jordanu pokutnicy. Tym bardziej nie działo się z nimi to, co nastąpiło zaraz potem. „Oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: »Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie«”.

To było potężne wydarzenie. Wszyscy ewangeliści o tym piszą. Od Łukasza dowiadujemy się, że działo się to w obecności ludu i że nadprzyrodzone zjawiska wystąpiły w chwili, gdy Jezus się modlił.

Znak Baranka

Rozdarte niebo, Duch Święty w postaci gołębicy i głos z wysoka – takiego znaku jeszcze ludzkość nie widziała. Sam Bóg daje świadectwo swojemu Synowi.

Wszystko tu jest ciężkie od znaczeń, wszystko jest symbolem i zapowiedzią wielkich rzeczy. Stary Testament opisuje sytuacje, gdy otwarte niebo oznaczało powołanie proroków – a tu jest ktoś więcej niż prorok. Niezwykły jest też znak Ducha Świętego w postaci gołębicy. Ojcowie Kościoła widzieli w tym znaku nawiązanie do sceny ze Starego Testamentu, w której gołębica przynosi Noemu gałązkę oliwną. Wówczas oznaczało to ustępowanie wód potopu – zakończenie kary. Gołębica nad głową Jezusa to znak, że skończyło się oczekiwanie, a nadeszło zbawienie. W interpretacji symbolu gołębicy nawiązuje się też czasem do pierwszych zdań Biblii, w których mowa o duchu Jahwe, unoszącym się nad wodami (Rdz 1,2). Niektóre teksty w tradycji żydowskiej porównywały go właśnie do gołębicy.

I wreszcie głos z nieba. Mateusz, Marek i Łukasz podają treść wypowiedzianego zdania niemal identycznie. Bóg, który ma upodobanie w Synu – podobne słowa padły już w Starym Testamencie, w pieśni o Słudze Jahwe. „Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął” (Iz 42,1) – prorokował Izajasz kilka wieków przed przyjściem Zbawiciela.

Chrystus – Sługa gotowy podjąć cierpienie za lud. Gdy stał w wodach Jordanu, czysty wśród tłumu grzeszników, był już gotowy do chrztu śmierci za ludzi, między których wszedł i których przyszedł zbawić: „Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29b).

W czasie chrztu Jezusa objawia się cała Trójca: Ojciec przemawia, a na umiłowanego Syna zstępuje Duch Święty.

Święty Ambroży powie później, że gdy Jezus wszedł do wody, otrzymała ona moc uświęcania dusz, a otwarte niebo było zapowiedzią tego, że otwiera się ono także dla tych, których obmywa woda chrztu.

Święto Chrztu Pańskiego

Chrześcijanie świętowali chrzest Pański od dawna, lecz – w formie odrębnego święta – na Wschodzie. W Kościele zachodnim liturgia nie przewidywała dla tego wydarzenia osobnego święta. Dopiero w 1955 r. Stolica Apostolska wyznaczyła wspomnienie chrztu Jezusa Chrystusa na 13 stycznia. W 1969 roku Kościół ustanowił święto Chrztu Pańskiego i przesunął jego termin na niedzielę po 6 stycznia. Teksty liturgiczne tej niedzieli podkreślają związek święta z uroczystością Objawienia Pańskiego – która kiedyś, obok pokłonu Mędrców, obejmowała także pamiątkę chrztu Jezusa w Jordanie.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji