Nowy numer 2/2019 Archiwum

Wojna przeciw człowiekowi

Trudno publicznie powoływać się na człowieka, którego zdaniem pomaganie biednym jest złe, bo przez to biednych jest za dużo. Jednak idee Thomasa Malthusa mają się doskonale.

„Kraje rozwinięte powinny też posunąć się i dać miejsce ponieważ swoim stylem życia niszczą planetę. Gdyby się przestali rozmnażać a zostawili to tym, którzy pukają do ich drzwi, świat byłby szczęśliwszy” – powiedział Yves Cochet, były francuski minister ds. środowiska. Słowa polityka partii Zielonych szokują, choć Cochet nie jest pierwszym, który twierdzi, że ludzi powinno być na świecie mniej. I nie pierwszym, który tłumaczy to względami ekologicznymi.

Dzisiejsi zwolennicy zmniejszenia liczby ludności to duchowe dzieci Thomasa Malthusa, żyjącego na przełomie XVIII i XIX w. brytyjskiego ekonomisty. Twierdził on, że przyrost naturalny szkodzi rozwojowi gospodarczemu i prowadzi do szybkiego wyczerpania zasobów ziemi. Jego wyliczenia nie potwierdziły się, ale sposób myślenia, jaki prezentował ma się dobrze. Nawet jeśli nie wszyscy wspominają jego nazwisko, bo nie za bardzo wypada odwoływać się do człowieka, którego zdaniem pomaganie biednym jest złe, bo przez to biednych jest za dużo (choć niektórzy się odwołują, jak Edwin Bendyk w książce „Miłość, wojna, rewolucja”). Nie za bardzo wypada też tłumaczyć ideę depopulacji tym, że nie dla wszystkich wystarcza bogactwa. Jeszcze w latach 90. można było usłyszeć takie hasła choćby z ust sławnego badacza mórz Jacquesa Cousteau. „Światowa populacja musi zostać ustabilizowana, a żeby to osiągnąć musimy eliminować 350 000 dziennie” – przekonywał w 1991 r. w wywiadzie dla „The UNESCO Courier”. Twierdził też, że zasobów ziemi wystarczy do utrzymania najwyżej 700 mln ludzi na poziomie życia, jaki mają Amerykanie. Dziś jednak argumenty ekonomiczne są zbyt niepoprawne politycznie. Co innego te ekologiczne. „Wszystkie nasze kłopoty ze środowiskiem są łatwiejsze do rozwiązania przy mniejszej liczbie ludzi, a trudniejsze – a wręcz niemożliwe – do rozwiązania, jeśli ludzi będzie więcej” – stwierdził David Attenborough, sławny brytyjski przyrodnik. Na jego słowa często powołuje się organizacja Population Matters, która walczy m. in. o to, żeby rodziło się jak najmniej dzieci. Grupa naukowców opublikowała w zeszłym roku w piśmie „Environmental Research Letters” wyliczenia, zgodnie z którymi jedno dziecko mniej to o 58 ton mniej wyemitowanego CO2 rocznie. Wyniki badań cytowała popularna prasa, w tym brytyjski „Guardian”, w którym można też znaleźć pełne aprobaty teksty o antynatalistach – ludziach, którzy dla dobra środowiska decydują się nie mieć potomstwa.

Czy ekologia musi na dłuższą metę prowadzić do takiej postawy? Może się mylę, ale moim zdaniem nie ona jest punktem wyjścia. Innymi słowy, w tej szalonej ideologii nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę chronić naturę, nawet kosztem ludzi, tylko o to, żeby za wszelką cenę zmniejszyć liczbę ludzi, a ekologia to taki sam argument, jak kiedyś ekonomia czy – w dawnych czasach – przekonania gnostyków (średniowieczne sekty z tego nurtu uważały, że ciało jest złe, więc złe jest też płodzenie dziecka, czyli tworzenie nowego ciała; jedne z tych grup całkowicie zabraniały uprawiania seksu, inne stosowały dostępne wówczas metody antykoncepcji). Jednak dziś to właśnie ochrona środowiska jest najpopularniejszym i najbardziej bezkrytycznie przyjmowanym argumentem zwolenników depopulacji. Warto o tym pamiętać, słuchając ekologów.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • old skull
    08.01.2019 09:55
    Darujmy sobie "ekologów". Nie mają związku z tematem, a jeśli mają to z czymś innym. Po prostu żeby wyciąć drzewo albo las, zbudować drogę, wytępić korniki albo przenoszące asf dziki, wystarczy do wykonania tych działań wynająć firmę niemiecką. Protesty znikają jak ręką odjął, żaden europejski trybunał się nie interesuje, a nasi "naiwni zieloni" jeśli się już na placu budowy zaplączą czym prędzej wieją na sam widok ochroniarzy i samych drwali, 150-kilowych chłopów z dłońmi jak bochny, co jakby tylko machnęli z liścia to jest... pozamiatane. Ale problem Przyrody czy Natury, owszem, istnieje. A jesteśmy jako ludzie jej częścią i podlegamy jej, w naszym pojęciu okrutnym i bezwzględnym prawom. Tych wybitnych przyrodników jak Cousteau czy Attenborough ich znajomość doprowadziła do równie bezwzględnych, choć być może lekko chybionych wniosków. Dlaczego chybionych? Bo w Przyrodzie nie istnieje pojęcie kontroli urodzin, antykoncepcji ani aborcji. Jest za to "naturalna śmierć". Czyli co? Ano nie ma w Przyrodzie służby zdrowia, lekarzy, operacji, nikt nie poda leku ani nawet szklanki wody, nie przyniesie banana osobnikowi który już na drzewo wejść nie jest w stanie. W Przyrodzie umiera się na dwa sposoby. Albo z głodu, albo wcześniej zjedzonym przez drapieżnika, przed którym nie zdołaliśmy uciec. My ludzie, łatwo i bez zastanowienia powtarzamy o prawie do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Co do pierwszego pełna zgoda, tak przewiduje Natura i jej Stwórca. Ale odmówiliśmy sobie prawa do naturalnej śmierci - stąd nasze "problemy". A to już niekoniecznie zamiarem natury i jej stwórcy było. Dlaczego nie przyznamy że Oni rozwiązali problem w najlepszy z możliwych sposobów? Każdy kto doświadcza smutnej i pełnej cierpienia starości, chorób, nędzy i opuszczenia, wie o czym jest mowa.
  • Jurek
    08.01.2019 13:58
    Wydaje sie ze w artykule brakuje logicznej puinty. Wlasnie po to aby dalej sie rozwijac jako ludzkosc i moc wyzywic aie i godnie zyc potrzebne jest wzmozenie wysilkow na rzecz ochrony srodowiska. To wlasnie odpowiwdzialnosc za przyszle pokolenia pokolenia powinna sprawic ze zrezygnujemy z czesci dobrobytu i samolubnego stylu zycia aby zostawic naszym dzieciom miejsce gdzie jwszcze da sie zdrowo i normalnie zyc.
    doceń 22
  • Eugeniusz_Pomorze_
    08.01.2019 18:30
    @Gosc 08.01.2019 08:49, chętnie wytłumaczę Ci sens posiadania "gromady" dzieci. Musisz mi tylko odpowiedzieć najpierw na chociażby tych kilka pytań... 1. Ile dzieci wg Ciebie to "gromada"? 2. Jak wg Ciebie wygląda przyrost naturalny w Polsce? 3. Czy wiesz, że wielu ludzi nie chce mieć w ogóle dzieci, wielu chce, ale nie mogą mieć, a część ludzi z różnych względów jest samotna? 4. Skoro nie musimy mieć "XIX-wiecznego systemu emerytalnego", to gdzie jest ten "nowoczesny" XXI-wieczny, i... gdzie on występuje...??? 5. Skoro wyszło Ci, że ludzie pragnący posiadać liczna rodziny to "czyści egoiści", to co sądzisz o ludziach pragnących posiadać trochę więcej pieniędzy, niż inni, co myślisz o tych chcą założyć firmę, mieć 2-3 samochody, a nie jeden na spółkę z sąsiadami itd.? 6. A może wydaje Ci się, że każdy przedsiębiorca na terenie "nowoczesnej i ekologicznej" Unii Europejskiej powinien mieć super nowoczesne ograniczenie w zatrudnianiu pracowników najlepiej do... jednego??? 7. Po co w ogóle wg Ciebie pozwala się w Polsce (i w UE również!) pracować obcokrajowcom, skoro to nie prowadzi do "rozbudowy rodów szlacheckich", skoro nie obowiązuje już prawo pańszczyzny, ani nawet nie panuje żadna "zaraza"... ???
  • Gość
    11.01.2019 10:10
    Chory świat odwróconych wartości...
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.