Nowy numer 50/2018 Archiwum

Bliski koniec

Od końca świata ważniejsze jest to, co potem.

Przydybały mnie onegdaj na mieście dwie panie ze Świadków Jehowy z ostrzeżeniem, że mam być przygotowany, bo nadchodzi koniec świata. – Rozumiem, że chodzi o jakiś nowy koniec, bo państwo, zdaje się, mieli ich już kilka? – zauważyłem.

– Pozostaw szydercę jego szyderstwu – rzuciła cytatem jedna z pań i obie natychmiast oddaliły się ode mnie szybkim marszem. Trochę mnie to zaskoczyło, bo liczyłem na dłuższą pogawędkę. Zwłaszcza że Świadkowie Jehowy naprawdę datę końca świata wyznaczali już osiemnaście razy i miałem nadzieję, że usłyszę jakieś ciekawe wyjaśnienie, dlaczego wtedy nie, a teraz to już na pewno tak.

No ale nic z tego. W sieci krąży za to mnóstwo przepowiedni o nadchodzącym kataklizmie, który zakończy to wszystko. Produkują to, jak się zdaje, ludzie różnych wyznań, również katolicy. Przez dłuższy czas ktoś mi pocztę bombardował jakimś „Wielkim ostrzeżeniem”. Zdaje się, że ogólnie chodziło tam o koniec świata, że to już, już, już. Bo trzęsienia ziemi, bo Tusk, bo Antychryst.

Akurat co do tej nagłości, to w Ewangelii Jezus mówi to samo, tylko bez tych wszystkich scenariuszy, że Chiny napadną Rosję czy jedni i drudzy Amerykę, i będzie wielkie bum.

Cóż to za nowina, że nadejdzie dzień, gdy ludy rzucą się sobie do gardeł, skoro robią to od niepamiętnych czasów? Gdyby w ostatniej godzinie świata ludzie rzucili się sobie w ramiona – no, to byłoby coś. To by znaczyło, że nastąpiło coś ważniejszego od samej śmierci, coś podobnego do tego, co zrobił tzw. Dobry Łotr na krzyżu. Takie rzeczy zdarzają się w chwilach krytycznych. Chwała Panu za takie chwile, gdy ludzie widzą, że ich koniec się zbliża, ale oni jeszcze mają czas na decyzję. Bo koniec, oczywiście, nadchodzi, ale niekoniecznie z czasem na rachunek sumienia.

Ostatnio jakoś często słyszę o nagłych zgonach różnych osób. Tak nagłych, że osoby te nie zdążyły nawet powiedzieć słowa. A to jest przecież absolutnie realny koniec świata dla mnie. Jakie to ma znaczenie, co ujrzę w ostatniej chwili: spadające z nieba gwiazdy czy szklankę ściągniętą ze stołu razem z obrusem? Po co mam zastanawiać się, kiedy Jezus przyjdzie powtórnie, skoro w każdej chwili mogę przyjść do Niego? Istotny jest więc nie termin, tylko moja dyspozycja.

Słyszałem właśnie kawał o umierającym facecie, który zebranej rodzinie oświadczył, że jest kibicem Legii. „Ale tato, dlaczego? Przecież całe życie kibicowałeś Ruchowi!” – zdumiały się dzieci. Na to ojciec: „Bo ja tak lubię, gdy umiera kibic Legii”.

To się nazywa strategia umierania. Dla nas jednak ważne jest nie kibicowanie, lecz gra – w drużynie Jezusa. Niezłym pytaniem sprawdzającym przynależność może być: „Byłeś  w spowiedzi?”.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • gosc
    07.12.2018 19:51
    Gratulacje Panie Kucharczak . Bardzo rzadko sie to zdarza , ale artykul tym razem naprawde doskonały .
    doceń 2
  • katyjmus
    08.12.2018 13:33
    Tekst piękny Panie Franciszku, a i myślami wróciłem do momentu kiedy właśnie zdałem sobie sprawę że wszystkie nieszczęścia które mnie kiedyś spotkały, skumulowały się do tego stopnia że poszedłem na kolanach(w przenośni oczywiście) do generalnej spowiedzi. To prawda, że Bóg nawet z ogromu nieszczęść które ludzi spotykają, może wydobyć coś niezwykłego. Nigdy w życiu nie zapomnę tej spowiedzi generalnej, potem adoracji Najświętszego Sakramentu, Komunii przyjętej w postaci Ciała i Krwi, łez,emocji,stresu,słów księdza"musiało Cię to wiele kosztować, ale większa jest radość w Królestwie Niebieskim ....". A to wszystko wydarzyło się dzięki tym poprzedzającym nieszczęściom.
    doceń 3
  • mjc
    08.12.2018 19:03
    Panie Franciszku ja kiedyś usłyszałem od świadka jehowy odpowiedź na Pana pytanie o datę końca świata, odpowiedź była cytatem z Biblii, z Ewangelii Mateusza " A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec". Zasadniczo biegły nie jestem, ale oczywiście kilka cytatów podać z Biblii potrafię, i wiem że tylko Bóg zna datę tego dnia, że nie znają go ani aniołowie, ani Syn, tylko Ojciec( no i świadkowie jehowy) natomiast zastanawiam się jak świadkowie jehowy liczą te dni kiedy ostatni człowiek na świecie usłyszy o Ewangelii, skąd oni wiedzą kiedy?. Magia?, przecież magia jest w Biblii zakazana.
    doceń 2
  • gość777
    08.12.2018 20:38
    Wygląda na to że koniec świata jest jednak bardzo blisko...
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji