Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Z potrzeby serca

Nasycony dobrymi emocjami film „Chleb z nieba” wzrusza i daje nadzieję.

Giovanni Bedeschi, twórca „Chleba z nieba”, jest postacią niezwykłą. Można powiedzieć, że jego debiutancki film powstał z potrzeby serca. Bedeschi jeszcze jako młody chłopiec pomagał ludziom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Teraz, już jako uznany realizator filmów reklamowych, postanowił spełnić swoje marzenie z czasów młodości. Chciał nakręcić film o bezdomnych żyjących w Mediolanie. Ich środowisko znał doskonale, bo w przerwach między realizacją reklam pracował jako wolontariusz w Opera San Francesco, stowarzyszeniu pomagającym bezdomnym w tym mieście. Tam właśnie poznał historie ludzi, którzy znaleźli się na ulicy. We Włoszech jest 60 tys. bezdomnych, a w samym Mediolanie około 13 tys., co czyni miasto ich włoską stolicą.

Drugi cud w Mediolanie

– Od ośmiu lat działam jako wolontariusz w kuchni przygotowującej zupę dla potrzebujących. Tam narodził się pomysł na film. Zrozumiałem, że czasem niewiele trzeba, by zostać bezdomnym – mówił reżyser w wywiadzie dla dziennika „Il Giorno”. – Starsi żyjący z zasiłków, z najniższych emerytur, ludzie, którzy przyjechali do Mediolanu szukać szczęścia, zbankrutowani przedsiębiorcy, robotnicy z pozamykanych fabryk, ludzie psychicznie chorzy, uchodźcy. To oni mnie zainspirowali, by spróbować nakręcić film przeznaczony na duży ekran.

Bedeschi dodał, że poznanie środowiska bezdomnych wiele go nauczyło. – To ludzie tacy jak my. Chciałem postawić ich świat w centrum uwagi, nakręcić opowieść o nadziei.

„Chleb z nieba” miał być projektem realizowanym siłami społecznymi. Nie było to jednak łatwe, bo produkcja każdego filmu kinowego wymaga odpowiedniego budżetu. Aktorzy, a wśród nich popularna we Włoszech Paola Pitagora, zgodzili się wystąpić za darmo. Reżyser i jego ekipa pracowali oszczędnie, ale potrzebne były środki na prace końcowe. Po nakręceniu części zdjęć 20-minutowy fragment filmu zamieszczono na portalu crowdfundingowym z nadzieją na finansowe wsparcie. Jednak crowdfunding, czyli pozyskiwanie pieniędzy ze środków społecznych, nie przyniósł wystarczających funduszy. Ostatecznie reżyser sam wyłożył brakującą kwotę. Zapowiedział też, że zysk ze sprzedaży biletów zostanie przeznaczony na wsparcie dwóch mediolańskich organizacji zajmujących się bezdomnymi.

Reżyser nie ukrywa, że jego ulubionym twórcą filmowym był Vittorio De Sica, który w swoich dziełach pokazywał ludzi marginalizowanych przez społeczeństwo. – Był znakomitym aktorem, robił filmy o tematyce społecznej. Myślę o jego filmie „Cud w Mediolanie”… W moim filmie również znajdujemy nadzieję w dziecku, które zmieni świat.

Nie są to zapowiedzi bez pokrycia, a nawiązania do „Cudu w Mediolanie” są w filmie niewątpliwe. Zauważymy to w scenach początkowych „Chleba z nieba”. W przywołanym przez reżysera filmie bohaterem był chłopiec, który postanowił zmienić życie mieszkających w Mediolanie nędzarzy. De Sica skontrastował obraz miejscowej elity ze środowiskiem biedaków. Pierwsi przedstawieni zostali w sposób karykaturalny, drudzy ze współczuciem i sympatią. Podobnie jest w filmie Bedeschiego, z tym że reżyser unika karykatury. Przekonuje, że w każdym sercu, nawet zatwardziałym, można znaleźć coś dobrego i każdy może mieć drugą szansę.

Modlitwa na początek

Najpierw, jeszcze przed napisami, jesteśmy świadkami modlitwy, jaką odmawia jeden z bezdomnych, zanim ułoży się do snu. – Sławię Cię, Panie, za ławkę naszej siostry, która choć tak prosta i twarda, z radością nas przyjmuje. Sławię Cię, Panie, za karton od brata i koc przyniesiony przez siostrę, które potrafią skutecznie odpędzić demony zimna. Sławię Cię za jałmużnę od naszych bliźnich, nawet w postaci najdrobniejszej monety – słyszymy słowa starego człowieka, w których brzmią echa franciszkańskiej pokory i pobożności. To celowy zabieg reżysera, który nadaje realistycznej warstwie filmu metafizyczną perspektywę. Utrzymane w konwencji dokumentu pierwsze sekwencje filmu pokazują rozświetlone wieczorem miasto i bezdomnych śpiących pod kartonowymi pudłami czy w śpiworach, pod witrynami sklepów i banków. Tam mogą czuć się w miarę bezpiecznie.

Pierwszoplanowymi bohaterami filmu jest para kloszardów, Lilli i Anniballe, którzy znaleźli schronienie w pobliżu jednej ze stacji kolejowych w Mediolanie. W zimny poranek Wigilii Bożego Narodzenia, kiedy jak zwykle wyruszyli na miasto, by znaleźć coś do jedzenia, usłyszeli kwilenie dochodzące z kontenera na śmieci. W środku znaleźli noworodka, małego i bardzo radosnego chłopca. Nie bardzo wiedzą, co robić. Przekonani, że ktoś zabrał dziecko z pobliskiego szpitala pediatrycznego, postanawiają je tam oddać. I tu czeka ich ogromne zaskoczenie. Dotychczasowa konwencja filmu miesza się z surrealistyczną, kiedy okazuje się, że w szpitalu ani lekarze, ani pielęgniarki nie widzą żadnego dziecka. A przecież Anniballe i Lilli widzą i słyszą dziecko bardzo wyraźnie. Czy mają halucynacje, czy znajdują się na pograniczu szaleństwa, jak sądzą niektórzy? Tak rozpoczyna się opowieść o dziecku, którego zobaczyć mogą tylko niektórzy. Wśród nich Ada, bogata, sympatyczna pani z wyższych sfer, zaprzyjaźniony z parą Ruben, a także wielu bezdomnych, którzy pomagają, jak mogą, parze kloszardów opiekować się niemowlakiem. Wkrótce, dzięki pewnemu blogerowi, historia staje się głośna i trafia do mediów.

Zagadka niewidzialnego dziecka

W filmie realizm przenika się z metafizyką. „Chleb z nieba” opisuje codzienne życie bezdomnych, ich starania o jedzenie, ubranie, miejsce do spania. Dowiadujemy się również, dlaczego znaleźli się na ulicy. Niektórzy z własnej winy, inni z powodów od siebie niezależnych. Ale film nie jest dramatem społecznym. To pełna poezji opowieść, w której centrum znajduje się niewidzialne dla niektórych dziecko. Jego rodziną staje się społeczność bezdomnych, obok których tak często obojętnie przechodzimy. Para bohaterów i widz stają przed zagadką. Dlaczego dziecko widzą tylko wybrani? Dlaczego widzi je Ada, a jej syn już nie? Dlaczego nie dostrzegają chłopca niektórzy z bezdomnych? Czy można zrobić coś, by dostrzegli go wszyscy?

Nasycony dobrymi emocjami film wzrusza, ale przede wszystkim daje nadzieję. Uczy, że wszelkie bariery można pokonać dzięki sile miłości, należy tylko wsłuchać się w to, co mówi nasze serce. Po seansie nie mamy wątpliwości, że znalezione przez parę bezdomnych dziecko otwiera serca na niewidzialną rzeczywistość, której wielu z nas wcześniej nie dostrzegało. Stanowi też bezpośrednie nawiązanie do Jezusa. Wydaje się, że uśmiechnięty i radosny chłopiec, który w tej roli wystąpił, był najlepszym aktorem tego filmu. Porusza nie tylko bohaterów „Chleba z nieba”, ale i widzów. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • pogodzona
    16.12.2018 09:48
    Chciałoby się obejrzeć film w takim dużym mieście, jak Bielsko... Cóż, kiedy (nie po raz pierwszy) na chrześcijańskie filmy w multikinach nie ma miejsca, albo są emitowane przez tydzień w porze, zmuszającej do wzięcia urlopu...
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL