Nowy Numer 26/2019 Archiwum

Co da się świętować razem?

Niepodległość zakłada istnienie wspólnoty, która posiada pewne wspólne punkty odniesienia, wartości, symbole, które ją łączą, a zarazem odróżniają od innych.

Przed 11 listopada słychać było wezwania, by świętować razem 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Niby słusznie, ale co zrobić, jeśli słowo „niepodległość” rozumiemy bardzo różnie. Ba! Nie brakuje ludzi, dla których niepodległe narodowe państwa to przeżytek. Miła jest im perspektywa jednego federacyjnego państwa europejskiego pod liberalno-lewicowymi rządami Brukseli i Berlina. Pod jakimi flagami mielibyśmy wspólnie maszerować, skoro na portalach społecznościowych przy swoich nickach jedni umieszczają flagę biało-czerwoną, inni flagę europejską, a jeszcze inni barwy tęczowe?

Niepodległość zakłada istnienie wspólnoty, która pomimo zróżnicowania posiada pewne wspólne punkty odniesienia, wartości, opowieści, symbole, które ją łączą, a zarazem odróżniają od innych wspólnot. Co jednak łączy tych, dla których główną opowieścią jest rzekome antysemickie bestialstwo Polaków w Jedwabnem czy też ustawka pt. „Urodziny Hitlera”, mająca świadczyć o nazizmie nad Wisłą, z tymi, którzy chcą opowiadać światu o Bitwie Warszawskiej, bohaterstwie Jana Karskiego, Witolda Pileckiego czy rodziny Ulmów? Co i jak możemy wspólnie świętować?

Wydawało się, że Polaków łączy wspólne nawiedzanie grobów w pierwsze dni listopada. Ale i tutaj widać wyraźne wyłomy. Nie brakuje nauczycielek, które z jakąś przedziwną gorliwością wtłaczają dzieciom do głów Halloween, ale nawet nie zająkną się o Wszystkich Świętych, nawiedzaniu grobów, modlitewnym wspominaniu zmarłych.

Kiedy wrzuciłem do internetu okolicznościowy na pierwsze dni listopada tekst, pojawiły się reakcje, że Halloween jest fajne, a księża nie powinni wszędzie wciskać tych katolickich obrzędów. Ktoś powie, że to margines. Tak, ale znaczący.

Łączyło Polaków kibicowanie polskim sportowcom. Nawet największy komuch cieszył się, gdy wygraliśmy z Ruskimi. W III RP jednak pojawiają się celebryckie głosy, że lepiej, aby Polacy nie wygrali, bo to tylko wzmocni nacjonalizm i rządy PiS.

Łączył nas Jan Paweł II. Szczególnie gdy odchodził z tego świata. Ale przecież nie wszystkich Polaków. Przykładem mający w swoim czasie setki tysięcy czytelników, a dziś triumfujący na premierze „Kleru” Jerzy Urban… Nie brakuje takich, którzy oklaskiwali papieża, kiedy wołał: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi”, a dziś oklaskują bluźnierczą „Klątwę”.

Niepokojące pytanie powraca: Czy jest coś, co my, Polacy, możemy wspólnie świętować?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • gość
    15.11.2018 14:59
    Wspomniany Jerzy Urban twierdzi, że niepodległość mamy dopiero od 3 (słownie: trzech) lat...
  • Józef K.
    15.11.2018 22:14
    Czytałem felieton Księdza z dużym zażenowaniem. Bo jak to jest , że dla Kapłana mojego Kościoła , pomimo wyroku sądu i dopiero namiastki wznowionego postępowania prokuratorskiego , jest „ ustawka pt. Urodziny Hitlera ”, a równocześnie pomimo zakończenia śledztwa IPN jest „ rzekome antysemickie bestialstwo Polaków w Jedwabnem ” . A dlaczego , w świetle prawa nie jest na odwrót : „ rzekoma ustawka …” i „ antysemickie bestialstwo ..” bez epitetu. Czy Ksiądz uważa się za Tego , Który wie . Bo jeśli tak, to niebezpieczna to pokusa. A nie można tak , że równocześnie i heroiczne bohaterstwo Rotmistrza Pileckiego i Rodziny Ulmów , i bestialstwo Polaków w Jedwabnem. Bo ja przyjmuję te fakty w całej rozciągłości – jako powód do dumy i powód do wstydu.
    Proszę Księdza , proszę się nie bać. Prawda nas wyzwoli i Amicus Plato, sed magis amica veritas .
    A co do wspólnoty, to ja takową mocno odczuwam z Asią Bibi , a z niekoniecznie z hajlującymi osobnikami polskiego pochodzenia z zielonymi sztandarami i racami. Tak swoją drogą , gdyby nasza Siostra z Pakistanu była bardziej anonimową osobą , to uciekając przed prześladowaniami , nie miałaby co liczyć na pomoc „ Wielkiej Polski katolickiej „ o której skandują wyżej wymienione persony, a którzy mocno czują swoją White Power . Reasumując moja wspólnota kryje się pod Krzyżem Jezusa Chrystusa a nie pod celtyckim krzyżem( który przed setkami lat znaczył coś innego ,a obecnie został zawłaszczony przez postaci z zupełnie odmiennej bajki
  • Józef K.
    17.11.2018 17:25
    Proszę Księdza , nie da się , bo to sztuczność , podobna do Frontu Jedności Narodu za PRL-u . Tylko , że linia podziału , którą wyznaczył Ksiądz jest fałszywa. Przebieg linii podziału ( w liczbie mnogiej) jest znacznie bardziej skomplikowany. Ja np. nie odczuwam poczucia wspólnoty z dużą grupą uczestników Marszu Niepodległości ( o czym pisałem w swoim komentarzu ), podobnie jak ze znaczącym odsetkiem osób uczestniczących w Paradach Równości. Przede wszystkim dla mnie zdecydowanie ważniejsza jest wspólnota religijna niż wspólnota narodowa . Jednak , mając świadomość istnienia przy tych wszystkich podziałów , najistotniejsza jest dla mnie rzecz następująca , powtórzę za Natanielem Tenenbaumem , Jackiem Kaczmarskim i Przemysławem Gintrowskim : Ale chroń mnie Panie od pogardy.
    Od nienawiści strzeż mnie Boże.
    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji