GN 46/2018 Archiwum

Zużycie reakcji

Czy w XXI-wiecznej polityce mamy powtórkę z wieku XIX?

Partia Marine Le Pen właśnie wyprzedziła w sondażach partię Emmanuela Macrona. Wywołało to szok u niektórych komentatorów. Ale ten fakt nie może być szokujący, jeśli spojrzy się na prezydenturę Macrona. Bezrobocie wciąż jest wysokie, wzrost gospodarczy niewielki, dług publiczny to wciąż blisko 100 proc. PKB. Nierozwiązana pozostaje kwestia rosnącej przestępczości, zwłaszcza na imigranckich przedmieściach. Plan Macrona na przyśpieszenie integracji europejskiej wydaje się pogrzebany. Nic więc dziwnego, że popularność francuskiego prezydenta leci na łeb, na szyję.

Sytuacja Macrona kontrastuje z sytuacją polityków, dla których Francuz miał być alternatywą. Popularność takich „populistycznych” polityków jak Trump, Orban czy Salvini stale rośnie. I nie ma się czemu dziwić. „Populistyczne” rządy w USA, na Węgrzech czy w Polsce mogą pochwalić się świetnymi wynikami gospodarczymi. Takimi wynikami, o których prezydent Francji mógłby tylko śnić.

Problemy Emmanuela Macrona w tej sytuacji są zrozumiałe. Jego pomysły na zmiany nie były w istocie żadnymi zmianami. Były propozycją „więcej tego samego”, tylko w innym opakowaniu. Więcej technokracji, więcej europejskiej integracji, więcej neoliberalnej polityki gospodarczej. Macron osiągnął jednak sukces, gdyż był niejako anty-Le Pen. To strach przed Frontem Narodowym, ładnie przedstawiony jako inna, lepsza antyestablishmentowość, wygrał we Francji. Ale chyba już przestał tam działać.

Jednak kolejne ruchy „anty” są budowane w różnych krajach. Różnego rodzaju anty-PiSy czy anty-Trumpy. Jednak ruchy te mają wbudowane te same problemy, jakie wbudowane miał Macron. Są to ruchy tak naprawdę reakcjonistyczne. W tym sensie, że przypominają zwolenników feudalnej monarchii stojących w obliczu rewolucyjnych przemian XIX wieku. I nawet osiągając chwilowe sukcesy, nie są w stanie obronić swoich rozwiązań politycznych. Bo rozwiązania te po prostu przestały być skuteczne.

Orban czy Trump nie są wypadkami przy pracy, są efektami pewnego procesu historycznego. Żadna koncepcja polityczna nigdy nie jest wieczna. I obecnie dominująca koncepcja neoliberalna również zaczyna ulegać wyczerpaniu. To, co niektórzy określają mianem populizmu, chyba zaczyna być właśnie nowo dominującą koncepcją. Zapewne otrzyma ona wkrótce lepiej brzmiącą nazwę.

Wygląda na to, że obecne zmiany wynikają z przemian technologicznych (np. rozwoju Internetu). Podobnie było w XIX w. z ówczesnymi przemianami technologicznymi. Dlatego strategia nastawiona na bycie „anty” może nie zdać się na długo. Przeciwnicy Trumpa czy PiS powinni raczej przyjrzeć się strategii XIX-wiecznych konserwatystów. Czyli walce o zachowanie przynajmniej części swoich wartości w zupełnie nowej hierarchii wartości.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • Dremor
    05.11.2018 12:05
    Jak tylko przeczytałem, że według jednego sondażu partia Le Pen wyprzedziła partię Macrona, to zacząłem sprawdzać kiedy redaktor Bartczak zacznie zacierać rączki. Słabość pana redaktora do różnej maści ugrupowań balansujących na skraju faszyzmu zaczyna być karykaturalna.
    doceń 25
  • J23
    05.11.2018 19:38
    Po wczorajszych sukcesach naszych rodzimych Le Penów w II turze Panu Redaktorowi pozostało zachwycanie się sondażem we Francji.
    doceń 29
  • catalina
    06.11.2018 01:00
    @Dremor! Co za bełkot, jak u stalinowskiego gawędziarza z jakiegoś Żołdaka "Wolności" albo jakieś Trybuny. Dodaj, że Trump jest antysemitą bo nie cierpi Sorosa ostatniego prawilnego Żyda na planecie. A co tam że Trumpa córka przeszła na judaizm i jego zięć ma dziadka o nazwisku Kuśnierz a co tam że każdy rabin uznaje Twój bełkot za chorobę antysemityzmu kiedy nazywasz wszystkich dookoła faszystami razem z państwem Izrael a Twój bełkot ma korzenie np: w bandyckich grupach ekstremistów w rodzaju Antify, regularnie atakujących synagogi we Francji. Wiesz lepiej. Nazywanie kogoś faszystą po Holokauście jest potwarzą i zbrodnią obrażającą jego ofiary, umniejszającą jego potworność. Mówienie o szowinizmie w kraju w którym zginęły miliony w śniegach Wschodu, pacyfikacjach i obozach jest bluźnierstwem kiedy w Niemczech kwestionuje się porządek po II wojnie. W Berlinie gdzie nie znano demokracji jako doktryny państwowej, W Niemczech ojczyźnie faszyzmu i komunizmu, gdzie ustrój demokratyczny zaprowadzili zwycięzczy Anglosasi i pinowali Niemców przez 50 lat. Gdzie dzisiaj przewraca się porządek światowy, kwestionuje NATO, przywraca demony lat 20 i 30, nowego ładu, kolejnej Rzeszy. Gdzie po raz kolejny można usłyszeć teutoński bełkot o "narodach bez historii", którym trzeba pokazać jak mają się rządzić. Gdzie gwałt na ulicy i płonące samochody są powszednością i gdzie nowe SA tworzy nowe kohorty atakujące innych również kościoły. Towarzysz Matwin - wiesz kim był? -- był intelektualistą, Jeśli nie obce ci słowo pisane weź do ręki Hansa Falladę i wynotuj jak się rodził faszyzm. Niejeden mądry Niemiec milczy przerażony - tak jak wtedy kiedy spotykał ich Sobański albo Sandor Marais. O czym ty pleciesz? co ty wiesz? Skoro Trump jest be to kim jest Obama z marszami poparcia New Black Panters.
  • jurek
    06.11.2018 12:19
    Partia, która tak bardzo inspiruje się polityka (prowadzi "polityke historyczną") i jej nadworni publicyści powinni zacząć wyciagac jednak z historii jakies wnioski. Po ostatnich wyborach widzimy, ze niestety (lub stety) zadnych wniosków nie wyciąga i brnie w te same slepe uliczki.
    doceń 10

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.