Nowy numer 3/2019 Archiwum

Kościół Młodych

Nie oczekują taryfy ulgowej. Mimo różnic i trudności tęsknią za Chrystusem. Ale, by Go spotkać, potrzebują prawdziwych świadków wiary.

Wielu obserwatorów miało nadzieję, że synod o młodzieży zmieni dotychczasowe stanowisko Kościoła na temat homoseksualizmu, orientacji seksualnej, celibatu czy kapłaństwa kobiet. Tak się nie stało. Rozczarowani są też pewnie ci, którzy spodziewali się, że głównym tematem będzie kwestia nadużyć seksualnych. O problemie mówiono dużo, zwłaszcza w pierwszej fazie zgromadzenia. Jest o nim też mowa w dokumencie końcowym. Ojcowie synodalni zwrócili uwagę na bolesne rany wyrządzone przez duchownych młodym. Przypomnieli również o konieczności zmierzenia się z problemem nadużyć nie tylko przez Kościół. Ale, mimo odpowiedzialnego i rzetelnego podejścia do sprawy, nie to było w centrum ich uwagi.

Odwagi!

Synod pokazał, że obok zagubionej i zdezorientowanej dziś często młodzieży do Kościoła nadal należą młodzi zakochani w Bogu i pragnący świętości. I że to nieprawda, iż pragną wygodnego życia i rozluźniania norm moralnych. Albo że zadowalają się nieprzygotowaną, krótką liturgią. Młodzi nie potrzebują też księży kumpli, bo tych mają wielu w gronie swoich rówieśników. Czego zatem szukają w Kościele?

O swoich głębokich pragnieniach w auli synodalnej opowiadali sami. „Potrzeba nam wiarygodnych ewangelizatorów i nauczycieli, którzy nie lękają się Ewangelii i jej wymagań. Kobiet i mężczyzn rozkochanych w Chrystusie i Jego Kościele” – mówiła Emilie Callan z Kanady zaproszona na synod jako audytor. Ojcowie synodalni byli wyraźnie zaskoczeni wyjątkową atmosferą panującą podczas synodu. Wielu z nich mówiło o prawdziwym wsłuchiwaniu się w głos Ducha Świętego. O tym, że bardzo cenią obecność młodych. Słuchali ich w skupieniu i z uwagą, zwłaszcza wtedy gdy padały mocne słowa. „W 2011 r. moja rodzina napotkała wiele problemów, które z dnia na dzień narastały. Straciłem nadzieję i zacząłem myśleć o samobójstwie. Postanowiłem rzucić się pod pociąg. Stacja była 15 minut od mojego domu. Ale w drodze usłyszałem delikatny szept Boga: »Danielu, zacznij żyć dla innych«. To był przełom” – opowiadał w auli synodalnej Daniel Bashir, młody Pakistańczyk z archidiecezji Karachi. Jezusa spotkał w Eucharystii. Dziś jest w seminarium. Ojców synodalnych przekonywał, że młodzież jest bardzo spragniona Boga.

Szlachetne ideały

Synod pokazał też, jak różnorodne i złożone są problemy młodych w różnych częściach świata. Do tego stopnia, że nie można nawet podać dokładnej definicji młodzieży. Bo jeśli w Afryce wielu z nich cierpi głód, boryka się z analfabetyzmem, jest prześladowanych za wiarę i ginie na wojnach, a w krajach Ameryki Łacińskiej żyją często w niepełnych rodzinach, to w społeczeństwach zachodnich młodzi narażeni są na pokusę lekkiego życia, sprowadzanego do zaspakajania potrzeb, źle pojętej wolności i samookreślania się, zwłaszcza w sferze seksualności.

– To prawda, że nie wszyscy zgadzają się w pełni z nauczaniem Kościoła w dziedzinie seksualności – podkreślał kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. – Pasterze jednak nadal powinni odważnie proponować ideały chrześcijańskie zgodne z moralnym nauczaniem Kościoła. Bo rozwadnianie doktryny albo ukrywanie prawdy za cenę przyciągnięcia młodych do Kościoła byłoby błędem – dodał. Zapędy zbyt postępowych pasterzy hamowali sami młodzi. Często powtarzali, że od Kościoła domagają się przede wszystkim wiarygodności, przejrzystości, autentyczności i czytelnego świadectwa.

Zdecydowanie lepszy

Na pogłębione analizy dokumentu końcowego przyjdzie jeszcze czas. Jednak, jak podkreśla abp Grzegorz Ryś, zestawiając go już teraz z Instrumentum laboris „widać ogromne zmiany i w proporcjach, i w tematyce, i w podejściu do rozwiązania postawionych pytań”. – Jest on zdecydowanie lepszy niż dokument roboczy, który zostawił dość mizerne wrażenie, zwłaszcza gdy idzie o rzeczy istotne, tj. o wizję teologiczną i przekaz wiary, co ostatecznie było tematem synodu – mówi abp Stanisław Gądecki. A abp Ryś dodaje: – Wśród ojców synodalnych pojawiły się nawet opinie, że Instrumentum laboris jest niczym ewangeliczne ziarno, które musiało obumrzeć.

Uwagi, które były przekazywane podczas pierwszej fazy synodu, zostały uwzględnione w dokumencie finalnym. Poza tym dobrze, że jest on mocniej osadzony w Bożym Słowie. Jego osią jest opowiadanie o uczniach idących do Emaus.

Zapomniany Jan Paweł II?

Obecna na synodzie polska delegacja: abp Stanisław Gądecki, abp Grzegorz Ryś, bp Marian Florczyk oraz bp Marek Solarczyk pracowała także poza wyznaczonymi sesjami. – Staraliśmy się poprawić te fragmenty, które, naszym zdaniem, wymagały uzupełnienia. Na przykład sporo o kerygmacie mówił abp Grzegorz Ryś. Bo dość niefortunnie temat ten został poruszony w Instrumentum laboris. W projekcie dokumentu końcowego wyglądało to już zdecydowanie lepiej – tłumaczy abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący KEP zwrócił też uwagę na kwestie seksualności i homoseksualizmu. Przypomniał, że dobrze pojęta czystość jest nie tylko warunkiem życia konsekrowanego, ale także naturalnego rozwoju człowieka do świętości. – Gdy chodzi o sprawy homoseksualizmu i kwestię zawierania związków jednopłciowych, postulowałem o rzetelne potraktowanie tego zjawiska przez ukazanie go świetle Bożego Słowa, w oparciu o Tradycję Kościoła i dotychczasowe magisterium. Kościół szanuje godność każdego człowieka i jest otwarty na wszystkich, ale jednocześnie zakłada konieczność nawrócenia i zaprasza do wkroczenia na drogę świętości – dodaje.

Niezrozumiałe było jednak pominięcie, zarówno w Instrumentum laboris, jak i w projekcie dokumentu końcowego, osoby i nauczania św. Jana Pawła II, papieża młodzieży. W obu dokumentach nie wspomniano o zaproponowanej przez niego teologii ciała. – Byliśmy tym bardzo zaskoczeni – komentowali na gorąco polscy biskupi. Dlatego postulowali dołączenie wzmianki o teologii ciała Jana Pawła II do dokumentu końcowego. Pod ich uwagami podpisało się 18 innych ojców synodalnych. Skutek? Ich uwagi zostały uwzględnione. O teologii ciała, Janie Pawle II jako inicjatorze ŚDM i ważnym punkcie odniesienia dla młodzieży trzeciego tysiąclecia mowa jest w dokumencie w kilku miejscach.

Trzeźwa Afryka

Pocieszające jest to, że wiele kontrowersyjnych tematów poruszanych w auli synodalnej nie zostało wprowadzonych do projektu dokumentu końcowego. Jednym z nich miała być próba reinterpretacji encykliki Humanae vitae Pawła VI czy dotychczasowej nauki na temat celibatu. Pojawiły się też głosy o konieczności reinterpretacji homoseksualizmu. Z tych trzech tematów jedynie ostatni stał się przedmiotem dyskusji wśród ojców synodalnych. Ale w trakcie obrad dość szybko został odrzucony przez biskupów z Afryki i Azji. – Myśmy się domagali, żeby w dokumencie końcowym nauka Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu była nie tylko przywołana, ale i wyraźnie zacytowana – tłumaczy abp Gądecki. – Bo uważaliśmy, że samo odesłanie do Katechizmu Kościoła Katolickiego jest niewystarczające. W dokumencie końcowym nie ma też wzmianki o LGBT, o którą często na konferencjach prasowych dopytywali dziennikarze.

Synodalność, czyli…?

W III części dokumentu końcowego pojawił się passus poświęcony synodalności Kościoła. Niewiele ma on wspólnego z hasłem synodu: „Młodzi, wiara i rozeznawanie powołania”. To raczej owoc wypracowanej metodologii synodu. Wśród niektórych ojców wzbudziło to wiele kontrowersji, co pokazało końcowe głosowanie. – Co oznacza synodalność? – pytali. – I na czym ma ona polegać?

– Synodalność to owoc tego, co wspólnie zrobiliśmy – oświadczył na jednej z ostatnich konferencji prasowych kard. Christoph Schȍnborn. Ale kard. Oswald Gracias, członek komisji redakcyjnej dokumentu końcowego, mówił o niefortunnym zapisie na temat synodalności. Inni ojcowie przekonywali, że chodzi o prawdziwe communio (wspólnotę), syn–hodos (z grec.) – wspólną drogę lub współodpowiedzialność za Kościół. „Nie chcemy Kościoła dla młodych, ale Kościoła z młodymi” – powtarzano często. Młodzi nie są bowiem przedmiotem, lecz podmiotem akcji duszpasterskich. W jakimś sensie miała to pokazać pielgrzymka biskupów i młodych do grobu św. Piotra. Ale czy bez rozwiania powstałych w sercach wątpliwości co do „synodalności” po zaproponowaną metodę pracy w Kościele można sięgać zawsze?

Synod i co dalej?

Wśród postulatów synodu znajduje się m. in. odnowienie parafii tak, aby stała się ona domem dla młodych. I żeby na młodego człowieka była autentycznie otwarta. Nie chowała się za administracją. Jest też mowa o odnowieniu liturgii jako przestrzeni realizacji przypowieści o dobrym Samarytaninie. – To obraz Chrystusa, który przychodzi do wszystkich poranionych, podnosi ich przez modlitwę i sakramenty – wyjaśnia abp Gądecki. Sugestie, żeby modlitwa była przede wszystkim lekka, łatwa i przyjemna, zostały odrzucone. Ojcowie synodalni przestrzegali przed taką formą religijności, w której doktryna nie ma znaczenia. Poza tym synod zaleca też większe zaangażowanie młodzieży w podejmowanie konkretnych dzieł na rzecz innych w parafii i w swoim środowisku. Taka diakonia młodzieży na rzecz potrzebujących mogłaby być świetną szkołą miłości bliźniego.

Synod o młodzieży, by posłużyć się metaforą jednego z ojców synodalnych, był jak wielka orkiestra. Musiało minąć trochę czasu, by się zgrać i dostroić, i by – w dokumencie końcowym – prawie wszystko dość dobrze wybrzmiało. Czy to się udało? Zobaczymy. Jedno jest pewne. Teraz podobna praca czeka biskupów i młodzież w diecezjach. Oby tylko w nasłuchiwaniu Ducha Świętego nikt nie przeciągał struny.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji