Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Niemodne

Nie wierzę w promocje. Może się mylę, ale zawsze, gdy widzę olbrzymie napisy propagujące kupowanie po cenach promocyjnych, działające na niektórych pobudzająco jak poważna dawka kofeiny, to myślę, że ktoś tu kogoś usiłuje oszukać. Rachunek jest prosty: w handlu zawsze musi się opłacać. Dwa plus dwa zawsze będzie cztery. Towar albo się sprzeda, albo nie. Ktoś zyskuje, ktoś traci.

Inaczej, jak sądzę, jest w miłości. Tu już z opłacalnością jest zazwyczaj na odwrót, a dwa i dwa niekoniecznie daje cztery. I to mnie cieszy. Bo nie da się miłości zważyć, zmierzyć, ogarnąć na ekonomiczną modłę. Każda próba takiego ogarnięcia musi się zakończyć źle: albo utratą wiary w istnienie miłości, albo utratą wiary w człowieka. Dlatego kiedy czytam o pierwszych dniach listopada i wielkiej duchowej „promocji” łaski, którą możemy uzyskać dla tych, którzy z tej ziemi odeszli (ss. 18–21), to cieszę się o wiele bardziej, niż gdybym miał szansę na cenny towar za pół ceny. Zbawienie duszy jest bezcenne, tak jak nie ma ceny męka Chrystusa, która to zbawienie wyjednała. A o zbawienie przecież chodzi, gdy mowa o życiu i śmierci.

Święta Teresa z Avila tak tęskniła za Panem Bogiem, że wyraziła to słowami: „Ja tym umieram, że umrzeć nie mogę”. Są tacy, którzy mówią, że Pan Bóg tak tęskni za niektórymi z nas, że wcześniej ich zabiera do siebie. Nie wiem, czy to jedynie pocieszenie wobec przedwczesnej śmierci bliskiego człowieka, czy prawda teologiczna. Ale wiem, że to, co dzieje się z człowiekiem w chwili umierania, jest tajemnicą. Każdy, kto chociaż raz uczestniczył w umieraniu, wie o tym doskonale. Kiedy czeka się na ostatni oddech bliskiego człowieka, wydaje się, że zegary żyją własnym życiem, a piasek w klepsydrze przesypuje się wolniej. A kiedy nagle otrzymuje się wiadomość o śmierci zupełnie nieoczekiwanej i nagłej, czas jakby zatrzymał się w miejscu. Tak jak w przypadku 36-latka, prawnika, który porzucił karierę i wstąpił do seminarium, po czym pewnego dnia nagle zmarł. Ironiczna uwaga o Panu Bogu, który „się rozmyślił” (przywołuje ją Franciszek Kucharczak w felietonie „Gdy umierasz niegotowy” – s. 39), jest tym bardziej nie na miejscu, im bardziej ma się świadomość, kto naprawdę jest Panem czasu.

Tak, to odważne, pisać o czasie, pisząc jednocześnie o śmierci. Nie da się ukryć, że pisanie o odpustach również, zwłaszcza że kojarzą się z niezbyt chlubnymi kartami dziejów Kościoła i teologią jakby kulejącą. A przecież każdego roku w okolicy 1 listopada temat powraca, choćby w krótkich, zdawkowych informacjach z ambon w postaci duszpasterskich ogłoszeń, przypomnieniach, jak, kiedy i jaki odpust można uzyskać i ofiarować za zmarłych. Możemy pomóc duszom czyśćcowym – przypominamy w tym numerze „Gościa Niedzielnego”. Nawet jeśli mówienie o czyśćcu, piekle i duszach cierpiących stało się jakby passé, na co wskazują wyniki badań CBOS (wierząc, że śmierć nie jest końcem, większość nie ma żadnej wizji tego, co po niej nastąpi). To mnie jednak nie dziwi. Nie to prawdziwe, co modne. I nie wszystko, co modne, jest dobre. Ani – tym bardziej – piękne.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • F1643
    25.10.2018 12:50
    Księże Adamie, ciekawe rozważania, jednak proszę nie zwalać winy na mody, CBOS itp. Prawda jest taka, że Kościół przestał Waszymi - duchownych -ustami głosić prawdy eschatologiczne, a co za tym idzie podkreślać rolę odpustów. W moim życiu zdarzyło mi się RAZ słyszeć kazanie na ten temat. Księża w najlepszym razie pomijają te kwestie, a zdarzyło mi się kilka razy widzieć ironiczne uśmieszki księży indagowanych o te zagadnienia. Za to lansowana jest optymistyczna wizja pustego piekła. Odpusty? To dla ciemniaczków. I takie nieekumeniczne.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji