Nowy numer 38/2018 Archiwum

Nie tylko bratankowie

Polska może szukać sojuszników w regionie nie tylko w Budapeszcie.

Prawie 3 miliony Rumunów podpisało petycję, aby w ich konstytucji znalazł się jednoznaczny zapis, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Referendum w tej sprawie może odbyć się już w październiku. Za jego przeprowadzeniem rumuński Senat opowiedział się niemal jednogłośnie. W rumuńskiej polityce i rumuńskim społeczeństwie poparcie dla postaw prorodzinnych i prochrześcijańskich jest silne. A trzeba pamiętać, że kraj ten jest silnie podzielony ze względu na stosunek do działań rządu w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Rumuni potrafią jednak się połączyć w obronie rodziny, bez względu na sympatie polityczne.

Jako głównego sojusznika w Unii Europejskiej Polacy widzą Węgrów. Trudno się dziwić popularności Wiktora Orbana nad Wisłą. Węgierski premier ostro walczy z biurokracją europejską za granicą i postkomunistyczną oligarchią u siebie. W dodatku szczerze odwołuje się do wartości chrześcijańskich. Ale Wiktor Orban nie jest jedynym przywódcą, który może być sojusznikiem Polaków w ich bojach z lewicowymi elitami UE. Z wieloma krajami naszego regionu dzielimy podobne interesy. Nic w tym dziwnego, skoro łączy nas z nimi geografia i historia.

Rumunia jest krajem historycznie bliskim Polsce. W okresie międzywojennym łączyły nas ciepłe relacje. Teraz też tak powinno być. Rumunia, podobnie jak Polska, broni rodziny i chrześcijańskiej tożsamości przed naciskami ze strony propagatorów „małżeństw” homoseksualnych. Rumunia, podobnie jak Polska, przeżywa rozkwit gospodarczy, który jest nie w smak zachodnioeuropejskim wyznawcom tezy o dumpingu socjalnym ze strony nowych krajów Unii. Rumunia, podobnie jak Polska czy Węgry, spotyka się z nieuzasadnioną ingerencją europejskiej biurokracji w jej wewnętrzne sprawy. Rumunia wreszcie, podobnie jak Polska, widzi w Ameryce Trumpa ważnego sojusznika, a nie - jak wielu zachodnioeuropejskich polityków - wroga.

Rumunia jest jednym z filarów Trójmorza i wschodniej flanki NATO. Nasze relacje z Bukaresztem powinny być więc równie gorące, jak nasze relacje z Budapesztem. Problemem naszego regionu zawsze były podziały. Starym krajom UE czy Rosji łatwo było rozgrywać nasz region, dogadując się z osobna z pojedynczymi krajami. Zaczyna to się zmieniać. Brukselska biurokracja zaczyna widzieć, że Węgry mają swojego obrońcę w Polsce, a Polska w Węgrzech. Prężniej zaczyna działać Grupa Wyszehradzka. Powstała inicjatywa Trójmorza. W obliczu solidarności naszego regionu, nacisk na przymusowe przyjmowanie imigrantów okazał się nieskuteczny. Wystarczyła tylko wola polityczna.

Można tylko pomyśleć, jak silny byłby nasz region, gdyby politycznej woli współpracy było więcej. Jak silny byłby zjednoczony sojusz środkowoeuropejski przeciw pomysłom Unii dwóch prędkości. Jak silny byłby taki sojusz przeciwko wszelkim próbom ograniczania konkurencji dla firm zachodnioeuropejskich ze strony firm z naszego regionu. Jak silny byłby taki sojusz przeciwko nieuzasadnionemu mieszaniu się brukselskich biurokratów w wewnętrzne sprawy państw naszej części Europy. Jak silny byłby wreszcie taki sojusz przeciwko próbom narzucania naszemu regionowi rozwiązań z obszaru ideologii multikulturalizmu i gender, słusznie u nas odrzucanych.

Aby scementować taki sojusz, potrzeba woli politycznej. Naszym władzom wydaje się starczać tej woli tylko na specjalne relacje z Węgrami. A przecież Polska mogłaby wykonać pierwszy krok w kierunku innych krajów. Taki krajem mogłaby być właśnie Rumunia. Rumuni mogliby otrzymać od nas wsparcie w ich następnych bojach z europejskimi instytucjami. Polacy muszą tylko otrząsnąć się z potrzeby wiszenia u klamki rządów „wielkich państw”, Niemiec, Francji czy Rosji. Zamiast tego powinniśmy szukać wspólników do wyważania zamykanych przed nami drzwi do narad tych „wielkich”.

« 1 »
oceń artykuł
  • krut00
    14.09.2018 16:38
    Jednym słowem najlepiej wisi się na klamce: Waszyngtonu. W jednym tylko ma pan redaktor całkowitą rację: sojusze egzotyczne takie jak te z Anglią, Francją, Rosją, USA, jedynie osłabiają pozycję polityczną i gospodarczą mniejszego sojusznika - w przeciwieństwie do sojuszy z państwami o zbliżonym potencjale. Dlatego naszym celem politycznym powinny być sojusze militarno-gospodarcze z państwami takimi jak Rumunia, Węgry, Szwecja, Czechy, Słowacja, Bułgaria, Białoruś. Opieranie się na USA, jak pokazała ustawa 447 Just jest natomiast faktyczną formą utraty państwowości i zagrożeniem fizycznego bytu narodu. Tyle że o tym pewnie nie wolno panu napisać...
  • krut00
    14.09.2018 21:02
    @TomaszL - panie Tomku skoro ta jedyna droga prowadzi jak widać do samounicestwienia, to trzeba z niej czym prędzej uciekać.
  • Gość
    15.09.2018 09:17
    Naprawdę sojusz z Białorusią to najlepsze wyjście dla Polski? No, w tym sojuszu bylibyśmy na starcie potegą. Za pieniądze z Unii
    doceń 11
  • krut00
    17.09.2018 02:29
    Taki sojusz byłby znacznie bardziej realny niż te egzotyczne w które panowie tak bardzo wierzycie. Z tego prostego powodu że utrata suwerenności przez Polskę nie jest żadną stratą dla żadnego z aktualnych sojuszników. USA zresztą już raz oddało Polskę Rosjanom i Niemcom, kilka lat temu za sprawą słynnego resetu. Jakich jeszcze argumentów potrzebujecie?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji