Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bóg.com

Czy w internecie można spotkać Boga? Czy oglądanie relacji live z adoracji jest tym samym co klęczenie przed Najświętszym Sakramentem?

Jezuita opowiada, jak prowadził rekolekcje ignacjańskie dla młodzieży. – Zauważyłem, że jedyną rzeczą, którą powinienem zrobić dla ludzi przyjeżdżających z rozpędzonego, pełnego bodźców świata, jest stworzenie odpowiednich warunków do wprowadzenia ich w ciszę – mówi. – Już kolejnego dnia opowiadali, że doświadczali w niej żywego Boga. Przenieśliśmy to do internetu. Naturalnym stanem człowieka jest przeżywanie obecności Boga. Ojciec Pio zapytał kiedyś: „Też tak przeżywacie Jego obecność?”, a gdy usłyszał: „Nie!”, zdumiał się: „A to przecież takie naturalne…”. Naturalnym etapem rozwoju duchowego jest wchodzenie w doświadczenia mistyczne. To nie jest zastrzeżone dla elity! Internet jest przestrzenią, w której podprowadzasz ludzi do takiego spotkania, dotknięcia. Gdy przed niemal trzema laty zaczynaliśmy relację live z medytacją, wchodziło na nią około 20 osób, które wróciły z rekolekcji ignacjańskich. Teraz, w niedzielę o 21.15, na żywo, w modlitwie uczestniczy około tysiąca osób, a drugie tyle odtwarza sobie to później w ciągu tygodnia. Jasne, że oglądanie adoracji nie zastąpi samej adoracji, ale nie wylewałbym dziecka z kąpielą. Mnie oglądanie transmisji wydarzeń religijnych pomagało, budowało mnie, podnosiło. A zatem owoce były dobre. A jeśli coś pomaga ci wzrastać w wierze, to korzystaj z tego! Czasami księża mawiają: „Ludzie będą słuchali transmisji i nie pójdą do kościoła”, ale ja myślę, że to sztuczny problem. Przecież oglądają je ci, którzy i tak pójdą (albo poszliby, gdyby mogli). Ludzie już wierzący, uformowani, tęskniący – jest przekonany o. Daniel.

Tęsknota

– Jesteśmy powołani do oglądania oblicza Pana, do wpatrywania się w Jego twarz – mówi o. Mariusz Orczykowski, rektor franciszkańskiego seminarium w Krakowie. – Adoracja Najświętszego Sakramentu nie jest pierwotną praktyką Kościoła, zrodziła się w momencie, gdy zanegowano realną obecność Jezusa Chrystusa w kawałku chleba. Zaczęliśmy się przypatrywać Jezusowi Eucharystycznemu, wynosić Go, adorować. Chcemy widzieć, patrzeć – to naturalne. W realu obecność Jezusa jest rzeczywista, substancjalna, ale przecież wciąż patrzymy na chleb! Spotkanie odbywa się w sercu. W nim tęsknimy, chcemy zobaczyć oblicze Pana. Dlaczego w tradycji chrześcijańskiej pojawiły się obrazy, ikony? Przecież chcemy czcić realnego Boga, a nie Tego namalowanego na desce. Pragnienie, by dotknąć, wyrazić to, co niewyrażalne, jest bardzo ludzkie. Obraz (również wirtualny) pomaga nam wejść w medytację. Jeśli nawet za pośrednictwem netu rodzi się w nas pragnienie, to dlaczego mielibyśmy twierdzić, że jest to złe? Jasne, to nie jest rzeczywistość spełnienia („jestem na adoracji”), ale pragnienia. A ono ma ogromną wartość i jest już początkiem spotkania. Pragnienie chrztu w sytuacjach męczeństwa jest chrztem. Osoby chore słuchając Mszy, przyjmują duchową Komunię i otrzymują błogosławieństwo. Jak ważna jest łączność duchowa! Włączam uwielbienie, relację z Mszy, ze spotkania na Błoniach w czasie ŚDM i coś zaczyna się we mnie dziać, pracować. Czy to nie jest jakaś forma spotkania? Chcę być z nimi, modlić się. Myślę, że takie relacje mają ogromną wartość. Oglądanie przez monitor wystawienia Najświętszego Sakramentu jest jakąś formą adoracji, jeśli w moim sercu jest tęsknota, by zjednoczyć się z Jezusem. Wiadomo, że nie będę klękał przed telewizorem ani palił świeczek przed monitorem, co wcale nie znaczy, że wpatrywanie się w ekran jest już początkiem spotkania…

– Stream to początek spotkania – podsumowuje Daniel Wojda. – Co mnie zdumiało? W necie powstały grupy dzielenia. Ludzie dzielą się tym, czego doświadczyli. Co więcej, stworzyli mobilną wspólnotę. Byli w górach, spotykają się na kawie, na modlitwie…

Mam identyczne doświadczenie. W czasie gdy w Radiu eM rusza audycja „Z górnej półki”, Kasia z Wodzisławia wpisuje w necie hasło: „Dobry wieczór, wspólnoto!”. Odpowiadają jej ludzie rozsiani po całym kraju. Internet stał się przestrzenią rozpoczęcia spotkania, ale ono samo dokonuje się już w realu. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także